Handball Stal minimalnie prowadziła do przerwy
Mielczanie dobrze weszli w to spotkanie. Po trafieniu Maksima Krasovskiiego i obronionym rzucie karnym przez Krystiana Witkowskiego Handball Stal Mielec prowadziła 3:0. Gospodarze pierwszą bramkę zdobyli w 6. minucie. Po czterech trafieniach z rzędu „Miedziowych” był remis 4:4. Po chwili to Zagłębie było już na prowadzeniu. Impas strzelecki przyjezdnych przerwał Marcin Głuszczenko.
Po dwóch trafieniach z rzędu Arkadiusza Michalaka szczypiorniści z Lubina mieli dwie bramki przewagi (9:7). Kolejne fragmenty pierwszej połowy to wzajemna wymiana ciosów. Po golu Jakuba Tokarza był remis 11:11. Zagłębie błyskawicznie odpowiadało na kolejne gole zespołu z Mielca i na dwie minuty przed przerwą tablica wskazywała wynik 15:15.Na kilka sekund przed przerwą do bramki trafił Denis Wołyncew i mielczanie zeszli do szatni z jednobramkowym prowadzeniem.
Mielczanie dowieźli zwycięstwo w drugiej części
Pierwsze minuty drugiej połowy to akcje gol za gol. Po 37. minutach Handball Stal prowadziła 19:18. W momencie, gdy mielczanie byli w osłabieniu grali z pustą bramką. Skrzętnie wykorzystali to gospodarze, którzy w krótkim odstępie czasu dwukrotnie skierowali piłkę do niebronionej bramki.
Po trafieniu z prawego skrzydła Filipa Stefaniego przyjezdni odskoczyli na dwa oczka (21:23). Po golu Pawła Dudkowskiego było 25:26. Po trafieniu z rzutu karnego przez Denisa Wołyncewa podopieczni Roberta Lisa mieli trzy bramki przewagi i byli o krok od wygranej. Ostatecznie zespół z Mielca wygrał w Lubinie 31:33.
Zagłębie Lubin - Handball Stal Mielec 31:33 (15:16)
Zagłębie Lubin: Ryczek, Krukiewicz, Schodowski 1 – Pedryc 1, Krupa, Krysiak 3, Czuwara 4, Świtała 5, Michalak 3, Pietruszko, Drozdalski 2, Wojtala, Iskra, Dudkowski 8, Kałużny 3. Trener Jarosław Hipner.
Handball Stal Mielec: Kozina, Witkowski, Królikowski – Segal 2, Mrozowicz, Kasai, Kotliński 3, Tokarz 3, Wołyncew 5, Przybylski 2, Krasovskii 6, Stefani 2, Sikora, Sanek 5, Głuszczenko 5, Wąsowski. Trener Robert Lis.
Sędziowali: Krzysztof Bąk i Kamil Ciesielski.
MVP: Maksim Krasovskii.
Komentarze (0)