reklama

O PZL Mielec, Euro-Eko i etyce w internecie rozmawiamy z Elżbietą Burkiewicz

Opublikowano:
Autor:

O PZL Mielec, Euro-Eko i etyce w internecie rozmawiamy z Elżbietą Burkiewicz - Zdjęcie główne
Zobacz
galerię
17
zdjęć

reklama
Udostępnij na:
Facebook
WiadomościPoseł Centrum Elżbieta Burkiewicz była gościem "Kwadransa z Korso". Rozmawiamy o Mielcu i o Polsce.
reklama

Giovanna Jakimowicz: Pani poseł, lokalni przedstawiciele pracowników, „Solidarności”, związanych z PZL Mielec zarzucają Pani brak skuteczności w pozyskiwaniu zamówień ze środków państwowych dla naszego mieleckiego zakładu. Co Pani mogłaby powiedzieć na swoją obronę?

Elżbieta Burkiewicz: W ogóle nie chciałabym tutaj mówić o czymś takim, jak „obrona” przed tymi zarzutami, ponieważ firma WSK PZL Mielec czy dawna Wytwórnia Sprzętu Komunikacyjnego, którego ta firma jest w tej chwili bezpośrednim kontynuatorem, powinna konkurować na rynku tak, jak wszystkie inne firmy.

A czyż nie konkuruje?

Konkuruje, ale, skoro nie ma zamówień, to znaczy, że ta konkurencja nie do końca tej fabryce wychodzi. Natomiast muszę powiedzieć, że, jeżeli ja jako posłanka jestem w stanie pomóc, to zawsze się staram… Na przykład dwa lata temu interweniowałam w sprawie przeciągającej się płatności za produkty chyba za rok 2024 albo początek 25, dokładnie nie pamiętam. Sprawa dotyczyła tego, że fabryka nie otrzymała zapłaty, pomimo upłynięcia jej terminu. Chodziło o to, że gdzieś po drodze bardzo ważny dla fabryki przelew został zatrzymany w wyniku urzędniczego niedociągnięcia, a ja pomogłam w tej kwestii.

reklama

Ale te zarzuty dotyczą teraźniejszości.

Byłam też obecna na posiedzeniu komisji, która nie była nagrywana ze względu na temat rozmowy, która dotyczyła zamówień dla Wojska. Podczas rozmowy próbowałam wyjaśnić pewne nieścisłości. Stwierdzono, że cena helikopterów produkowanych w Mielcu nie jest dobrze postrzegana, ponieważ lepiej wyposażone maszyny tej samej firmy wyprodukowane w Stanach Zjednoczonych są nieco tańsze ‒ nie chcę mówić dokładnie o ile, bo ceny mogły się od tamtej chwili zmienić.

Ale mieliśmy zamawiać w Polsce.

Tak, natomiast mamy tutaj do czynienia z firmą będącą kapitałem amerykańskim, a nie europejskim.

Z tego, co wiem, ta firma spełnia wymogi programu „Safe”.

reklama

Jeżeli spełnia te wymogi, to myślę, że ta fabryka może wziąć udział w tym programie, ale, niestety, Pan Prezydent ten program zawetował.

Ale Mielec będzie miał zamówienia, nawet jeżeli ten program jest zawetowany?

Myślę, że sytuacja może jeszcze ulec zmianie, dlatego wolałabym na razie nie mówić zbyt wiele.

Czyli można powiedzieć, że Mielec jest „asem w rękawie”?

Może nie „w rękawie”, ale znam się osobiście z Panią Wiceministrą Obrony, Panią Sobkowiak, więc mam nadzieję, że będę mogła to wykorzystać i trochę pomóc, ale, żeby było jasne, że tu się nic nie załatwia „po znajomości”, tylko wszystko musi być oparte na konkretnych danych, bo fundusze z programu „Safe” nie są czyimiś pieniędzmi, którymi może dysponować wedle własnego uznania ‒ to są pieniądze nasz wszystkich, dlatego wszystko musi się odbywać transparentnie.

reklama

Oczywistym jest, że nikt nie chciałby tego załatwiać inaczej. Jednak zarzut o Pani nieskuteczności wyraźnie wybrzmiał w internecie.

Oczywiście, uważam, że związki zawodowe i obywatele mogą się wypowiadać i nie mam o to żalu… Ja zawsze będę działała na korzyść Podkarpacia, Mielca, w który się urodziłam, przez co jest bardzo bliski mojemu sercu, więc jest to moja „mała ojczyzna”.

Więc należy Pani do „Posłów Ziemi Mieleckiej”?

Tak, Mielec, pomimo iż nie jest wielkim ośrodkiem, posiada aż trzech posłów.

Dlatego tym bardziej liczymy na to, że te „sześć rąk na pokładzie” będzie w trakcie, gdy walczymy o PZL. Przejdźmy do kolejnej sprawy ‒ powiedziała Pani, że Mielec szczególnie leży Pani na sercu. I rzeczywiście pierwsza Pani interwencja poselska dotyczyła Mielca, firmy Euro-Eko i obecnego prezydenta, wówczas jeszcze nie, Radosława Swoła. Jak Pani z perspektywy czasu ocenia tamtą interwencję, bo Radosław Swół później został prezydentem i jest nim obecnie? Czy ona była skuteczna i potrzebna?

reklama

Jeśli chodzi o skuteczność, to mam do samej siebie pewne uwagi, bo pewne tematy można było pociągnąć dalej, tylko w natłoku innych spraw musiałam odsunąć to na nieco dalszy plan. W kampanii samorządowej zarzuciłam obecnemu prezydentowi niewłaściwe finansowanie kampanii. Obecny Pan prezydent, a ówczesny kandydat pozwał mnie do sądu. W sądzie w Tarnobrzegu otrzymałam możliwość wypowiedzenia się w tym temacie, pomimo iż sąd nie rozstrzygnął tego czy miałam rację, czy nie. Moja postawa spotkała się również z aprobatą mieszkańców, bo: „jest ktoś, kto patrzy na ręce lokalnym politykom”.

Część mieszkańców stwierdziła wówczas, że to było czysto polityczne zagranie mające na celu zdyskredytowanie ówczesnego kandydata na prezydenta.

To jest jedna ze spraw, o których Pani Redaktor wspominałam, że powinnam pociągnąć dalej i być może byłaby teraz dobra okazja, by wytłumaczyć mieszkańcom, że zostały wówczas wyciągnięte znaczne środki ze spółki Euro-Eko oraz spółki Energia Euro-Park, do której też próbowałam wejść z interwencją, ale nie zostałam wpuszczona przez ówczesnego Pana Prezesa Tłustego, co było, moim zdaniem, bardzo niewłaściwe. Miałam niedawno podobną sprawę w Komisji Etyki, której jestem przewodniczącą. Tam posłowie siłowo weszli do miejsca interwencji. Osobiście uważam, że tego typu rozwiązania siłowe nie są właściwe, bo nie przystoją one posłom.

Czyli rozumiem, że będzie Pani tę sprawę jeszcze poruszać?

Myślę, że to jest dobra ścieżka… 

Miałam zadać to pytanie na samym końcu naszej rozmowy, ale wspomniała już Pani o etyce, więc zadam je teraz. Jest Pani Przewodniczącą Komisji Etyki Poselskiej. 

Tak, zostałam dołączona do Komisji Etyki, ponieważ składa się ona z przedstawicieli każdego z klubów parlamentarnych. W momencie, w którym wyszłam z Klubu Parlamentarnego Polski 2050, stworzyliśmy 15-osobowy ‒ ponieważ klub musi mieć minimum 15 posłów ‒ Klub Parlamentarny Centrum i jako reprezentantka tego klubu zostałam oddelegowana do prac w Komisji Etyki Poselskiej i na ostatnim posiedzeniu, bodajże, na przełomie lipca i sierpnia zostałam jej przewodniczącą na okres najbliższych 6 miesięcy, więc będę pełniła tę funkcję do około stycznia lub lutego.

Wracając do mojego głównego pytania… Pani poseł Chorosińska, można powiedzieć, że „zabłysnęła” w ostatnim czasie swoim „osławionym” szczekaniem w sejmie. Czy nie uważa Pani, że publikowanie bardzo negatywnych zdjęć i ujęć tejże pani poseł obniża poziom debaty społecznej?

Niekoniecznie… Dla mnie to, że pani poseł zdecydowała się na takie zachowanie i już po fakcie nie przeprosiła, twierdząc, że to było właściwe.

Zdaje się, ze posłowie rzadko przepraszają.

Być może tak. Tutaj nie chcę dyskutować, bo nigdy nie sprawdzałam jak często posłowie przepraszają, niemniej to było dla mnie karygodne zachowanie. Byłam wtedy na sali i pani poseł Chorosińska nie była jedyną, która w tamtym momencie szczekała, choć nie jestem w stanie wskazać, którzy dokładnie posłowie podzielali jej zachowanie.

Choć w Pani mediach społecznościowych jest mowa o niej. To jest naprawdę kompilacja najgorszch ujęć posłanki. 

W mediach społecznościowych, Pani Redaktor, znajduje się nagranie trwające minutę. Natomiast nie posiadam nagrań innych szczekających posłów, choć w przyszłym tygodniu, jak będę w sejmie, będę w stanie sprawdzić na podstawie mojego punktu siedzenia i rozkładu sali plenarnej, którzy to byli posłowie. Ale pani posłanka Chorosińska jest dla mnie osobą, która uosabia całkowicie nieakceptowalną u posła postawę. My jesteśmy osobami publicznymi, więc musimy wyglądać i zachowywać się tak, żebyśmy się nie musieli za to wstydzić.

Kolejne moje pytanie: można odnieść wrażenie, że zmieniła Pani front polityczny, bo przeszła Pani z ugrupowania Polska 2050 do Centrum. Ostatnio zobaczyliśmy podobne zagrania, jeśli chodzi o PiS i Rozwój+. Jak Pani ocenia to, co zrobił Mateusz Morawiecki?

To, że wyszedł z klubu Parlamentarnego PiS i chce tworzyć własną historię polityczną, w której chce być przywódcą, moim zdaniem nie jest wcale czymś, co byłoby godne potępienia. To jest w polityce normalne. Natomiast, jeżeli chodzi o samego pana ‒ byłego premiera ‒ Mateusza Morawieckiego, pamiętając jakie decyzje podejmował, kiedy był premierem, to tego nie potrafię mu zapomnieć. I tu mam właśnie drobny problem, ponieważ Klub Parlamentarny Rozwój+ właśnie jego wyznaczył na swojego reprezentanta w Komisji Etyki Poselskiej. Być może na swoich mediach społecznościowych będę niebawem publikowała informacje, jakie jest moje podejście do osoby byłego premiera w tejże komisji. Ja rozumiem, że jest on posłem, ale jak w Komisji Etyki Poselskiej może pracować osoba, która ma dwa prawomocne wyroki w trybie wyborczym za 2018 i 2023 rok, za co musiał przepraszać, składać sprostowania albo to, że dał swoje pozwolenie w sprawie wyborów kopertowych, co było niezgodne z prawem, więc wycofano się z tego. Uważam, że sam fakt jego wyjścia z Klubu Parlamentarnego PiS nie jest niczym złym, tak już to, że Pan Mateusz Morawiecki ma być członkiem Komisji Etyki Poselskiej jest, moim zdaniem, trochę nie na miejscu. Do tej pory na tej komisji udawało się jakoś współpracować, więc nawet poseł, który reprezentuje klub Parlamentarny PiS potrafił zagłosować za ukaraniem własnych posłów. Inna sprawa, że kary z Komisji Etyki Poselskiej nie są zbyt surowe, bo to są upomnienie, nagana lub uwaga.

Muszę jeszcze zapytać o przyszłość. Mamy Centrum, a tutaj jest Rozwój+, który mówi, że również jest w „centrum”. Czy przed wyborami ma Pani jakiś plan na zaprezentowanie się przed wyborcami, skoro ten czas już się zbliża?

W następnym tygodniu w niedzielę mamy spotkanie rady krajowej tej partii, którą w tym momencie tworzymy, czy też może „odtwarzamy”, bo struktury Klubu Parlamentarnego Centrum i nasi działacze weszli do ugrupowania, które jeszcze obecnie ‒ bo już czekamy na wpis w KRS-ie ‒ nazywa się „Unia Europejskich Demokratów”, natomiast kontynuacja partii, której członkiem był kiedyś Tadeusz Mazowiecki ‒ nasz pierwszy premier niekomunistyczny, którego niezwykle cenię i uważam, że bardzo się nam wszystkim przysłużył i jest wyjątkową postacią oraz autorytetem dla mnie.

Czyli te działania już trwają?

Tak, te działania już się rozpoczęły. Podczas najbliższego spotkania przedstawimy założenia naszego programu, choć nie będzie to jeszcze jego pełna wersja. Program polityczny to coś, co tworzy się dłużej niż dwa miesiące. Przypomnę, że wejście w struktury Unii Europejskich Demokratów nastąpiło 12 lipca tego roku. Później były wakacje, jedno posiedzenie Sejmu, a sierpień był okresem, w którym wiele aktywności politycznych było ograniczonych.

Teraz rozpoczęliśmy bardzo intensywną pracę i przygotowania do tego spotkania. Mam nadzieję, że dotrzemy również do osób, które są zainteresowane pewnym odnowieniem polskiej polityki. Mamy obecnie bardzo mocno zarysowane dwa przeciwstawne obozy, a my chcemy pokazać, że istnieje również przestrzeń dla centrum. 

To będzie czwarta droga? 

Ja nie chcę nazywać tego drogą, ale weszłam do polityki głównie dlatego, że miałam w sobie głęboką niezgodę na to, co się działo. 

To tak samo jak Szymon Hołownia - tak powiedział na początku polistycznel działalności. 

To właśnie on był dla mnie ważną osobą w momencie wejścia do polityki. Dzisiaj czuję jednak duży zawód związany z tym, o czym mówił, a co później zostało zrealizowane. Mam poczucie, że nie tylko ja, ale także wiele innych osób poczuło się pozostawionych na pastwę losu.

Czy z perspektywy czasu uważa Pani, że odejście z Polski 2050 było dobrą decyzją?

Dla mnie cały czas tak. Nie żałuję, że podjęłam tę decyzję.

A wejdzieci w przyszłej kadencji do Sejmu? 

O tym zdecydują wyborcy. My będziemy o to walczyć. Dla mnie najważniejsze jest jednak to, aby na scenie politycznej pojawiło się coś więcej niż obecny sposób prowadzenia debaty. Chciałabym, żeby polityka nie opierała się na...

...szczekaniu

Tak, chciałabym, żeby debata publiczne nie odbywała się za pomocą szczekania czy biegania po placu w Warszawie i strzelania farbą do ludzi - to co zrobił poseł Macierewicz. Myślę, że trzeba zrobić krok dalej i spojrzeć nie tylko na obecnych uczestników sceny politycznej, ale również na nowych ludzi, szczególnie młodych, którzy chcą działać i mają duży potencjał.

Mam kontakt z osobami w wieku 20-kilku lat, które naprawdę mają wiele pomysłów i energii. Nie twierdzę, że od razu muszą zostać posłami, ale trzeba stworzyć im przestrzeń do działania. Być może za kilka czy kilkanaście lat to właśnie oni będą pełnić ważne funkcje.

Nie możemy cały czas oglądać w Sejmie zachowań, które sprowadzają debatę do krzyku czy wzajemnych ataków - i mam tutaj też na myśli posłankę z Podkarpacia. Wypowiedzi pani poseł Marii Kurowskiej, które moim zdaniem czasami pozostawiają wiele do życzenia pod względem merytorycznym. Chcę jednak podkreślić, że prywatnie jest to osoba bardzo sympatyczna i zachowująca się elegancko.

Moja krytyka dotyczy przede wszystkim konkretnych wypowiedzi podczas prac komisji, m.in. Komisji Ochrony Środowiska, gdzie pełni funkcję wiceprzewodniczącej. Ona jest bardzo miłą osobą, ale merytoryka wypowiezi pozostawia wiele do życzenia - to są memy.

Szymon Hołownia, pokazując obrady Sejmu na żywo, chciał pokazać Polakom, jak wygląda praca parlamentu. Jak widać, to był dobry kierunek. 

Myślę, że taki był cel. Dzięki temu wiele osób mogło zobaczyć, jak wygląda praca Sejmu od środka. Czasami jednak pokazywało to również rzeczy, które niekoniecznie powinny być powodem do dumy. Ostatnio nawet młody taksówkarz powiedział, że chętnie to ogląda. 

Dziękuję za rozmowę.

Dziękuję bardzo.

 

 

reklama
WRÓĆ DO ARTYKUŁU
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
logo