reklama

Bolesna porażka Stali Mielec w Łodzi. ŁKS wygrywa aż 4:0

Opublikowano:
Autor:

Bolesna porażka Stali Mielec w Łodzi. ŁKS wygrywa aż 4:0 - Zdjęcie główne
Autor: Tomasz Pipała [WRZUTKA]

reklama
Udostępnij na:
Facebook
SportŁKS Łódź przerwał serię meczów bez porażki Stali Mielec. Biało-niebiescy po fatalnym początku i dwóch straconych bramkach w drugiej połowie przegrali w Łodzi aż 4:0. Gospodarze od pierwszych minut narzucili swoje tempo, a Stal mimo kilku dobrych okazji nie zdołała odwrócić losów spotkania.
reklama

Wyjściowa jedenastka Stali Mielec: brak Wlazły, Domańskiego i Odolaka

Do meczu z ŁKS-em zawodnicy Stali Mielec musieli przystąpić bez trzech graczy: Piotra Wlazły, Macieja Domańskiego i Kamila Odolaka.

Kapitan biało-niebieskich przeszedł w minionym tygodniu operację, po której będzie musiał przez jakiś czas dochodzić do zdrowia. Maciej Domański doznał urazu przed meczem z Polonią Bytom i nie zdołał jeszcze wrócić do pełnej sprawności. Z kolei Kamil Odolak nabawił się kontuzji podczas spotkania z Podbeskidziem i nadal odczuwa jej skutki.

Pierwsza połowa: fenomenalny start ŁKS-u, kilka dobrych okazji Stali

reklama

Już w 2. minucie pierwsze uderzenie oddał ŁKS. Z prawej strony piłkę do środka zagrał Andreu Arasa, a w polu karnym świetnie stoperom urwał się Kacper Nowakowski. Po jego uderzeniu piłka przeleciała jednak nad poprzeczką bramki Macieja Gostomskiego. Kilka minut później ponownie w dogodnej sytuacji znalazł się Nowakowski. Tym razem wykorzystał błąd Krystiana Getingera przy wyprowadzeniu piłki, lecz młody pomocnik ŁKS-u ponownie uderzył obok słupka. Chwilę później kolejną okazję mieli łodzianie. Tym razem na strzał zdecydował się Karol Podliński, ale ponownie piłka minęła bramkę Stali.

Fatalny początek w wykonaniu mielczan poskutkował w końcu golem w 8. minucie. Po raz kolejny w tym sezonie do utraty bramki doprowadził błąd doświadczonego zawodnika Stali. Tym razem pomylił się Marcin Cebula, który zbyt lekko zagrał piłkę do bramkarza. Przejął ją Arasa, który bez problemu minął Gostomskiego i umieścił futbolówkę w siatce, dając gospodarzom prowadzenie 1:0. Było to zwieńczenie wyraźnej przewagi podopiecznych Grzegorza Szoki.

reklama

Po stracie gola na moment ożywiła się Stal, która z piłką przedostała się pod bramkę rywali. Trwało to jednak zaledwie chwilę, po czym gospodarze ponownie przejęli kontrolę nad spotkaniem. W 15. minucie kolejny prosty błąd mielczan doprowadził do świetnej okazji ŁKS-u. Piłka odbiła się od nogi Kamila Cybulskiego i trafiła do Nowakowskiego. Pomocnik znalazł się w doskonałej sytuacji, lecz uderzył wprost w bramkarza. Maciej Gostomski po raz kolejny uratował swój zespół przed stratą drugiego gola.

Przewaga gospodarzy w pierwszym kwadransie była przytłaczająca. ŁKS oddał sześć strzałów, z czego dwa były celne. Stal w tym czasie nie zdołała ani razu uderzyć na bramkę rywali. W 20. minucie pierwsze uderzenie po stronie Stali oddał Krystian Getinger. Kapitan biało-niebieskich spróbował szczęścia z około 35 metrów, lecz przestrzelił.

reklama

W kolejnych minutach gra Stali wyglądała już znacznie lepiej. Podopieczni trenera Skiby dłużej utrzymywali się przy piłce i raz po raz próbowali zaskoczyć gospodarzy dośrodkowaniami. W pole karne wprowadzani byli również stoperzy, którzy mieli pomóc w walce o górne piłki. W 27. minucie pierwsze celne uderzenie oddał Kamil Cybulski. Skrzydłowy Stali, charakterystycznie dla siebie, zszedł z lewej strony pola karnego do środka na prawą nogę i oddał strzał. Z próbą bez większych problemów poradził sobie jednak Damian Węglarz.

Kolejne minuty przyniosły dość wyrównaną grę, w której trudno było wskazać wyraźnie dominujący zespół. Mimo to do lepszych sytuacji wciąż potrafili dochodzić gospodarze. Tak było również pod koniec pierwszej połowy. W 44. minucie sam na sam z Maciejem Gostomskim znalazł się Karol Podliński. Doświadczony napastnik ŁKS-u przegrał jednak pojedynek z golkiperem Stali, który uratował swój zespół przed stratą drugiej bramki.

reklama

Chwilę później świetną okazją odpowiedzieli goście. Tuż przed przerwą piłkę w polu karnym otrzymał Krystian Getinger i zdecydował się na uderzenie prawą nogą. Fenomenalnie interweniował jednak Węglarz. Po chwili raz jeszcze szczęścia spróbował Cybulski, lecz tym razem skrzydłowy Stali przestrzelił. Tym samym, przy prowadzeniu ŁKS-u 1:0, sędzia zakończył pierwszą połowę.

Druga połowa: ŁKS dobił Stal

Już na początku drugiej połowy ŁKS stworzył sobie dwie świetne okazje. Najpierw z dystansu uderzył Kacper Terlecki. Po jego strzale Gostomski sparował piłkę, a dobitkę próbował wykorzystać Arasa. Doświadczony bramkarz Stali ponownie stanął jednak na wysokości zadania i uratował swój zespół przed utratą gola. Kolejną okazję do wykazania się Gostomski miał w 58. minucie. Po długo rozgrywanej przez ŁKS akcji na uderzenie z dystansu zdecydował się Mateusz Wysokiński, lecz bramkarz Stali ponownie skutecznie interweniował.

Poradzić sobie nie zdołał jednak dwie minuty później. W 60. minucie Julian Kieblinger, wahadłowy ŁKS-u, zszedł do środka i otrzymał podanie w polu karnym. Doszło tam do zamieszania, po którym Bartosz Kwiecień wystawił piłkę Austriakowi. Ten zachował zimną krew i bez problemu umieścił futbolówkę w siatce, podwyższając prowadzenie gospodarzy na 2:0. W 63. minucie Kienlinger ponownie stworzył zagrożenie w polu karnym Stali. Tym razem oddał uderzenie z dobrej pozycji, lecz przestrzelił.

Chwilę wcześniej trener Stali zdecydował się na pierwszą zmianę. Marcina Cebulę zastąpił Simeon Oure, który miał pomóc zespołowi w poszukiwaniu bramki kontaktowej. Zamiast gola dla Stali w 67. minucie padła jednak trzecia bramka dla gospodarzy. Rezerwowy ŁKS-u Marcel Błachewicz skutecznie dośrodkował z rzutu rożnego, a Karol Podliński wykorzystał dogranie i podwyższył prowadzenie łodzian na 3:0.

W 75. minucie mielczanie stracili kolejną bramkę. Ponownie na listę strzelców wpisał się Andreu Arasa. Hiszpan, mimo obecności kilku zawodników Stali w jego najbliższym otoczeniu, bez problemu wbiegł w pole karne i umieścił piłkę w siatce, ustalając wynik na 4:0.

Widząc cztery gole na tablicy wyników, trener Skiba zdecydował się na kolejne zmiany. Na boisku pojawili się Sebastian Musiolik i Hubert Matynia. Dla pierwszego z nich był to debiut w barwach Stali zaledwie kilka dni po podpisaniu kontraktu z klubem. Matynia z kolei wrócił na boisko po kontuzji, której doznał po meczu z Unią Skierniewice, a przed spotkaniem z Podbeskidziem Bielsko-Biała.

Po drugim golu Arasy ostatni kwadrans spotkania był już właściwie okresem spokojnego dogrywania meczu. Kibice nie zobaczyli kolejnych ciekawych akcji i ostatecznie ŁKS Łódź pokonał Stal Mielec 4:0. Tym samym przerwana została seria meczów bez porażki mielczan. Stal będzie miała okazję wrócić na zwycięską ścieżkę już w najbliższą sobotę, kiedy w meczu wyjazdowym zmierzy się z Pogonią Siedlce.

ŁKS Łódź – FKS Stal Mielec 4:0 (1:0)

ŁKS Łódź (trener Grzegorz Szoka): Damian Węglarz, Krzysztof Fałowski, Sebastian Rudol (74. Bartosz Farbiszewski), Artur Craciun, Dominik Sokół (67. Marcel Błachewicz), Kacper Nowakowski (46. Koki Hinokio), Kacper Terlecki, Mateusz Wysokiński (67. Igor Strzałek), Julian Keiblinger, Andreu Arasa (79. Alan Siwek), Karol Podliński.

FKS Stal Mielec (trener Damian Skiba): Maciej Gostomski, Bartłomiej Kukułowicz, Israel Puerto, Bartosz Kwiecień, Krystian Getinger (76. Hubert Matynia), Tymoteusz Gmur (67. Natan Niedźwiedź), Kamil Kościelny, Fryderyk Gerbowski (67. Michael Wyparło), Kamil Cybulski, Marcin Cebula (61. Simeon Oure), Paweł Kruszelnicki (76. Sebastian Musiolik).

Gole: Andreu Arasa (1:0), Julian Keiblinger (2:0), Karol Podliński (3:0), Andreu Arasa (4:0)

Żółte kartki: Sebastian Rudol, Bartosz Kwiecień, Alan Siwek, Bartłomiej Kukułowicz

Sędzia: Mateusz Jenda

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
logo