Wszystko zaczęło się we wtorek, 17 marca, po godzinie 17:00. To wtedy służby otrzymały zgłoszenie o „nieznanej substancji” płynącej Kanałem Jaślańsko-Chorzelowskim. Do akcji ruszyły zastępy JRG II Mielec oraz OSP Malinie II.
Strażackie zapory i nocne działania
Strażacy, dbając o bezpieczeństwo ekologiczne, natychmiast zabezpieczyli teren i rozstawili na wodzie specjalne zapory. Miały one powstrzymać ewentualne rozprzestrzenianie się zanieczyszczenia w dół nurtu. Na miejscu pracował także patrol policji, który dokumentował zdarzenie.
Inspektorzy WIOŚ na tropie „pomarańczowego osadu”
Kluczowe dla sprawy okazały się oględziny przeprowadzone dzień później, 18 marca, przez inspektorów Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska (Delegatura w Tarnobrzegu). Eksperci sprawdzili koryto kanału na długim odcinku – od miejscowości Malinie aż do lotniska w Mielcu.
Wyniki kontroli mogą uspokoić mieszkańców:
- Woda w kanale była wizualnie czysta, bezbarwna i pozbawiona zapachu.
- W korycie odkryto jednak kłaczkowaty osad o rudo-pomarańczowym zabarwieniu.
Czy to skażenie? Niekoniecznie!
Jak informuje WIOŚ, specyficzny, rdzawy nalot wcale nie musi oznaczać wycieku chemikaliów.
– Tego rodzaju osad może świadczyć o obecności w wodzie naturalnej flory bakterii żelazistych – wyjaśniają inspektorzy.
Oznacza to, że zjawisko, które zaniepokoiło mieszkańców, ma najprawdopodobniej podłoże naturalne i nie stanowi zagrożenia dla środowiska.
Komentarze (0)