– Trudno coś powiedzieć po tym meczu, bo tak naprawdę prowadzimy 1:0, warunki nam sprzyjają, bo Stal Rzeszów dostaje czerwoną kartkę, gramy w przewadze. Nie powinniśmy stracić tej bramki i powinniśmy kontrolować ten mecz w drugiej połowie, po prostu go wygrać – przyznał Domański.
Kapitan Stali nie uważa jednak, że jego zespół zbyt wcześnie poczuł się zwycięzcą:
– Nie sądzę, że byliśmy rozluźnieni. Myślę, że graliśmy cały czas tak samo. Oczywiście ten mecz od samego początku nie był tak dobry jak pierwsze połowy w Skierniewicach czy tydzień temu. Mimo wszystko strzelamy bramkę ze stałego fragmentu, prowadzimy 1:0 i tak naprawdę nie chciałbym nikogo obwiniać, ale indywidualne błędy zaważyły o tym, że straciliśmy bramkę – tłumaczył.
Dla Stali to szczególnie bolesne, ponieważ podobny scenariusz mielczanie przerabiali już tydzień wcześniej. Wówczas również mieli dużą przewagę i bardzo korzystny wynik, ale ostatecznie nie odnieśli zwycięstwa.
– Błędy się zdarzają. My oczywiście musimy wyciągnąć z tego wnioski, bo drugi raz tydzień po tygodniu te mecze układają się podobnie, gdzie wygrywamy i tracimy zwycięstwo w końcówce. Musimy nad tym popracować. Musimy się zastanowić, jak zrobić, żeby tych błędów pod koniec meczu nie było – podkreślał kapitan.
Zamiast dziewięciu punktów jest pięć
Po trzech kolejkach Stal Mielec pozostaje niepokonana, ale na koncie ma pięć punktów. Zdaniem Domańskiego dorobek mógł być zdecydowanie większy.
– Tak naprawdę jesteśmy po trzech meczach, nie przegraliśmy meczu, mamy pięć punktów, więc musimy ciągle pracować, wzmacniać te dobre rzeczy, pracować nad tymi słabszymi i z optymizmem patrzeć w przyszłość – powiedział.
Jednocześnie kapitan przyznał, że w szatni trudno nie czuć niedosytu:
– Zdajemy sobie sprawę, że tych punktów powinno być, tak jak pan powiedział, dziewięć, a nie pięć i optyka naszej gry, naszej dyspozycji byłaby zupełnie inna. Kibice, tak jak my w szatni, czujemy niedosyt.
Mimo rozczarowania atmosfera w zespole pozostaje jednak dobra.
– Nastrój w szatni jest myślę dobry, jak nie bardzo dobry. Tak naprawdę stworzyła się fajna grupa, fajna drużyna. Myślę, że i na treningach, i na meczach widać to, że jesteśmy razem, jesteśmy drużyną i tylko czas będzie grał na naszą korzyść. Z tygodnia na tydzień będzie jeszcze lepiej to wyglądało i będzie dobrze – przekonywał Domański.
Kapitan chce wrócić na „dziesiątkę”
Sam zawodnik rozpoczyna sezon w roli rezerwowego, choć w okresie przygotowawczym był przewidywany do gry w podstawowym składzie.
– Plany były troszkę inne, bo cały okres przygotowawczy grałem w pierwszym składzie, gdzieś byłem przewidywany do gry na ósemce. Nie ukrywajmy, nie jestem ósemką, jestem z krwi i kości dziesiątką i na tej pozycji się widzę – zaznaczył.
Domański przyznał, że tęskni za grą na swojej nominalnej pozycji.
– Na tej pozycji nie grałem od chyba kilku lat, bo już w Ekstraklasie przekształcili mnie na sześć, więc trochę tęsknię za grą na tej pozycji. Ale staram się pomóc. Jestem tutaj, żeby pomagać w szatni i jak najbardziej na boisku.
Niezależnie od decyzji trenera kapitan deklaruje pełne zaangażowanie.
– Czy trener mnie widzi w pierwszym składzie, czy na ławce rezerwowej, to ja oddam całego siebie dla drużyny i dla Stali Mielec. Gdzie trener będzie mnie potrzebował, gdzie będzie mnie widział, tam dam z siebie wszystko.
„Na takie mecze się czeka”
Domański został również zapytany o współpracę z trenerem, którego zna od wielu lat. Podkreślił, że mimo dobrej znajomości poza boiskiem w klubie obowiązuje pełen profesjonalizm.
– Jest moim trenerem, on jest moim szefem, więc on rządzi. Ja robię to, co trener sobie wymyśli, to, co trener każe – powiedział kapitan.
Dodał, że dobra znajomość szkoleniowca z częścią zespołu może być jednak pomocna w codziennej pracy:
– My też jesteśmy niejako, jako kapitan i wicekapitan, pośrednikami, więc ta współpraca układa się, myślę, wzorowo i tak będzie dalej.
Na koniec Domański odniósł się do atmosfery podczas derbów. Spotkanie przyciągnęło na stadion komplet publiczności.
– Dla piłkarza gra przy pełnych trybunach to jest spełnienie marzeń. Na takie mecze, tym bardziej derbowe, się czeka, gdzie jest pełny stadion, jest super atmosfera. Piłkarzowi dużo łatwiej i dużo lepiej się gra niż na jakimś mniejszym stadionie, gdzie tych ludzi nie ma – mówił.
Link do materiału video poniżej.
Komentarze (0)