Jedno skrzyżowanie, wiele pomysłów
Skrzyżowanie al. Niepodległości w rejonie Pasażu jest przez wielu mieszkańców wskazywane jako jedno z bardziej problematycznych i kolizyjnych miejsc w Mielcu. Zapytaliśmy więc mielczan, co można zrobić, aby poprawić tam bezpieczeństwo i sprawić, by kierowcom łatwiej było ocenić sytuację na drodze.
Odpowiedzi nie były jednoznaczne. W komentarzach pojawiły się propozycje przebudowy układu drogowego, zmian w sygnalizacji, poprawy widoczności, a także rozwiązania, które od lat budzą w Mielcu sporo dyskusji.
- ronda.
„Nie widzisz, nie jedziesz”
Pan Grzegorz zwraca uwagę, że problem nie zawsze musi być rozwiązany poprzez budowę kolejnych rond. Jego zdaniem w Mielcu zostało jeszcze kilka skrzyżowań, na których kierowcy mogą nauczyć się właściwego zachowania i stosowania zasady: „nie widzisz - nie jedziesz”.
Jednocześnie proponuje inne rozwiązanie. W jego ocenie warto rozważyć budowę krótkich odcinków dróg typu S3 od strony ul. Wyspiańskiego i ul. P. Skargi.
Mieszkaniec przypomina o innym rondzie
Pan Marek zwrócił uwagę, że dyskusja o przebudowie mieleckich skrzyżowań nie powinna ograniczać się wyłącznie do rejonu Pasażu. Przypomniał o planowanym rondzie na skrzyżowaniu ul. Sienkiewicza i Jagiellończyka.
Jak wskazuje, inwestycja miała być przygotowywana już kilka lat temu, a środki na jej realizację miały zostać zabezpieczone. Mieszkaniec pyta również o przyczyny braku realizacji zadania i o to, gdzie znajdują się pieniądze przeznaczone na tę inwestycję.
Może wystarczy zmienić światła?
Nie wszyscy widzą potrzebę dużej przebudowy. Pan Maciej proponuje przede wszystkim przyjrzenie się funkcjonowaniu sygnalizacji świetlnej.
W jego ocenie warto rozważyć zmianę czasu poszczególnych faz oraz zamontowanie liczników odliczających czas do zmiany światła. W komentarzu pojawiła się również propozycja zastosowania dodatkowych elementów uspokajających ruch.
Problemem jest też widoczność
Na jeszcze inny aspekt zwraca uwagę pan Marcin. Według niego jednym z największych problemów jest widoczność podczas skrętu w ul. Wyspiańskiego.
Szczególnie wskazuje na znak znajdujący się na środku wysepki. Jak zauważa, kierowca małego samochodu może mieć ograniczoną widoczność pojazdów nadjeżdżających od strony wiaduktu. Mocniejsze wysunięcie auta może natomiast skończyć się kolizją.
Skręcając w Wyspiańskiego małym samochodem, nie widać nic, co jedzie z wiaduktu. A jak się mocniej wychylisz, to dzwon.
- zauważa mieszkaniec.
Co dalej ze skrzyżowaniem?
Komentarze pokazują, że mieszkańcy dostrzegają w tym miejscu kilka różnych problemów - od widoczności, przez organizację ruchu i sygnalizację, po sam układ skrzyżowania.
Pomysłów jest sporo, ale ostateczna odpowiedź na pytanie, które rozwiązanie rzeczywiście poprawiłoby bezpieczeństwo, wymagałaby analizy specjalistów od organizacji ruchu i miejskich drogowców.
Komentarze (0)