Prezydent Mielca w oficjalnym oświadczeniu jednoznacznie ocenia wystąpienie starosty. Zdaniem miejskich urzędników, apel powiatu to nic innego jak próba odwrócenia uwagi od faktu, że to właśnie Starostwo Powiatowe od lat dysponuje narzędziami, których... nie potrafi skutecznie wyegzekwować.
„Przerzucanie odpowiedzialności”. Miasto punktuje starostę
Władze miasta szczegółowo przeanalizowały pismo Kazimierza Gacka i wyciągnęły z niego zaskakujące wnioski. Według prezydenta, dokument podpisany przez samego starostę jest w istocie dowodem na kapitulację podległych mu urzędników ochrony środowiska.
Magistrat przypomina twarde fakty, które wynikają z dokumentów:
- To Starosta jest organem w pełni właściwym do prowadzenia postępowań dotyczących ponadnormatywnego hałasu emitowanego z „Tropicany”.
- To Starostwo przeprowadziło kontrole, zleciło pomiary hałasu i oficjalnie stwierdziło przekroczenie norm.
- To Starosta wydał dwie kluczowe decyzje (z lipca i sierpnia 2025 roku) nakazujące ograniczenie hałasu i ustalające dopuszczalne poziomy dźwięku dla tamtejszych urządzeń.
„Sam fakt wydania tych decyzji oznacza, że organ ochrony środowiska formalnie potwierdził występowanie problemu i dysponował ustawowymi instrumentami służącymi jego rozwiązaniu. Jednocześnie ten sam Starosta przyznaje, że problem nadal istnieje. Jest to w istocie przyznanie, że zastosowane przez niego środki nie doprowadziły do usunięcia naruszeń” – punktuje w odpowiedzi prezydent Mielca.
Propozycja starosty w sprzeczności z prawem? Uchwała to nie lek na wszystko
Prezydent Mielca rozprawia się także z forsowanym przez starostę pomysłem, by Rada Miejska podjęła specjalną uchwałę ograniczającą hałas na mocy Prawa ochrony środowiska. Zdaniem miasta, starosta wprowadza mieszkańców w błąd.
Włodarz Mielca powołuje się na utrwalone orzecznictwo sądów administracyjnych. Wynika z niego jasno, że taka uchwała rady gminy nie może zastępować ani wyręczać działań organów ochrony środowiska (czyli starosty). Przedstawianie jej jako „prostego remedium” na problem, którego powiat nie potrafił rozwiązać swoimi decyzjami, uznano w magistracie za nadużycie.
Koncesje na alkohol i patrole. Co naprawdę robi miasto?
Odnosząc się do doraźnych propozycji starosty, prezydent Mielca wylicza działania, które miasto już realnie realizuje na osiedlu Rzochów:
- Zwiększono liczbę patroli Straży Miejskiej, wydłużono godziny ich pracy oraz wprowadzono stałe, wspólne patrole z Policją w rejonie ośrodka.
- Do procesów związanych z wydawaniem zezwoleń na sprzedaż alkoholu jako strona zostali włączeni sami mieszkańcy.
Jednocześnie prezydent ucina spekulacje dotyczące natychmiastowego odebrania koncesji: w świetle polskiego prawa nie można odmówić przedsiębiorcy wydania dokumentu, jeśli spełnił on wszystkie wymogi ustawowe. „Pan Starosta zapewne o tym doskonale wie” – czytamy w ripoście.
Miasto kończy swoje oświadczenie mocnym akcentem: mieszkańcy Rzochowa nie potrzebują kolejnych politycznych apeli i wzajemnych złośliwości. Zamiast tego starosta powinien w pierwszej kolejności rozliczyć skuteczność własnych urzędników i wyjaśnić, dlaczego wydane przez niego w 2025 roku decyzje pozostają jedynie na papierze.
Zanim więc kierowane będą kolejne publiczne apele pod adresem innych organów, Starosta powinien w pierwszej kolejności rozliczyć skuteczność własnych działań, wyjaśnić przyczyny utrzymującego się od lat problemu oraz przedstawić mieszkańcom konkretne informacje o tym, jakie czynności zostały podjęte w celu wykonania i wyegzekwowania wydanych przez niego decyzji.
Komentarze (0)