- Jakie priorytety zawiera pana program dla Mielca, Kolbuszowej, czy też całego Podkarpacia?
- W pierwszej kolejności polityka państwa musi zapewnić równomierny rozwój gospodarczy kraju, przy jednoczesnej dekoncentracji administracji oraz powstrzymać rozwój metropolii kosztem prowincji. W związku z tym czas skończyć traktowania całego Podkarpacia, jako piątego koła u wozu. Dla przykładu pociągi ekspresowe z Rzeszowa do Warszawy jeżdżą przez Kraków. Droga szybkiego ruchu ma wieść przez Lublin. Nawet Kielce są traktowane lepiej niż Rzeszów. Dla mieszkańców ziemi mieleckiej i kolbuszowskiej kluczowe jest wspieranie rozwoju przemysłu lotniczego, maszynowego, zbrojeniowego, przetwórczego, spożywczego i nowoczesnych technologii. Wspieranie utrzymania miejsc pracy oraz małych i średnich przedsiębiorstw. Zwolnienie młodych przedsiębiorców z opłacania podatków i ZUS. No i oczywiście zerowa stawka VAT na tradycyjną, zdrową żywność oraz prawo do uboju gospodarskiego świń bez żadnych sankcji i gróźb karalnych.
- Jako dziennikarz, przedstawiciel tzw. czwartej władzy, chce pan teraz zostać posłem, przedstawicielem pierwszej władzy, ustawodawczej. Czy to nie pomieszanie ról i porządków?
- Tylko przez bezpośrednie posiadanie wpływu na stanowienie prawa, można uratować media przed staniem się bezwolnym narzędziem sprawujących władzę. Dziennikarze, szczególnie w bardziej wpływowych redakcjach, stali się niespodziewanie narzędziami służącymi do realizacji interesów różnych grup nacisku, w szczególności wpływowych polityków. Co więcej, większość z nich przyzwoliła, by byli traktowani jak propagandziści. Stali się po prostu w większości zniewoleni przez swych szefów i układy polityczne. Tak ubezwłasnowolnionych dziennikarzy i mediów oraz wymuszania służalstwa wobec władzy nie było nawet w czasach Polski Ludowej. W tej sytuacji postanowiłem stanąć na pierwszej linii frontu w walce o niezależność
mediów, w miejscu, gdzie walka o niezależność mediów będzie się rozstrzygać.
- Jaka jest pana diagnoza obecnej sytuacji w Polsce?
- Polsce grozi katastrofa ekonomiczna, gospodarcza i społeczna. Posługiwanie się przez władzę kłamstwem i demagogią przy sprawowaniu władzy wcześniej, czy później musi się skoczyć dramatem dla całego państwa. Dla mnie najbardziej naganne jest to, że tak wielkiego rozdrapywania majątku państwa jeszcze nie było. Pazerność i pycha obecnej władzy przekroczyła wszelkie dopuszczalne granice. Seksafery, w które są zamieszani najwyżsi dostojnicy państwa, wykorzystywanie lotów samolotów dla celów prywatnych to wierzchołek góry lodowej. To wszystko trzeba ukrócić, a ci którzy wzięli się za rozkradanie państwa pod hasłami dobrej zmiany, rozliczyć.
- Jak w tej sytuacji ocenia pan program 500 plus?
- Wsparcie dla rodzin, by decydowały się na większą liczbę dzieci, się należało. Należało to uczynić wcześniej i nawet na wyższym poziomie niż 500 plus za dziecko. Należało to jednak powiązać z wykonywaniem jakiekolwiek pracy. Aby nie zniszczyć etosu pracy, z którego Polacy są znani na całym świecie. Aby społeczeństwo czuło, że będzie wspierane, jeśli będzie miało szacunek dla pracy.
- Gdzie należy szukać rezerw, oprócz realizacji głównych priorytetów dla rozwojowe dla naszego regionu?
- Przede wszystkim należy jeszcze odtworzyć potencjał spółdzielczości, która pomogła w 1920 roku wygrać bitwę ideologiczną z bolszewikami dla rozwoju rolnictwa i przemysłu przetwórczego, polskiej bankowości , handlu i budownictwa. Realizacja programu „Własny kąt”, czyli 50 tysięcy złotych dla każdej młodej rodziny na własne mieszkanie powinna być oparta o budownictwo indywidualne lub przy wsparciu spółdzielczości mieszkaniowej. Cała spółdzielczość w Europie jest oparta na polskich rozwiązaniach z 1920 roku, a ci, którzy postanowili rozkraść polską spółdzielczość i wypełnić nisze gospodarcze po niej, zaczęli głosić, że polska spółdzielczość to postkomuna. Postanowili wymazać ze świadomości narodowej, że był to oręż, który pomógł w 1920 roku pokonać bolszewików.
- Dlaczego warto głosować na Henryka Nicponia?
- Do znudzenia będę powtarzał: – Wszystko dla ziemi mieleckiej i kolbuszowskiej, wszystko dla Podkarpacia!
rozmawiał Jan Dubiel