Ogłoszeniu werdyktu towarzyszyły ogromne emocje. Wszystkie oskarżone osoby odpowiadały w tym procesie z wolnej stopy i żadna z nich nie przyznała się do winy.
Dlaczego sąd zdecydował o uniewinnieniu?
Sędzia przewodniczący Mariusz Sztorc w ustnym uzasadnieniu wyroku podkreślił, że materiał zgromadzony w przewodzie sądowym nie pozwolił na bezapelacyjne przypisanie winy oskarżonym. Sąd zaznaczył, że zgromadzony materiał nie wykazał ponad wszelką wątpliwość sprawstwa i winy oskarżonych, do czego obliguje polski Kodeks postępowania karnego oraz prawo międzynarodowe. W sprawie nie przedstawiono żadnego dowodu materialnego, który w bezpośredni sposób wiązałby zbrodnię z konkretnymi osobami.
O kogo chodziło w procesie?
Akt oskarżenia obejmował łącznie 17 osób, w tym mieszkańców Szczucina oraz grupę byłych i emerytowanych funkcjonariuszy policji. Głównym oskarżonym w tym procesie był Paweł K., któremu zarzucano zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem, a prokuratura oraz rodzina ofiary żądały dla niego kary dożywotniego pozbawienia wolności. Jego ojciec, Józef K., odpowiadał za współsprawstwo, zaś śledczy wnioskowali dla niego o karę 25 lat pozbawienia wolności. Zarzuty utrudniania postępowania karnego oraz składania fałszywych zeznań usłyszała również koleżanka Iwony Cygan. Z kolei grupie 14 byłych i emerytowanych policjantów prokurator zarzucił niedopełnienie obowiązków, nadużycie uprawnień w celu osiągnięcia korzyści majątkowej oraz poplecznictwo, czyli tuszowanie dowodów, wnosząc dla nich o kary od 2 do 6 lat więzienia. Obrońcy od samego początku konsekwentnie domagali się pełnego uniewinnienia swoich klientów.
Sprawa rozpatrywana przed Sądem Okręgowym w Rzeszowie od czerwca 2018 roku była wyjątkowo obszerna i wymagająca organizacyjnie. W trakcie trwającego osiem lat procesu sąd przeanalizował ponad 200 tomów akt jawnych i niejawnych, wyznaczył ponad 200 dni rozpraw oraz przesłuchał 204 świadków jawnych i 32 świadków anonimowych.
Tragedia miała miejsce w nocy z 13 na 14 sierpnia 1998 roku, kiedy 17-letnia Iwona Cygan wyszła z domu w Szczucinie i już nie wróciła. Następnego dnia jej ciało ze śladami okrutnego pobicia, w tym złamaną żuchwą i ranami głowy, oraz zaciśniętą na szyi pętlą z drutu odnaleziono na odludnym terenie nad Wisłą w Łęce Szczucińskiej. Pierwotne śledztwo prowadzone w latach 1998–1999 zostało umorzone z powodu braku wykrycia sprawców, a sprawą od początku wstrząsały zarzuty o lokalną zmowę milczenia oraz tuszowanie dowodów przez policję. Przełom nastąpił po niemal 20 latach, gdy sprawę przejęli śledczy z policyjnego Archiwum X, co doprowadziło do zatrzymań i skierowania aktu oskarżenia do sądu. Piątkowy wyrok uniewinniający nie jest prawomocny.
Komentarze (0)