reklama

Co miesiąc przelewa matce pensję, a w domu brakuje na rachunki. „Mam dość”

Opublikowano:
Autor:

Co miesiąc przelewa matce pensję, a w domu brakuje na rachunki. „Mam dość” - Zdjęcie główne

reklama
Udostępnij na:
Facebook
WiadomościCo miesiąc ten sam scenariusz: zaraz po wypłacie z konta znika pokaźna kwota, a w domu brakuje na pieluchy i rachunki. 29-letnia Karolina ma dość bycia na drugim miejscu. Gdy poprosiła męża o zmianę podejścia, usłyszała, że jest chciwa.
reklama

Finanse w związku bywają zarzewiem najpoważniejszych konfliktów. Sytuacja staje się jednak znacznie bardziej skomplikowana, gdy w budżecie domowym młodej rodziny pojawia się "trzecia osoba". Do naszej redakcji napisała pani Karolina (imię zmienione), czytelniczka z powiatu mieleckiego. Kobieta twierdzi, że ma dość bycia na drugim miejscu, a podejście jej męża do finansów powoli niszczy ich małżeństwo.

Para od dwóch lat jest po ślubie i wychowuje roczne dziecko. Mimo że oboje pracują, co miesiąc zderzają się z tym samym problemem.

 „Utrzymujemy teściową, podczas gdy sami ledwo wiążemy koniec z końcem”

„Mój mąż zarabia całkiem nieźle, ale co miesiąc, zaraz po wpłynięciu pensji, przelewa swojej matce pokaźną sumę. Teściowa ma emeryturę, miesza sama w dużym domu i ciągle narzeka na koszty. Kiedy pytam, dlaczego wydajemy nasze wspólne pieniądze na jej zachcianki, podczas gdy nam brakuje na pieluchy, opłaty czy naprawę samochodu, mąż wpada w złość” — pisze Karolina.

„Słyszę wtedy, że mama go wychowała, że jest starsza i jej się należy. Rozumiem pomoc w trudnej sytuacji, ale tu chodzi o finansowanie jej wygody. Czuję się oszukana. Kiedy prosiłam, żebyśmy usiedli i spisali twardy budżet, odpowiedział, że nie będzie wydzielał własnej matce groszy. Czy tak powinno wyglądać dojrzałe małżeństwo?”.

reklama

Punkt widzenia męża: „Nie zostawię własnej matki na lodzie”

Z relacji naszej czytelniczki wynika, że mężczyzna uważa swoje zachowanie za absolutnie naturalne i moralnie jedyne słuszne.

„Mąż twierdzi, że przesadzam i jestem chciwa. Wstydzi się przed swoją rodziną, że rozmawiamy o pieniądzach. Uważa, że dopóki zarabia, ma święty obowiązek pomagać matce, bo ona oddała mu całe życie i sama boryka się z rosnącymi cenami. Dla niego odmowa pomocy finansowej byłaby hańbą. Nie dociera do niego argument, że jesteśmy odrębną rodziną i powinnam mieć wpływ na to, gdzie trafiają nasze ciężko zarobione pieniądze”.

reklama

Kobieta przyznaje, że jest na skraju wytrzymałości i rozważa postawienie mężowi twardego warunku: albo oddzielne konta i jasny podział wydatków, albo rozstanie.

A jakie jest Wasze zdanie? Czy dorosłe dziecko ma obowiązek regularnie wspomagać finansowo rodzica kosztem własnej rodziny i dziecka? Gdzie przebiega granica między wsparciem a przesadą?

SONDA

Kto ma rację?

Zagłosowało 0 osób
Zagłosuj
Głosy można oddawać od 19.09.2026 od godz 23:28
Aby móc wziąć udział w głosowaniu, należy być zarejestrowanym i zalogowanym na naszym serwisie
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
logo