Dla młodszego pokolenia to po prostu monumentalny, opuszczony gmach. Jednak dla starszych mielczan to miejsce prestiżowe, budzące respekt. Oddany do użytku w 1952 roku (choć niektóre źródła wskazują na korzenie sięgające jeszcze lat 30.), budynek przy dawnej ul. Ludowego Wojska Polskiego 3 był czymś więcej niż biurem. Był mózgiem operacyjnym lotniczego giganta.
Gdzie rodziły się legendy
To właśnie w tych 235 pomieszczeniach urzędowali najwybitniejsi polscy konstruktorzy, planiści i dyrekcja. Na deskach kreślarskich, przy których zapadały kluczowe decyzje, rodziły się projekty, które zadziwiły świat. To tu krystalizowała się potęga An-2 – samolotu, którego produkcja w Mielcu biła światowe rekordy. To tutaj analizowano parametry odrzutowej Irydy, dopracowywano niezawodnego Dromadera czy nowoczesnego An-28.
W latach 60. i 70. budynek tętnił życiem. W kuluarach mówiło się nie tylko o samolotach, ale i o słynnym Mikrusie, lodówkach, a nawet wagonikach na Kasprowy Wierch, które również tu projektowano.
W latach świetności WSK budynek był synonimem prestiżu. To tutaj przyjmowano zagraniczne delegacje i decydowano o eksporcie mieleckiej myśli technicznej do najdalszych zakątków globu. W 1975 roku gmach zyskał jeszcze jedną ważną funkcję – otwarto w nim Muzeum Zakładowe WSK, które dla wielu mieszkańców było pierwszą lekcją dumy z własnego miasta.
Miejsce z duszą i potencjałem
Po prywatyzacji zakładów i zmianach ustrojowych, biurowiec powoli tracił na znaczeniu. Przez lata gościł jeszcze zewnętrzne firmy, aż w końcu, w 2003 roku, ostatni urzędnicy opuścili jego mury. Dziś, po ponad dwóch dekadach od momentu, gdy ostatni pracownicy opuścili biurowiec, gmach trwa w uśpieniu. Choć czas nie był dla niego łaskawy, a wnętrza wymagają przywrócenia im dawnego blasku, solidna konstrukcja z cegły i tradycyjna technologia budowania przypominają o dawnej rzetelności. To budynek z "duszą", jakich nie buduje się już we współczesnym świecie szkła i betonu.
Murowana cegła, klasyczny układ biurowy i ogromna przestrzeń (ponad 4600 m²) wciąż robią wrażenie. Były plany, by przywrócić tu muzeum lub stworzyć centrum szkoleniowe, jednak historia potoczyła się inaczej.
Historia tego miejsca jest zbyt cenna, by o niej zapomnieć. Obecnie ten wyjątkowy obiekt, będący własnością prywatną, szuka nowego inwestora, który przywróci mu dawny blask i pozwoli, by mury, w których narodził się lotniczy Mielec, znów zaczęły tętnić życiem.
Komentarze (0)