Koniec rozmów, nie koniec problemów
Podczas spotkania z dyrektorem szpitala uniwersyteckiego, które odbyło się 7 lipca w Starostwie Powiatowym w Mielcu, ogłoszono zakończenie rozmów na temat konsolidacji zewnętrznej mieleckiego szpitala z placówką w Rzeszowie.
Wśród propozycji, które nadal pozostają na stole, wymieniana jest konsolidacja wewnętrzna, czyli program naprawczy i restrukturyzacja szpitala. W tle pozostaje także propozycja American Heart of Poland oraz pomysł utworzenia konsorcjum. Jak zaznaczał jednak starosta Kazimierz Gacek, na ten moment nie widać chętnych do tworzenia takiego rozwiązania wspólnie z Mielcem. Plan naprawczy, przedstawiony staroście, obiecuje zmiany i oszczędności w szpitalu. Kazimierz Gacek podkreślił, że ma do niego wiele pytań, a część z nich będzie bardzo szczegółowa, ponieważ od planu zależą losy szpitala.
"Sytuacja narasta"
Konsolidacja wewnętrzna ma opierać się na planie naprawczym, o którego założeniach opinię publiczną informowali już przedstawiciele szpitala. W momencie ogłoszenia rezygnacji z konsolidacji zewnętrznej ze strony członków Zarządu Powiatu pojawiły się pytania do zespołu szpitalnego pracującego nad programem naprawczym.
Jeśli chodzi o procenty, które miały być zabrane od pracowników, to jak sobie z tym poradzicie? To będzie duży problem. Sytuacja narasta i związki tego nie odpuszczą
- powiedział Zbigniew Działowski.
Na tę uwagę odpowiedział dyrektor szpitala Paweł Pazdan.
To prawda, jest takie ryzyko. Pracujemy nad tym, żeby to stanowisko się zmieniło, zobaczymy. Jeśli nie, to będziemy musieli wdrażać inne działania związane z ograniczeniem kosztów
- mówił Paweł Pazdan.
W dyskusji głos zabrał także Grzegorz Tychanowicz, który podkreślał, że powodzenie programu naprawczego zależy od jego akceptacji przez wszystkie strony w szpitalu.
Program naprawczy będzie mógł być wdrożony, jeśli wszyscy się pod nim podpiszą: i strona związkowa, i pielęgniarki, i lekarze, i wszyscy, którzy pracują w szpitalu. Więc my byśmy oczekiwali z naszej strony, by ten program naprawczy był zaakceptowany, potwierdzony, podpisany przez wszystkich interesariuszy, którzy w szpitalu są i mają dużo do powiedzenia - dużo i na plus, i na minus. Jeśli wszyscy to zaakceptują, to na pewno się uda
- powiedział Tychanowicz, dodając, że trzyma kciuki za powodzenie tego procesu.
Co stoi na przeszkodzie?
O to, co stoi na przeszkodzie do zaakceptowania dokumentu przez związki zawodowe, zapytaliśmy Ewę Mokrzycką-Saj - przedstawicielkę NSZZ „Solidarność” przy Szpitalu Specjalistycznym w Mielcu - kilka dni przed ogłoszeniem, że konsolidacja zewnętrzna nie dojdzie do skutku. Z jej słów wynika, że związkowcy chcą poznać konkretne dane i wyliczenia, a jak na razie nie zostałym im one przedstawione.
Nie dostaliśmy na papierze żadnych wyliczeń: jakie to będą kwoty, gdzie dokładnie pan dyrektor chce zaoszczędzić te rzekome 18 mln. Jesteśmy zaniepokojeni tym wszystkim. Czekamy na konkretne wyliczenia i wtedy podejmiemy decyzje. Nie jest tak, że związki zawodowe czy pracownicy nie chcą pomóc. My bardzo chcemy pomóc. (...) Jeśli dyrektor stworzył ten plan naprawczy, to powinien przede wszystkim związkom go pokazać, aby odbudować zaufanie do siebie. Na ostatnim spotkaniu planu naprawczego, mimo że odpowiedzieliśmy na jego apel wcześniej, zwrócił się do nas jeszcze raz, byśmy odpowiedzieli. Odpowiedzieliśmy ponownie. Nadal czekamy na plan naprawczy, dostarczony 30 czerwca staroście
- mówiła wówczas Ewa Mokrzycka-Saj.
Przedstawicielka związków zwraca również uwagę na szerszy kontekst sprawy. Jej zdaniem pytanie dotyczy nie tylko samego programu, ale także tego, dlaczego działania naprawcze nie były wdrażane wcześniej.
Tylko jest pytanie jedno, panie dyrektorze i panie starosto. Jeśli rok temu pan starosta wiedział, że sytuacja jest beznadziejna, więc dlaczego już wtedy pan dyrektor nie zaczął wdrażać planu naprawczego? Wydaje nam się, że dopiero po szumie medialnym pan dyrektor w ostatniej chwili powołał komisję do spraw naprawczych i chciał to szybko załatwić. Z rozmów z pracownikami, ze szczebli lekarskich, średniego i niższego personelu, wynika, że pracownicy zawiedli się na panu Pazdanie i na działalności starosty oraz jego zarządu. Wielu pracowników uważa, że pan dyrektor powinien podać się do dymisji
- dodała.
Jak podkreśla Ewa Mokrzycka-Saj, założenia programu naprawczego zostały związkom przedstawione, ale jedynie w ogólnej formie, w trakcie spotkań grupy roboczej. Związki chcą poznać szczegóły dokumentu, konkretne wyliczenia i skutki planowanych zmian dla pracowników oraz funkcjonowania szpitala, bo są to działania długofalowe, rzutujące na ich prace i kształt szpitala. Chcą zaznajomić się m.in. z aktualnym stanem finsnowym szpitala oraz jego przyczyną, celem i zakresem planowanych działań naprawczych oraz ich prognozowany wynik finansowy. Pytają również jaki procent w poprawie sytaucji mają mieć proponowane ustępstwa ze strony pracowników.
Bez powyższych danych nie sposób ocenić, czy proponowane ograniczenia są rzeczywiście niezbędne, proporcjonalne oraz czy będą miały realny wpływ na poprawę sytuacji finansowej szpitala.
- czytamy z piśmie do dyrektora Pazdana z dnia 29 czerwca 2026.
Trzy punkty
Z rozmów prowadzonych w szpitalu wynika, że atmosfera wśród pracowników jest napięta. Do związków zawodowych zwrócono się s prośbą o pewne ustępstwa w zakresie wynagrodzeń i świadczeń. Chodziło m.in. o zawieszenie wypłaty w wysokości 1 proc. premii, zawieszenie porozumienia z 2017 roku (tzw. "tymułowego" - dotyczy ono odpraw w przypadku rozwiązania stosunku pracy z przyczyn niedotyczących pracownika oraz odszkodowań w przypadku zmiany pracodawcy) oraz obniżenie o 50 proc. wartości świadczeń z Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych. Rafał Rzepecki - prawnik związków - zauważa, że punkt pierwszy jest dla związkowców do przyjęcia, jednak pozostałe dwa - nie.
"To nie my przyczyniliśmy się do zaistnienia tej sytuacji, dlatego nie widzimy powodu, byśmy mieli teraz ograniczać świadczenia, które otrzymują pracownicy, by sprzątać czyjś bałagan. Przypomnijmy choćby o nagrodach dla dyrektora. Wtedy nie było dyskusji o tym, by być może od tej nagrody odstąpić dla ratowania szpitala. Nie znam propozycji dyrektora dotyczącej jego wynagrodzenia, czy ono również ulegnie obniżeniu, czy tylko my się mamy składać na ten kryzys? Oczywiście nasze stanowisko może ulec zmianie, bo sytuacja jest dynamiczna."
- powiedział mecenas.
Jednocześnie, solidarnie z pracownikami etatowymi, ustępstwa mieli podjąć także pracownicy kontraktowi. W ich przypadku mowa była o dobrowolnym zrzeczeniu się 2 proc. wartości kontraktów. Na ten moment nie ma pełnych danych, ilu lekarzy odpowiedziało na tę propozycję i ilu z nich odpowiedziało pozytywnie. Obecnie wiadomo, że niektórzy nie wyrazili zgody, jednak większość tych, którzy odpowiedzieli, jest na to gotowa. Wielu medyków przebywa także na urlopach, stąd nie można stwierdzić ile osób dokładnie wyrazi chęć ustępstw.
Małgorzata Dzień zwraca uwagę, że ciężar zmian nie powinien spadać przede wszystkim na tych, którzy i tak nie należą do najlepiej zarabiających grup w szpitalu.
Po raz kolejny oczekuje się od pielęgniarek, które nie zarabiają najwięcej w tym szpitalu, że ciężar ratowania szpitala spadnie na ich barki
- mówiła Korso 3 lipca. W podobnych słowach wypowiada się komietet referendalny w swoim oświadczeniu z 8 lipca. Jednocześnie związki podkreślają, że Zarząd Powiatu oraz dyrektor szpitala stracili w ich oczach zaufanie.
"Oczekujemy, że Zarząd Powiatu i dyrektor szpitala złożą rezygnacje. Jeśli tak się stanie, rozważymy odstąpienie od referendum i będziemy rozmawiać z nowymi władzami. Jesteśmy świadkami sytuacji niezrozumiałej. Powiat przyjął uchwałę intencyjną o rozmowie z jednostką, która od początku mówiła jasno: chcemy przejęcia całego majątku . Następnie - po kilku dniach - dowiedzieliśmy się, że konsolidacja nie jest możliwa, bo Rzeszów chce przejęcia majątku. Nie widzę tutaj logiki i sensu tworzenia całego zamieszania."
- mówi Rafał Rzepecki.
Czy to na pewno koniec?
Rzepecki podkreśla, że decyzja o rezygnacji z dalszych rozmów o konsolidacji zewnętrznej przyniosła radość, a także umiwarkowany optymizm. Jego zdaniem - jak i zdaniem związkowców - temat konsolidacji zewnętrznej może być zamknięty tylko na ten moment. Podczas spotkania padło bowiem, że jeśli za rok pojawi się możliwość składania nowych wniosków do ministerstwa, temat połączenia z Rzeszowem może wrócić. W takim kontekście rezygnacja z ustalonych przez lata świadczeń pracowniczych może być - zdaniem związków - ryzykowna.
"Bierzemy pod uwagę, że rezygnacja z konsolidacji miała miejsce tylko po to, by doszło do odstąpienia od referendum. Jak na razie nie wiemy na 100% czy konsolidacja wewnętrzna dojdzie do skutku, obecnie to jest koncepcja - nie fakt."
- mówi Rafał Rzepecki.
Zapytany przez nas Paweł Pazdan podkreślił, że związkowcy brali udział w pracach zespołu ds. programu naprawczego. Zaznaczył również, że zgoda strony społecznej jest dla powodzenia programu bardzo ważna.
Przyszłość mieleckiego szpitala zależy więc teraz nie tylko od decyzji zarządu powiatu i dyrekcji, ale także od tego, czy uda się znaleźć porozumienie z pracownikami. Konsolidacja zewnętrzna z Rzeszowem została zatrzymana, ale spór o sposób ratowania szpitala w Mielcu wcale się nie zakończył.
Komentarze (0)