– Mamy okres ferii zimowych, dzieci będą mogły korzystać z lodowiska, ale mamy w zasobach miejskich tor saneczkowy. Na spotkaniu z mieszkańcami rozmawialiśmy, żeby złożyć wniosek o podłączenie armatek śnieżnych i naśnieżenie toru i ile się da, jeżeli jest to w rozsądnych granicach finansowych – mówił radny.
Propozycja dotyczyła wykorzystania armatek śnieżnych, które pozwoliłyby na sztuczne naśnieżenie toru w sytuacji braku naturalnych opadów. Jak się jednak okazuje, realizacja takiego pomysłu wiąże się z szeregiem wyzwań technicznych i finansowych.
Do sprawy odniósł się zastępca prezydenta Mielca, Krzysztof Szostak.
– W tym sezonie zimowym się to nie wydarzy z uwagi na to, że sztuczne naśnieżanie to nie jest prosty temat - mówił. - Rozeznaliśmy dostępność armatek, armatki praktycznie nieodpłatnie moglibyśmy wypożyczyć z innego samorządu. Problemem jest przyłącz wodociągowy, który musi być o odpowiednich parametrach ciśnienia, przewyższającego niestety parametry sieci dostępnej w najbliższej okolicy. Do tego trzeba przewidzieć hydrofornię, która będzie podbijać ciśnienie, trzeba zrobić sterowanie, nie jest to mała rzecz – wyjaśniał.
Jak dodał, samo wypożyczenie sprzętu nie rozwiązuje problemu. Kluczowe są kwestie techniczne związane z dostarczaniem wody i jej odpowiednim ciśnieniem, a także warunki atmosferyczne.
– Sztuczny śnieg najlepiej produkować w temp. od 1 do - 2 stopni, w zależności czy mamy komorę wody do schłodzenia, czy jest to woda z sieci, to różne aspekty techniczne, które trzeba przewidzieć, żeby potem nie brnąć w koszty – podkreślił zastępca prezydenta.
Oznacza to, że w obecnym sezonie zimowym tor saneczkowy w Mielcu nie zostanie naśnieżony sztucznie. Temat może jednak wrócić w przyszłości, jeśli miasto zdecyduje się na analizę kosztów i możliwości technicznych takiej inwestycji.
Dyskusja pokazała, że mieszkańcy są zainteresowani rozwojem zimowej oferty rekreacyjnej. Ostateczna decyzja w tej sprawie będzie jednak zależeć od realnych możliwości technicznych oraz finansowych samorządu.
Komentarze (0)