reklama

Tu projektowano Irydę i Mikrusa. Odwiedziliśmy legendarne centrum dowodzenia WSK Mielec [ZDJĘCIA]

Opublikowano:
Autor:

Tu projektowano Irydę i Mikrusa. Odwiedziliśmy legendarne centrum dowodzenia WSK Mielec [ZDJĘCIA] - Zdjęcie główne
Autor: mw | Opis: Gdzie rodziły się podniebne legendy. Zapomniana perła z czasów świetności WSK Mielec
Zobacz
galerię
51
zdjęć

reklama
Udostępnij na:
Facebook
WiadomościW cieniu nowoczesnych hal i tętniącej życiem strefy ekonomicznej drzemie budynek, który o lotniczym Mielcu wie więcej niż jakikolwiek podręcznik historii. To tutaj, w murach dawnego biurowca administracji WSK, przez dekady biło serce polskiego przemysłu lotniczego. Dziś, choć nadgryziony zębem czasu, ten świadek minionej chwały czeka na nowy rozdział.
reklama

Dla młodszego pokolenia to po prostu monumentalny, opuszczony gmach. Jednak dla starszych mielczan to miejsce prestiżowe, budzące respekt. Oddany do użytku w 1952 roku (choć niektóre źródła wskazują na korzenie sięgające jeszcze lat 30.), budynek przy dawnej ul. Ludowego Wojska Polskiego 3 był czymś więcej niż biurem. Był mózgiem operacyjnym lotniczego giganta.

Gdzie rodziły się legendy

To właśnie w tych 235 pomieszczeniach urzędowali najwybitniejsi polscy konstruktorzy, planiści i dyrekcja. Na deskach kreślarskich, przy których zapadały kluczowe decyzje, rodziły się projekty, które zadziwiły świat. To tu krystalizowała się potęga An-2 – samolotu, którego produkcja w Mielcu biła światowe rekordy. To tutaj analizowano parametry odrzutowej Irydy, dopracowywano niezawodnego Dromadera czy nowoczesnego An-28.

reklama

W latach 60. i 70. budynek tętnił życiem. W kuluarach mówiło się nie tylko o samolotach, ale i o słynnym Mikrusie, lodówkach, a nawet wagonikach na Kasprowy Wierch, które również tu projektowano.

W latach świetności WSK budynek był synonimem prestiżu. To tutaj przyjmowano zagraniczne delegacje i decydowano o eksporcie mieleckiej myśli technicznej do najdalszych zakątków globu. W 1975 roku gmach zyskał jeszcze jedną ważną funkcję – otwarto w nim Muzeum Zakładowe WSK, które dla wielu mieszkańców było pierwszą lekcją dumy z własnego miasta.

Miejsce z duszą i potencjałem

Po prywatyzacji zakładów i zmianach ustrojowych, biurowiec powoli tracił na znaczeniu. Przez lata gościł jeszcze zewnętrzne firmy, aż w końcu, w 2003 roku, ostatni urzędnicy opuścili jego mury. Dziś, po ponad dwóch dekadach od momentu, gdy ostatni pracownicy opuścili biurowiec, gmach trwa w uśpieniu. Choć czas nie był dla niego łaskawy, a wnętrza wymagają przywrócenia im dawnego blasku, solidna konstrukcja z cegły i tradycyjna technologia budowania przypominają o dawnej rzetelności. To budynek z "duszą", jakich nie buduje się już we współczesnym świecie szkła i betonu.

reklama

Murowana cegła, klasyczny układ biurowy i ogromna przestrzeń (ponad 4600 m²) wciąż robią wrażenie. Były plany, by przywrócić tu muzeum lub stworzyć centrum szkoleniowe, jednak historia potoczyła się inaczej.

Historia tego miejsca jest zbyt cenna, by o niej zapomnieć. Obecnie ten wyjątkowy obiekt, będący własnością prywatną, szuka nowego inwestora, który przywróci mu dawny blask i pozwoli, by mury, w których narodził się lotniczy Mielec, znów zaczęły tętnić życiem.

reklama
WRÓĆ DO ARTYKUŁU
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo