Reklama

Piłkarskie narodowe nadzieje. Komentarz Tomasza Leyko

Opublikowano:
Autor:

Piłkarskie narodowe nadzieje. Komentarz Tomasza Leyko - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Kiedy poproszono mnie o komentarz po losowaniu, powiedziałem, że... będzie ciężko wyjść z grupy. Uważałem, że tę naszą kulkę wyciągnięto niefartownie.

Lepszym rywalem była europejska drużyna, bo w tym naszym sosie umiemy grać. A tak czekało nas starcie z trzema różnymi i niewygodnymi futbolowymi "światami". A jednak się myliłem, bo z kim byśmy nie grali na tym mundialu, dziś przeżywalibyśmy podobne rozczarowanie. Mecze o życie nigdy nam nie wychodziły, więc dlaczego akurat z Kolumbią miałoby się udać? Zagraliśmy słabo jak nigdy. A miało być tak pięknie.

Za stwierdzenie, że będzie problem z wyjściem z grupy, wiele osób mocno mnie krytykowało. Do tego stopnia, że sam zacząłem wierzyć w sukces. Przekonała mnie pewność siebie, którą widziałem podczas zgrupowania w Arłamowie. Argumenty "za" przysłaniały chłodną kalkulację. No bo zagraliśmy nieźle na Euro, mamy "Lewego", a eliminacje były lekkie, łatwe i przyjemne. Zapominano, że Grosik miał przeciętny sezon w klubie, Błaszczykowski prawie nie trenował, a Krychowiak już dawno odszedł z Primera Division. Teraz zaczyna się ogólnopolska dyskusja, dlaczego poszło źle, choć miało być tak dobrze, czyli wylewanie pomyj.

Do Rosji wystawiliśmy najstarszy zespół, jaki kiedykolwiek Polska desygnowała na dużą imprezę. Mistrzostwa to oczywiście rysa w CV selekcjonera, ale tylko Polak może udanie odmłodzić kadrę. Zbyt wielu piłkarzy zmieniło już kod na 3 z przodu. Nie widzę innego w tej roli, no chyba że Jacka Magierę. Na pewno z wnioskami trzeba poczekać i ochłonąć. Tych, którzy żądają głowy Nawałki, będzie z każdym dniem ubywać. Mecze, które wspólnie z drużyną zawalił, nie mogą przesłonić całego obrazu jego pracy.

Kończy się dla nas mundial i szkoda, bo tak ostatnio podzielonych Polaków chyba tylko piłka potrafi łączyć. I na koniec szkoda mi dzieciaków, bo uwierzyły w ten balon nadmuchany przez dorosłych "ekspertów", zbierały zaciekle naklejki z Biedronki, widząc w naszych Orłach mistrzów świata, a skończyło się na autentycznych łzach mojego Franka po drugiej bramce Kolumbii. Była to dla mnie podróż w czasie, bo swoją pasję do futbolu zaczynałem w podobnych okolicznościach, po 0-4 z Brazylią w Meksyku. No i rację miał gwiazdor i król strzelców tamtego turnieju, że piłka nożna to piękna gra, ale i tak wygrają Niemcy.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE