Reklama

Rolnicy z całego powiatu mieleckiego przerażeni. Wirus ASF coraz bliżej

Opublikowano:
Autor:

Rolnicy z całego powiatu mieleckiego przerażeni. Wirus ASF coraz bliżej - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Zagrożenie w postaci wirusa ASF budzi wśród hodowców trzody chlewnej w powiecie mieleckim duży niepokój. Ogniska choroby są już w województwie podkarpackim.

W związku ze zbliżającym się wirusem Kluby Radnych Powiatowych Porozumienia Samorządowo-Gospodarczego i Razem dla Ziemi Mieleckiej na ostatniej piątkowej sesji rady powiatu przedstawiły swoje stanowisko.

- Wyrażamy głęboki niepokój spowodowany faktem pojawienia się kilku ognisk ASF na terenie naszego województwa, w powiecie lubaczowskim. Odległość w prostej linii do granic naszego powiatu wynosi około 100 km. Zagrożenie zawleczenia tego śmiercionośnego wirusa do Mielca jest bardzo realne. Świadomość tragicznych skutków dla 3 tysięcy hodowców trzody chlewnej, 30 zakładów przetwórstwa mięsnego oraz wielu rolników specjalizujących się w produkcji zbóż i innych roślin, wykorzystywanych przez hodowców jako pasze, w przypadku dotarcia na nasz teren wirusa ten niepokój pogłębia – mówił w imieniu klubów radny powiatowy Andrzej Chrabąszcz.

Skutkami ekonomicznymi i społecznymi może zostać dotkniętych około 20 tysięcy mieszkańców powiatu.

- Środki zaradcze to przede wszystkim bioasekuracja i wzmożone działania doradczo-kontrolne weterynarii. Obie formy zawodzą. Weterynaria w obecnym stanie kadrowym nie jest w stanie skutecznie realizować nałożonych zadań w zakresie kontroli gospodarstw pod kątem wdrażania bioasekuracji – mówił Andrzej Chrabąszcz.

Kolejnymi kwestiami w prezentowanym oświadczeniu były sprawy ilości etatów i wynagrodzeń lekarzy weterynarii.

- Obietnica Głównego Lekarza Weterynarii o zwiększeniu zatrudnienia o 6 etatów do dzisiaj nie jest zrealizowana. Jednak etaty to nie wszystko. Do etatów trzeba stworzyć stanowiska pracy. W obecnych warunkach lokalowych Powiatowego Inspektoratu Weterynarii w Mielcu fizycznie nie ma możliwości zapewnienia stanowisk pracy dla tylu nowych pracowników. Doświadczeni lekarze weterynarii zwalniają się z pracy, ponieważ wysokość ich wynagrodzenia jest niewiele wyższa od najniższej krajowej – słyszeliśmy podczas sesji.

 - Rolnicy zaś, w większości przypadków, nie dostosowali swoich gospodarstw do wymogów bioasekuracji z powodu trudnej sytuacji ekonomicznej. W tej sytuacji poniesienie dodatkowych wydatków, nawet przy refundacji przez państwo w wysokości 75 proc., jest dla wielu rolników niemożliwe – mówił dalej radny Chrabąszcz.

- W szczególności wnosimy o niezwłoczne zwiększenie zatrudnienia w Powiatowym Inspektoracie Weterynarii o  co najmniej 6 etatów wraz z zorganizowaniem stanowisk pracy (brak warunków lokalowych), powstrzymanie odpływu weterynarzy do prywatnej działalności poprzez wzrost wynagrodzeń, 100 proc. refundacji bioasekuracji przez cały okres trwania zagrożenia z określeniem kwoty, jaką może rolnik wydać wprost proporcjonalnie do ilości sztuk w danym gospodarstwie - dodał.

Nie wywołujmy wilka z lasu

Starosta odniósł się do odczytanych słów:

- Jeżeli przyjmujemy takie stanowisko, to przyjmujemy je jako rada, a nie jako kluby. Troszkę mnie niepokoi fakt, że radny Chrabąszcz, wywodzący się z PSL-u, robi konferencję w gminach, strasząc ludzi ASF-em. Nie wywołujmy wilka z lasu, bo nie wiadomo, czy do powiatu mieleckiego wirus dojdzie. Oby nie doszedł – komentował starosta Zbigniew Tymuła.

Starosta przyznał rację, że służby weterynaryjne są faktycznie nisko opłacane. - Tylko czy państwo polskie można naprawić w ciągu trzech lat? Myślę, że nie - mówił dalej starosta.

W tym stanowisku jest dużo nieprawdziwych informacji.  Pisze pan, że nie ma pomieszczeń – to jest nieprawda, ja z dyrektorem weterynarii jestem dogadany. Remontujemy tutaj (w siedzibie starostwa) pomieszczenia, które mogą być przeznaczone dla weterynarii. Dlatego jeśli piszemy stanowisko, uzgodnijmy go wspólnie – przekazał starosta.

- Czy my jesteśmy winni, że nie mamy lekarzy weterynarii? To są lata zaniedbań. Trzeba czasu, żeby to naprawić - dodał.

Armagedon

Do słów starosty odniósł się radny Andrzej Chrabąszcz.

- Wystarczy zapoznać się z sytuacją po przejściu ASF-u w tych województwach, gdzie próbowano nie mówić, nie informować rolników i nie podejmować skutecznej walki. To jest po prostu armagedon – mówił.  - I kiedy mówiłem na sesji, że jest wróg przed granicami województwa podkarpackiego, niektórzy się uśmiechali. Nie minęło trzy miesiące i mamy go w powiecie lubaczowskim na Podkarpaciu. Proszę pojechać do gminy Cieszanów i spotkać się z tymi ludźmi, których to dotknęło i porozmawiać z władzami samorządowymi i dopiero wtedy mówić, że ich straszymy. My nie straszymy, tylko informujemy – dodał.

W rozmowie z rolnikami dowiadujemy się, że obecnie potrzebują konkretnej pomocy, aby skutecznie obronić się przez wirusem ASF.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE