Najbardziej realnym scenariuszem dla szpitala w Mielcu pozostaje obecnie program naprawczy i restrukturyzacja szpitala w ramach konsolidacji wewnętrznej. Dr Krzysztof Milik uczestniczył w pracach nad tym rozwiązaniem oraz w spotkaniu podczas którego ogłoszono zakończenie rozmów:
Myślę, że dobrze się stało. Ze swojej strony zrobimy wszystko, aby bronić tego szpitala, zreformować go, zrekonstruować i przeprowadzić konsolidację wewnętrzną. Chcemy korzystać z każdej dobrej rady i każdej wartościowej wskazówki. Nie da się jednak obronić wszystkiego w dotychczasowym kształcie. Chcielibyśmy utrzymać w rękach szpitala to, co najważniejsze, i zachować to, co najlepsze. Jestem zadowolony, że wygrał rozsądek. Przed nami jest jednak jeszcze dużo pracy i potrzebna będzie konsekwencja w działaniu
- mówi Korso dr Krzysztof Milik. Dodał, że w walce o zachowanie szpitala mieleckiego w rękach powiatu czuł poparcie społeczne oraz poparcie pracowników, którzy traktują placówkę bardzo odpowiedzialnie i są z nią związani:
Chcielibyśmy mieć poparcie nie tylko załogi, ale całego społeczeństwa mieleckiego, aby zrozumiało, że my nie zarabiamy milionów. Zarabiamy godne pieniądze, ale to nie są miliony. Znam kolegów, którzy zarabiają dużo więcej i dużo lepiej. Mówię tutaj o lekarzach, pielęgniarkach i całym personelu. Dlatego jestem wdzięczny, że nas poparli - zarówno mieszkańcy, jak i biały oraz niebiały personel szpitala. To jest budujące, dobre i naprawdę ważne.
Szpital może starać się o około 20 mln zł na restrukturyzację wewnętrzną. Trzeba jednak pamiętać, że tych środków nie można przeznaczyć na spłatę zadłużenia. Mają one służyć przekształceniu placówki i wdrażaniu zmian organizacyjnych.
Dr Milik podkreśla, że wyliczenia dotyczące planu naprawczego nie powstały przypadkowo.
Pracowaliśmy nad tym wspólnie z doktorem Uniwersytetu Ekonomii z Katowic, który pomagał nam wszystko przeliczyć. Poświęciliśmy na ten projekt naprawdę dużo czasu, żeby był realny i oparty na konkretnych danych, a nie na liczbach wziętych z sufitu. Te wyliczenia są potwierdzone i wydają się najbardziej rzetelne, jakie można było przygotować na tym etapie. Ostatecznie życie pokaże, jak będą wyglądały efekty w praktyce.
Starosta Kazimierz Gacek zauważył, że plan nie jest jeszcze pełny i ma do niego wiele pytań, na które chce poznać odpowiedzi. Zespół ds. konsolidacji wewnętrznej zapewnia, że jest gotowy rozwiać wątpliwości i przystąpić do dalszej pracy, ponieważ "to nie dokument poprawi sytuacje szpitala, ale działanie".
Program naprawczy będzie generował wiele zmian. Zapytaliśmy co konkretnie może oznaczać dla placówki?
Chcemy zachować wszystkie usługi ambulatoryjne. Część świadczeń trzeba będzie jednak zmodyfikować, a niektóre usługi szpitalne w większym stopniu zastąpić ambulatoryjnymi. Będziemy jeszcze o tym rozmawiać, bo sprawa nie jest zamknięta. Trzeba jednak mieć świadomość, że procedury najbardziej niedochodowe będą musiały zostać ograniczone, zmienione albo zlikwidowane. Konieczna będzie też modyfikacja pracy oddziałów i całego szpitala. Pozytywne jest to, że widać zmianę w myśleniu. Nie ma już podejścia, że „jakoś to będzie”. Wszyscy rozumieją, że trzeba wprowadzić zmiany
- mówi dr Milik.
Jednym z najważniejszych pytań pozostaje sytuacja pracowników. Wokół szpitala od tygodni panuje napięcie, a sama niepewność dotycząca przyszłości placówki jest odczuwalna przez personel.
Chcielibyśmy jak najmniej osób zwalniać. Bardziej zależy nam na przesuwaniu pracowników i zmianie organizacji pracy niż na redukcjach. Zwolnienia są trudna decyzja dla nas jako szpitala i przede wszystkim bolesna dla tych ludzi. Większych zwolnień być może nie będzie, ale z pewnymi odejściami trzeba się liczyć. Część osób będzie przechodzić na emeryturę, inni mogą odchodzić z różnych powodów. Trzeba też powiedzieć, że atmosfera w szpitalu jest obecnie dość napięta
- dodaje lekarz.
Dr Milik podkreśla również, że mielecki szpital jest placówką wszechstronną i zapewnia mieszkańcom opiekę w szerokim zakresie. Jego zdaniem to powinno zostać zachowane.
Starosta to podkreślał i my również to podkreślamy: nie może być tak, że społeczeństwo mieleckie zostanie bez pełnej opieki, jaką obecnie zapewnia szpital. W odróżnieniu od innych utrzymujemy położnictwo i ginekologię. Absolutnie nie wycofujemy się z tych procedur leczniczych, a z tego, co pamiętam, pojawiał się wcześniej projekt, aby je likwidować. W mojej ocenie,jeśli chodzi o całościowe objęcie opieka mieszkańców Mielca i powiatu kieleckiego, mamy co najmniej nie gorsza propozycje niż Szpital Uniwersytecki w Rzeszowie. Zachowujemy w większości dotychczasową strukturę szpitalną, a część świadczeń, których nie będzie można realizować w warunkach szpitalnych, chcemy przenieść do ambulatoryjnej opieki specjalistycznej. Dodatkowo chcemy wzmocnić dwa obszary, m.in. oddział wewnętrzny i opiekę paliatywną. Planujemy utworzenie centrów medycznych z różnych oddziałów, które pozwolą objąć pacjentów pełną i kompleksową opieką. Chcemy również, co było już podkreślane, wydłużyć czas pracy bloku operacyjnego - mówi.
Lekarz odniósł się także do kwestii pracowników kontraktowych, którzy zostali poproszeni o czasową rezygnację z 2 proc. swoich przychodów. Jak zaznacza, część osób zadeklarowała gotowość do takiego wsparcia, ale nie można jeszcze mówić o pełnym obrazie sytuacji.
Spora część pracowników kontraktowych, zapytanych o gotowość na czasowe obniżenie pensji o 2% - odpowiedziała „tak”, ale była to niezbyt korzystna chwila, dlatego że obecnie część ludzi po prostu jest na urlopach. My musieliśmy ad hoc zrobić zbilansowanie tego wszystkiego, obliczyć, ile to będzie kosztowało, czy możemy liczyć na załogę, na jej wsparcie. Trzeba też pamiętać, że to były bardziej deklaracje niż faktycznie zobowiązania. Liczymy jednak na to, że załoga nas wesprze. Budujące jest to, że ludzie myślą o szpitalu jako o swoim miejscu
- podkreśla dr Milik.
Choć rozmowy o konsolidacji zewnętrznej ze szpitalem uniwersyteckim w Rzeszowie zostały zakończone, nadal możliwa jest współpraca w innych obszarach. Chodzi m.in. o studentów, praktyki, rezydentów i młodych lekarzy.
Chcielibyśmy, aby do naszego szpitala przychodzili rezydenci i młodzi lekarze. To odciąża placówkę i daje możliwość stopniowej wymiany kadry. O takie rozwiązania starałem się już wcześniej, jeszcze jako adiunkt na uniwersytecie. Był pomysł, aby zachęcać młodych ludzi do powrotu do Mielca poprzez stypendia, ale wtedy to się nie udało. Jeśli więc pojawiłaby się możliwość bliższej współpracy w zakresie rezydentów i studentów, absolutnie się od tego nie uchylamy. Takie działania już prowadzimy. Od wielu lat do mieleckiego szpitala przyjeżdżają studenci Uniwersytetu Rzeszowskiego, chyba od 2018 lub 2019 roku, kiedy zacząłem pracować w Rzeszowie. Starałem się ich tu zapraszać, żeby poznali ten szpital i zobaczyli, że naprawdę nie jest zły. To jeden z lepszych i ciekawszych szpitali. Nie bez powodu nazywa się specjalistyczny
- mówi.
Dr Milik zaznacza również, że dyrektor rzeszowskiej placówki pozostaje otwarty na dalszą współpracę i wymianę doświadczeń, co też zaprezentował podczas spotkania w starostwie:
Dyrektor Rusiniak w żadnym razie nie jest naszym przeciwnikiem. Jak było widać, był nastawiony bardzo życzliwie i chcemy skorzystać także z jego doświadczenia. Zrobimy wszystko, żeby było dobrze - dodaje.
Lekarz odniósł się również do współpracy z dyrektorem mieleckiego szpitala Pawłem Pazdanem oraz krytyki, która w ostatnim czasie kierowana jest pod jego adresem.
Kiedyś wydawało mi się, że najważniejsze są przede wszystkim zabiegi operacyjne, bo to podczas nich ratujemy życie i nie ma nic ważniejszego. Dziś widzę jednak, że aby cały szpital działał, potrzeba ogromnej wiedzy, organizacji i umiejętności łączenia wielu różnych spraw. Jestem zaskoczony, jak duża wiedza jest do tego potrzebna. To naprawdę wymaga dużej wiedzy i umiejętności łączenia wielu wątków. Dyrektor Pazdan bywa atakowany, czasem w sposób mało sympatyczny. Nie ma ludzi nieomylnych, każdy z nas nieraz popelnia błędy. Ale na obecną chwilę wydaje się człowiekiem na właściwym miejscu. Takie jest moje wewnętrzne przekonanie. Gdyby ktoś nowy przyszedł dziś do szpitala i chciał zorientować się, jak wygląda cała sytuacja, miałby ogromny problem, żeby to wszystko ogarnąć. Myślę, że Paweł Pazdan jest człowiekiem na tym miejscu i w tym czasie.
- mówi dr Milik.
Decyzja o zakończeniu rozmów z Rzeszowem nie kończy więc dyskusji o przyszłości mieleckiego szpitala. Przenosi ją jednak na inny poziom: z pytania o konsolidację zewnętrzną na pytanie o realność programu naprawczego, gotowość załogi do współpracy i zdolność placówki do przeprowadzenia zmian bez utraty tego, co dla mieszkańców najważniejsze.
Komentarze (0)