„Chcemy, aby mielczanie mieli dostęp do taniego paliwa. Był taki czas, kiedy w Mielcu mieliśmy najdroższe paliwo w regionie i chciałbym, aby to się nie powtórzyło” – mówił już wcześniej prezydent w wywiadzie dla naszej redakcji.
Prezydent podkreśla, że na tej inwestycji lokalna społeczność zyska podwójnie. Pojawienie się podmiotu kontrolowanego przez miasto automatycznie wymusi reakcję rynku. Pozostałe stacje benzynowe w Mielcu i okolicach będą musiały odnosić swoje marże do stawek oferowanych przez miasto.
Jak to działa gdzie indziej?
Mielec nie jest pierwszy – podobny model z sukcesem wdrożono już w Chełmie, gdzie miejska stacja paliw podlega pod Miejskie Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej. Obiekt przyciąga kierowców jak magnes, oferując ceny niższe niż na stacjach sieciowych, nawet o blisko 40 groszy na litrze. Dodatkowo posiadacze Karty Mieszkańca Chełma mogą liczyć na ekstra rabat wynoszący do 5 groszy na litrze.
Dla porównania, wiosną tego roku benzyna Pb95 na miejskiej stacji w Chełmie kosztowała 6,61 zł za litr, podczas gdy na pobliskim Orlenie cena wynosiła aż 6,99 zł. Z kolei olej napędowy (ON) kosztował tam 7,66 zł przy cenie 7,79 zł w sieciówce.
Kluczem do sukcesu jest całkowita zmiana modelu biznesowego. Samorządowa stacja nie jest nastawiona na maksymalizację zysków. Jej głównym celem jest pomoc mieszkańcom i stabilizacja rynku. Do tego oiekt działa w systemie bezobsługowym. Miasto nie ponosi gigantycznych kosztów związanych z zatrudnianiem personelu sklepowego czy rozbudowaną infrastrukturą gastronomiczną.
Wszystko wskazuje na to, że Mielec zamierza skopiować ten sprawdzony i niezwykle opłacalny dla portfeli kierowców schemat.
Jeśli plan prezydenta Swoła pójdzie zgodnie z zapowiedziami, za już za rok tankowanie w Mielcu przestanie drenować kieszenie mieszkańców.
Komentarze (0)