reklama

Popularny zbiornik w regionie drastycznie wysycha. W czasach PRL-u pod wodą zniknął tu cały przysiółek

Opublikowano:
Autor:

Popularny zbiornik w regionie drastycznie wysycha. W czasach PRL-u pod wodą zniknął tu cały przysiółek - Zdjęcie główne

reklama
Udostępnij na:
Facebook
WiadomościDla tysięcy osób to przede wszystkim słońce, piaszczyste plaże, żaglówki i beztroski wakacyjny odpoczynek. Mało kto jednak, leżąc na kocu, zdaje sobie sprawę, że kilkanaście metrów pod lustrem wody kryje się zupełnie inny, zatopiony świat – z dawnymi drogami, fundamentami domów i zapomnianą historią.
reklama

Chańcza to największy sztuczny zbiornik retencyjny wwojewództwie świętokrzyskim. Zalew leży na rzece Czarnej Staszowskiej, a jego południowa część znajduje się w powiecie staszowskim (14 km od Staszowa), natomiast północna w powiecie kieleckim. Akwen cieszy się ogromną popularnością wśród urlopowiczów, jednak w ostatnim czasie poziom wody w zbiorniku zaczął gwałtownie opadać. Wywołało to spore zaniepokojenie wśród okolicznych mieszkańców oraz wypoczywających.

Zostało półtora metra do krytycznego minimum

Sytuacja staje się poważna. Okazuje się, że od tzw. „krytycznego minimum” obecne lustro wody dzieli już tylko około półtora metra. Do internetowych spekulacji i obaw mieszkańców oficjalnie odniosło się Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie.

reklama

 

Urzędnicy uspokajają, że cała procedura zrzutu wody odbywa się w zgodzie z przepisami, a winna jest natura:

Gospodarka wodna prowadzona jest ściśle według obowiązującej instrukcji, a realizowane odpływy odpowiadają wyznaczonym wartościom. Za niski stan wody odpowiadają przede wszystkim fatalne warunki hydrologiczne oraz drastycznie mały dopływ rzeki zasilającej. Deficyt wody sprawia, że nie ma możliwości jej retencjonowania, co prowadzi do systematycznego obniżania poziomu piętrzenia. Bez poprawy pogody i opadów, napełnienie zbiornika nie będzie możliwe.

Gdy poziom wody drastycznie opada, z mułu zaczynają wyłaniać się pnie dawno ściętych drzew, kamienie i pozostałości ludzkiej działalności. To idealny moment, by przypomnieć historię, która na zawsze zmienił krajobraz tej zielonej doliny.

reklama

Cel był jeden: woda dla przemysłu, nie dla turystów

Choć dziś zbiornik kojarzy się wyłącznie z rekreacją, jego początki miały czysto pragmatyczny, industrialny charakter. W latach 70. XX wieku prężnie rozwijający się przemysł PRL-u potrzebował ogromnych zasobów wody.

Decyzja o budowie wielkiego zbiornika retencyjnego zapadła z myślą o zasilaniu Kopalni i Zakładów Chemicznych „Siarkopol” w Grzybowie. Prace inżynieryjne ruszyły w 1974 roku i trwały równą dekadę. Przegrodzenie rzeki potężną zaporą betonową ostatecznie zakończono w 1984 roku, co zapoczątkowało proces napełniania zalewu.

Co kryje dno? Zatopiony przysiółek Kasztalon

Aby mogło powstać jezioro o powierzchni ponad 300 hektarów, trzeba było poświęcić spore fragmenty doliny rzeki Czarnej Staszowskiej. Pod wodą zniknęły nie tylko setki hektarów łąk, pastwisk i gęstych lasów (które przed zalaniem rzetelnie wycięto), ale również ludzkie siedliska.

reklama

Najbardziej namacalną stratą było zalanie przysiółka Kasztalon oraz kilku pojedynczych gospodarstw. Mieszkańcy zostali przesiedleni, a ich domostwa rozebrane. Jeśli dziś zanurkujemy w głębszych partiach zalewu, nie znajdziemy tam nienaruszonych dachów czy stojących ścian. Pod wodą przetrwały jednak kamienne i betonowe fundamenty dawnych budynków mieszkalnych i gospodarczych, pozostałości starego młyna wodnego, który przez lata służył lokalnej społeczności, oraz fragmenty dawnych mostów czy wyraźny zarys układu starych dróg, którymi niegdyś poruszali się mieszkańcy.

Wyścig z czasem: archeolodzy na placu budowy

Zanim dolinę zalała woda, na teren przyszłego zbiornika wkroczyli archeolodzy. Wiedzieli, że rzeki od tysiącleci przyciągały ludzi, a zalanie terenu bezpowrotnie zniszczy historyczne ślady. Ich odkrycia okazały się fascynujące.

reklama

W okolicach miejscowości Życiny badacze natrafili na ślady osadnictwa z okresu rzymskiego oraz epoki kamienia. Co więcej, na terenie przeznaczonym pod zalanie odkryto starożytne kopce i kurhany (dawne miejsca pochówków). Część artefaktów udało się zabezpieczyć i skatalogować, jednak to, czego nie zdołano zbadać, na zawsze przykryła woda.

Zalew w liczbach

Choć huta i zakłady w Grzybowie nie potrzebują już wody w takiej ilości jak dawniej, zbiornik doskonale spełnia dziś dwie role: chroni okoliczne gminy przed powodziami i – mimo chwilowych problemów z poziomem wody – wciąż przyciąga fanów windsurfingu, jachtów oraz wędkarstwa z całej Polski. Nie pozostaje nic innego, jak czekać na zmianę aury i obfite deszcze, które na powrót napełnią misę zalewu.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
logo