Jak zaczęła się Twoja przygoda z boksem? Kto albo co zainspirowało Cię, żeby pójść na pierwszy trening?
- Sporty walki zawsze były mi bliskie. Wszystko zaczęło się dość naturalnie - zacząłem jeździć ze znajomymi na treningi boksu do Mielca i tak to się potoczyło. Od pierwszych zajęć wiedziałem, że to jest coś dla mnie.
Jak wyglądała Twoja droga rozwoju jako pięściarza - od pierwszych treningów w mieleckiej szkole boksu do miejsca, w którym jesteś dzisiaj?
- To przede wszystkim ciągłe treningi, zgrupowania i mnóstwo wyrzeczeń. Gdy rówieśnicy robili inne rzeczy, ja szedłem na salę. Musiałem zadbać o dietę, regenerację i sen - i tak jest do dziś, bo bez tego nie da się iść do przodu. Jestem zawodnikiem Mieleckiej Szkoły Boksu, ale trenuję też z kadrą narodową i regularnie jeżdżę na zgrupowania. Przygotowania cały czas są intensywne, bo chcę sięgać po jak najwyższe cele.
Gratulacje mistrzostwa Polski U23! Jak wyglądały Twoje emocje tuż po ogłoszeniu jednogłośnej wygranej w finale z Oliwierem Szotem?
- Emocje były ogromne - to był plan, który sobie założyliśmy, i udało się go zrealizować w stu procentach. Wygrałem wszystkie walki jednogłośnie na punkty, więc satysfakcja jest tym większa.
Droga do złota nie była łatwa - wygrana przed czasem w eliminacjach, zwycięstwo w ćwierćfinale, a w półfinale pokonałeś mistrza Polski juniorów. Który z tych pojedynków był dla Ciebie najtrudniejszy i dlaczego?
- Zdecydowanie dwie ostatnie walki. Musiałem się maksymalnie skupić, żeby zrealizować taktykę, którą wspólnie ustaliliśmy z trenerami - i to właśnie ta koncentracja zadecydowała o wyniku.
2026 rok to dla Ciebie bardzo intensywny sezon - Suzuki Boxing Night, Polska Liga Boksu i teraz mistrzostwa Polski. Jak udaje Ci się pogodzić tak częste starty pod względem treningowym i regeneracyjnym?
- Jako bokser olimpijski mam sporo startów, ale to mi odpowiada - dzięki częstym walkom czuję się w ringu coraz pewniej. Dużo trenuję, jednak nigdy nie zapominam o regeneracji, bo bez niej organizm długo nie wytrzyma. Same starty są kluczowe – to właśnie tam wykorzystuję to, czego uczę się na treningach. Bardzo cieszę się, że mogę reprezentować barwy narodowe, klub "Wisłok" Rzeszów oraz Mielecką Szkołę Boksu.
Walka z mistrzem Polski juniorów w półfinale musiała być wymagająca psychicznie - jak podchodzisz do starć z przeciwnikami, którzy mają już na koncie tytuły?
- Boksowłem już z wieloma utytułowanymi zawodnikami, więc dziś nie patrzę na same tytuły. Uważam, że jestem mocny psychicznie i potrafię poradzić sobie z presją - już na starcie kariery mierzyłem się z uznanymi pięściarzami. Liczą się nie osiągnięcia na papierze, tylko to, co się dzieje na ringu - on i tak zweryfikuje wszystko.
Jakie masz teraz cele – czy myślisz już o starcie w kategorii seniorskiej, a może o reprezentowaniu Polski na arenie międzynarodowej?
- Polskę na arenie międzynarodowej reprezentuję już teraz, między innymi dzięki występom w ramach Suzuki Boxing Night. Mój najbliższy cel jest jasny - chcę walczyć z najlepszymi na mistrzostwach Europy i sięgnąć tam po złoto.
Komentarze (0)