Reklama

Szpital bez lekarzy? Albo odchodzą, albo są zwalniani

Opublikowano:
Autor:

Szpital bez lekarzy? Albo odchodzą, albo są zwalniani - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości To, że lekarze pracujący w mieleckim szpitalu, proponują leczenie nie tu, na miejscu, a na przykład w Rzeszowie, wiemy wszyscy. Pacjenci jadą więc tam, gdzie lekarze radzą. Traci na tym powiat. Ale nie wróży niczego dobrego fakt, że za pstryknięciem palcem ze szpitala znikają lekarze i kadra zarządzająca największą w okolicach publiczną placówką.

Głośne zwolnienia i odejścia wieloletnich pracowników Szpitala Powiatowego w Mielcu zaczęły się od Leszka Kołacza. Ten w lecznicy przepracował 35 lat, z czego 15 był jej dyrektorem. Przywiązanie do szpitala podkreślał na każdym kroku. - Proszę spojrzeć, co przez te lata udało nam się zrobić. Z dumą patrzę na zdjęcia obecnego stanu, porównując do tego, co było tu 10, 20 lat temu – opowiadał były dyrektor podczas wywiadu na początku 2016 roku, pokazując nam fotografie szpitala sprzed lat. Nic więc dziwnego, że sposób odwołania go z funkcji dyrektora budził wśród notabli sprzeciw i doprowadził do wielu kłótni między starostą a radnymi. Powołana do funkcji pełniącej obowiązki Ewa Korpanty już na wstępie musiała zmierzyć się z wieloma słownymi atakami. Zarzucano jej, że uczestniczy w niegodnym i niemającym nic wspólnego z zasadami moralnymi procederze. Głośna akcja wymiany zamków w gabinecie dyrektorskim pogłębiła konflikt. Leszek Kołacz został uznany przez niektóre środowiska, co sugerował Józef Smaczny (który 15 lat temu, będąc starostą, powołał Kołacza na dyrektora), za zagrożenie dla szpitala. - Czy  ktoś, kto przepracował w szpitalu tyle lat, z sukcesami kierował jednostką, nie zasłużył na godne odejście? – pytał radny powiatowy, dodając: – Nikomu nie życzę takiego pożegnania.

Fala bolesnych pożegnań
Zbigniew Tymuła uznał, że nie ma innego wyjścia. Tłumaczył, że żadne zwolnienie z pracy nie jest przyjemne, ale nie mógł dłużej przyglądać się, jak zaznaczał, niegospodarności, zadłużeniu czy zaniedbaniom względem całej szpitalnej infrastruktury. Odwołanie Kołacza rozpatrywał w kategoriach ratowania szpitala. Nim to jednak nastąpiło, dwa tygodnie wcześniej, z rekomendacji starosty, były dyrektor zatrudnił w szpitalu Ewę Korpanty. Nie wiedział, że zatrudnia osobę, która za moment zajmie jego miejsce. - Przejęcie stanowiska nastąpiło bez formalnego przekazania spraw, w tym bez protokołów zdawczo-odbiorczych. Na sesji rady powiatu 30 maja wypowiedzi pani Ewy Korpanty wskazywały na jej brak wiedzy zarówno co do sytuacji szpitala, jak i zasad funkcjonowania podmiotu leczniczego – relacjonował nam Zbigniew Torbus, wówczas dyrektor finansowy Szpitala Powiatowego w Mielcu. Jakby tego było mało, jeszcze w maju rezygnację złożył zastępca dyrektora ds. Lecznictwa. Ceniony w Mielcu nefrolog Andrzej Gardian pracował w szpitalu do końca sierpnia. Art.49 ust.1 ustawy o działalności leczniczej mówi, że w podmiocie leczniczym przeprowadza się konkurs na stanowisko zastępcy kierownika bądź dyrektora w przypadku, gdy kierownik bądź dyrektor nie jest lekarzem. A tak jest w mieleckim szpitalu. Od września szpital funkcjonuje bez dyrektora ds. Lecznictwa. Dlatego w tym samym czasie co konkursy na stanowisko dyrektora powinny się odbyć konkursy na stanowisko zastępcy ds. lecznictwa. Jest to obowiązek ustawowy, taki sam jak dla dyrektora szpitala. Za to odpowiedzialny jest już nie starosta, a dyrektor. Jak powiedział nam Zbigniew Tymuła, to jedno z pierwszych zadań nowego dyrektora. Obecnie obowiązki zastępcy dyrektora ds. lecznictwa pełni Artur Kozłowski - ordynator oddziału chorób wewnętrznych i kardiologii.

Więcej w 51 numerze Korso

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE