Zbiróka trwa
Dziś o godz. 12 odbyła się konferencja prasowa działaczy Ruchu Narodowego dotycząca sytuacji Szpitala Specjalistycznego w Mielcu oraz trwającej zbiórki podpisów pod referendum. W spotkaniu udział wzięli m.in. Tomasz Buczek, Ireneusz Dzieszko, Piotr Pomykała oraz Szczepan Lubera, pełnomocnik Komitetu Referendalnego.
Podczas konferencji Szczepan Lubera podziękował działaczom, stronie społecznej, związkom zawodowym oraz mieszkańcom, którzy podpisali się pod wnioskiem o referendum. Jak podkreślił, zbiórka nadal trwa i wchodzi w decydujący etap.
Jesteśmy bardzo blisko ukończenia zbiórki podpisów. Jesteśmy na ostatniej prostej. Będziemy przez ten weekend i przyszły bardzo mocno widoczni w przestrzeni publicznej
- powiedział Szczepan Lubera.
Pełnomocnik Komitetu Referendalnego zachęcał mieszkańców do dalszego angażowania się i składania podpisów. Odniósł się także do decyzji starostwa o wycofaniu się z rozmów dotyczących konsolidacji szpitala z placówką uniwersytecką w Rzeszowie.
Zbiórka podpisów trwa dalej, bo to, że starosta wycofał się z rozmów o konsolidacji, tak naprawdę niewiele zmienia. Uchwała intencyjna, która wyraża zamiar połączenia naszego szpitala z dębickim i rzeszowskim, nadal obowiązuje, nie została w żaden sposób wycofana ani uchylona. Z drugiej strony dyrektor szpitala uniwersyteckiego w Rzeszowie powiedział, że poczekamy, może będzie klimat lepszy za rok, trzeba wspierać starostwo w jego działaniach i zrozumieć obecną sytuację. Z naszej strony wygląda na to, że odłożyli plany konsolidacji na przyszły rok, na po referendum, i teraz czekają, czy uda nam się zebrać podpisy
- mówił Lubera.
"Nie wierzymy narracji starostwa"
Po nim głos zabrał Tomasz Buczek. W krytycznych słowach odniósł się do działań posłów i samorządowców Prawa i Sprawiedliwości. Przypomniał, że w Kolbuszowej referendum doszło do skutku i wyraził przekonanie, że podobnie może być w Mielcu, jeśli zbiórka podpisów zostanie doprowadzona do końca. Zaznaczył przy tym, że komitet musi zebrać więcej podpisów niż wymagane minimum, ponieważ część kart może zostać wypełniona niedbale lub uznana za nieważną.
Buczek zaapelował do mieszkańców o drukowanie kart, podpisywanie ich i pomoc w ostatnich dniach zbiórki.
Prosimy nie wierzyć w narrację osób, które boją się utraty stanowisk. Radni powiatowi rozpowszechniają plotki i pomówienia, że te podpisy pod wnioskami referendalnymi mogą służyć do wyłudzenia numerów PESEL. Bujdy, absolutne bujdy. Widać, że starostwo powiatowe boi się tej inicjatywy. Ale gdzie byli do tej pory?
- pytał retorycznie Buczek.
Jak przekonywał, samorząd miał być bierny w dotychczasowej walce o dobro szpitala i rozwiązanie problemu jego zadłużenia. Zarzucił też radnym powiatowym, że nie wywierali wystarczającej presji na starostę, aby doszło do zmian w kadrze zarządzającej szpitala.
Działacze PiS na cenzurowanym
Buczek zwrócił się również bezpośrednio do polityków Prawa i Sprawiedliwości.
Dlaczego nie było sygnałów do strony rządzącej? Przecież mamy w Mielcu reprezentantów wszystkich opcji politycznych: jest pani Burkiewicz, jest pani Skowrońska, jest pan Kapinos. Gdzie są politycy Prawa i Sprawiedliwości, którzy przecież tak buńczucznie zapowiadali wejście do procesu zbiórki podpisów? Gdzie są dziś? Z jednej strony chcieliby wyjść na obrońców i zbawców szpitala, powiedzieć, że udało się doprowadzić do tego, że starostwo się wycofało
- mówił Buczek.
Podkreślił również, że nie wierzy w trwałe wycofanie się starostwa z planu konsolidacji:
Szpital można obronić tylko przez inicjatywę referendalną i odsunięcie tych osób od władzy.
W jego ocenie sama konsolidacja nie rozwiąże problemów finansowych szpitali, bo potrzebna jest odgórna reforma systemu, w tym m.in. zmiana zasad finansowania świadczeń.
Buczek ponownie zaapelował do polityków i działaczy PiS o włączenie się w zbiórkę podpisów.
Apelujemy do Prawa i Sprawiedliwości: jeżeli zależy wam na dobru szpitala, to teraz jest ten moment, ostatnia prosta (...). To jest czas, byście zebrali swoich ludzi, swoich polityków i swoich działaczy, wyszli na ulicę i pomogli nam zebrać podpisy. Jak na razie, poza skromną reprezentacją osób w Komitecie, PiS nie zrobiło nic, aby uratować szpital. Były zapowiedzi podczas protestów, a od tamtej pory, gdzie oni są?
- pytał.
Zapowiedział także, że sam w przyszłym tygodniu będzie w Mielcu i pomoże w zbiórce podpisów.
Głos zabrał również Piotr Pomykała, który podobnie jak jego przedmówca stwierdził, że nie wierzy w zapewnienia, iż konsolidacji szpitali nie będzie. Jego zdaniem Prawo i Sprawiedliwość wprowadza opinię publiczną w błąd, przypisując sobie doprowadzenie do wycofania się z rozmów.
Jeśli doprowadzono do wycofania się powiatu z zamierzeń, to tylko i wyłącznie presją, którą wytworzyli mieszkańcy, związki zawodowe i nasi działacze, codzienną, systematyczną pracą na ulicach
- powiedział Pomykała.
Zwrócił się także o pomoc do wszystkich osób prawicy mieszkających w powiecie mieleckim. W ostrych słowach ocenił obecny układ polityczny w powiecie, określając go jako postkomunistyczny.
Takich ludzi jak pan Smaczny nie potrzebujemy w powiecie. Jeśli jesteście tego samego zdania, to idźcie za głosem płomiennego przemówienia pana Tymuły podczas protestu z 8 czerwca, idźcie tą drogą i doprowadźcie do tego, by odsunąć tych ludzi.
Pomykała odniósł się także do sytuacji wewnątrz środowiska Prawa i Sprawiedliwości.
Jeśli do tej pory przeszkodą był pan Kapinos, jeśli te informacje są prawdziwe, że nie chciał tego referendum, to teraz tej przeszkody, jak rozumiem, być może nie ma. (...) Mam nadzieję, że nie wygra w was przekonanie, że lepiej zachować swoje stanowiska opozycyjne. Lepiej odsunąć postkomunistyczny układ od władzy. Zachęcam do tego
- dodał.
Plan naprawczy w koszu
Jednym z najmocniejszych punktów konferencji było wystąpienie Ireneusza Dzieszki. Stwierdził on, że w jego ocenie nie istnieje coś takiego jak plan naprawczy szpitala w Mielcu w rozumieniu obowiązujących przepisów. Dzieszko przedstawił odpowiedź Narodowego Funduszu Zdrowia na swoje zapytanie z 28 lipca 2026 roku dotyczące planu naprawczego szpitala. Jak wskazywał, w piśmie napisano, że w centralnym systemie NFZ nie ma programu naprawczego Szpitala Specjalistycznego w Mielcu.
To jest dowód na to, że zostaliśmy oszukani podczas konferencji prasowych
- mówił Ireneusz Dzieszko. Z jego wypowiedzi wynika, że plan przedstawiony na początku lipca nie spełnia wymogów ministerstwa dla tego typu dokumentów.
Mam dwie tezy w tej sprawie (...). Albo zostaliśmy specjalnie oszukani i w związku z tym trzeba tych ludzi odsunąć od władzy, bo są gotowi przed kamerami okłamywać ludzi wprost. Albo nie są fachowcami i nie wiedzą o tym, że od września ubiegłego roku ustawą zmieniono dotychczasowe zasady przygotowywania planów naprawczych szpitali
- powiedział.
Dzieszko przywołał wcześniejszy program naprawczy opracowany przez pana Kolendo, który - jak mówił - nie został zrealizowany. Podkreślał również, że nowy dokument jest traktowany jako suplement aktualizujący poprzedni plan.
To jest śmieć. To za chwilę wyląduje w koszu
- powiedział Dzieszko. Po tych słowach zbliżył się do pobliskiego ulicznego kosza i demonstracyjnie wyrzucił dokument określany jako program naprawczy, który miesiąc wcześniej został zaprezentowany opinii publicznej przez Pawła Pazdana i dr. Krzysztofa Milika.
Ireneusz Dzieszko podkreślał, że zgodnie z najnowszą ustawą z września 2025 roku plan naprawczy powinien zostać przygotowany w ściśle określony sposób, z wykorzystaniem tabel i formularzy zamieszczonych na stronie ministerstwa. Według niego zarząd szpitala tego nie zrobił.
Nie ma planu naprawczego w rozumieniu ustawy. W związku z czym 1 lipca zostaliśmy wszyscy chamsko i brutalnie oszukani
- powtórzył. Jak mówił, mimo wielokrotnych zapewnień, że czasu jest bardzo mało, prawdziwy plan naprawczy wciąż nie powstał. Na koniec Dzieszko odniósł się do wypowiedzi dr. Krzysztofa Milika, który apelował wcześniej, aby politycy nie wtrącali się do spraw szpitala:
Dyrektorowi Milikowi, który apelował, żeby się politycy odczepili od szpitala, powiem tak. Panie doktorze: pan na tej konferencji gadał bzdury na temat programu naprawczego, więc ja mam propozycję odwrotną. Nie jestem politykiem, jestem zwykłym szarym człowiekiem. Niech pan się zajmie leczeniem i trzyma się z dala od zarządzania szpitalem. Pan się na tym nie zna. Pan gadał bzdury, mówił pan o prognozach w postaci: „może nam się uda, zobaczymy jak to będzie działało, połączymy i będziemy obserwować”. Tak się nie robi reformy finansów szpitala. Niech pan się zajmie swoją działką, niech pan będzie lekarzem, niech pan się odczepi od zarządzania szpitalem na tym etapie, bo pan się na tym nie zna i pan się do tego nie nadaje
- powiedział Ireneusz Dzieszko.
Konferencja zakończyła się apelem o dalsze podpisywanie się pod wnioskiem referendalnym. Przedstawiciele inicjatywy przekonują, że mimo deklaracji starostwa o zakończeniu rozmów dotyczących konsolidacji, sprawa przyszłości szpitala w Mielcu nie jest zamknięta, a referendum ma być - w ich ocenie - jedynym skutecznym narzędziem odsunięcia obecnych władz powiatu od decyzji dotyczących placówki.
Komentarze (0)