Dokumenty zostały złożone w godzinach porannych. To formalny koniec etapu zbierania podpisów, który przez ostatnie tygodnie obejmował akcje informacyjne, publiczne wystąpienia i zachęcanie mieszkańców powiatu do poparcia inicjatywy referendalnej.
Minimalna liczba ważnych podpisów, którą należało zebrać, wynosi 10 512. Przedstawiciele komitetu referendalnego nie podali jednak do publicznej wiadomości, ile podpisów ostatecznie udało się zgromadzić. W przypadku takich inicjatyw standardową praktyką jest zbieranie tzw. górki, czyli nadwyżki podpisów. Jest ona potrzebna, ponieważ komisarz wyborczy bardzo dokładnie sprawdza zgodność danych zapisanych na listach z rejestrem wyborców.
Podczas takiej weryfikacji może się okazać, że część podpisów nie spełnia wymogów. Powodem bywają m.in. nieczytelne dane, błędy w numerach PESEL, brak uprawnień danej osoby do udziału w referendum na terenie konkretnej jednostki samorządu albo inne niezgodności formalne. Zwraca się również uwagę, że część mieszkańców, z obawy o bezpieczeństwo swoich danych osobowych, może świadomie podawać niepełne lub nieco zmienione dane, np. kilka cyfr numeru PESEL.
W praktyce przy referendach lokalnych często przyjmuje się, że bezpieczna nadwyżka wynosi około 20 procent podpisów więcej niż wymagane minimum. Ostatecznie jednak decydujące będzie to, ile podpisów po sprawdzeniu zostanie uznanych za ważne.
Teraz urzędnicy przystąpią do weryfikacji złożonych list. Mają na to 30 dni. Jeśli okaże się, że liczba podpisów spełniających wymogi jest wystarczająca, Komisarz Wyborczy wyda postanowienie o przeprowadzeniu referendum i wskaże jego termin.
Referendum powinno zostać zorganizowane w dzień wolny od pracy, najpóźniej w 50. dniu od dnia opublikowania postanowienia. Dopiero po zakończeniu weryfikacji będzie więc wiadomo, czy mieszkańcy powiatu mieleckiego rzeczywiście pójdą do urn, a jeśli tak - to kiedy.
Komentarze (0)