Krystian Getinger po meczu z Podbeskidziem: emocje związane z golem, niedosyt po remisie, jak zmienił się przez ostatni rok klub
Już na początku konferencji Getinger przyznał, że jego powrót do Mielca wywołał wiele emocji.
– Na pewno słodko-gorzki jest ten mój powrót. Bardzo się cieszę, ponieważ przed całym meczem miałem ogromne wzruszenie, że to ja mogę dzisiaj wyjść z opaską kapitana. To była decyzja Piotrka Wlazły, który powiedział mi, że chce, żebym to ja wyszedł dzisiaj z tą opaską i jestem mu za to bardzo wdzięczny. Było to dla mnie naprawdę bardzo ekscytujące. A co do meczu – strzelam bramkę po powrocie, co jest dla mnie mega wzruszające i ogromną radością. Nie wiedziałem nawet, w którą stronę pobiec się cieszyć. Ale obiektywnie – prowadząc 3:0, nie możemy tego meczu nie wygrać. Chyba za bardzo daliśmy się zepchnąć do defensywy. Będziemy to analizować. Z boiska wiele rzeczy wygląda inaczej, ale wydaje mi się, że faktycznie za bardzo się cofnęliśmy. Jest ogromny niedosyt. Piłka uczy pokory. Gdy Podbeskidzie doprowadziło do 3:3, przypomniał mi się mecz z Bytovią Bytów, kiedy też było 3:0 i skończyło się 3:3, ale wtedy udało się jeszcze wygrać 4:3. Wierzę, że wyciągniemy z tego spotkania odpowiednie wnioski i takich błędów już nie popełnimy.
Zapytany o końcówkę spotkania i ocenę remisu, kapitan Stali pozostał konsekwentny.
– My na spokojnie ocenimy to podczas analizy z trenerami. Tak jak powiedziałem, nie możemy nie wygrać meczu, prowadząc 3:0. Mecz ułożył się dla nas fantastycznie. Myślę, że za bardzo się cofnęliśmy i powinniśmy wyjść wyżej, spróbować bardziej agresywnie zaatakować przeciwnika. Miałem też sytuację na 4:1 i może powinienem bardziej przymierzyć, a nie uderzać na siłę. Gdyby ta piłka wpadła, zapewne byłoby już po meczu. Mimo wszystko dla mnie to ogromny niedosyt, bo takie mecze trzeba wygrywać.
Nie zabrakło również pytania o bramkową akcję z Piotrem Wlazłą.
– Wiem, że Piotrek lubi takie piłki zagrać. Ja zerknąłem kątem oka na niego, on pewnie na mnie, więc jakieś zrozumienie między nami jest, bo znamy się już parę dobrych lat. Poszedłem po prostu w ciemno, przyjąłem piłkę i cieszę się, że udało się strzelić gola. Szkoda tylko, że ta bramka dała nam jedynie remis.
"Bardzo się cieszę, że wróciłem do klubu, bo to jest mój dom"
Doświadczony zawodnik został także zapytany o swoją formę po powrocie do Mielca.
– Nie mnie to oceniać. Bardzo się cieszę, że wróciłem do klubu, bo to jest mój dom. Wielokrotnie to powtarzałem. Dostałem dziś szansę od trenera, bo Hubert Matynia ma drobne problemy zdrowotne. Ja jestem gotowy w każdym wymiarze czasowym i na każdej pozycji, na której trener będzie mnie potrzebował. Lepszego powrotu nie mogłem sobie wymarzyć – mecz u siebie, opaska kapitana i bramka. Do pełni szczęścia zabrakło tylko zwycięstwa.
Getinger odniósł się również do zbliżających się derbów ze Stalą Rzeszów.
– Na pewno będzie to ekscytujący mecz dla kibiców. To derby regionu. Stal Rzeszów jest w trudnym momencie po dwóch porażkach, więc będą chcieli się odbić. My natomiast chcemy pokazać, że dzisiejszy wynik był wypadkiem przy pracy. DNA tej drużyny jest naprawdę mocne i uważam, że jesteśmy w stanie wygrać w tej lidze z każdym.
Na zakończenie kapitan opowiedział o swoim powrocie do Mielca i atmosferze panującej w klubie.
– Po cichu wierzyłem w powrót, choć nie wiedziałem, czy się uda. Bardzo tego chciałem. Jestem wdzięczny klubowi, że na mnie postawił. Chcę udowodnić wszystkim, że Krystian Getinger jeszcze potrafi grać w piłkę. Myślę, że klub przez ten rok się nie zmienił. Warunki do treningów są bardzo dobre, niczego tutaj nie brakuje. Zawsze chcemy, żeby panowała rodzinna atmosfera i zrobię wszystko, żeby każdy zawodnik czuł się tutaj jak u siebie w domu.
Komentarze (0)