W Miejskiej Bibliotece Publicznej SCK w Mielcu odbywają się I Mieleckie Targi Książki zorganizowane przez Miejska Biblioteka Publiczna i Muzeum Historii Regionalnej „Pałacyk Oborskich” oraz Samorządowe Centrum Kultury w Mielcu. Wydarzenie przyciągnęło wielu zainteresowanych, a miejsce spotkania trudno uznać za przypadkowe - targi zorganizowano w przestrzeni biblioteki, czyli w naturalnym otoczeniu książek, czytelników i rozmów o literaturze. Na miejscu pojawili się autorzy, antykwariusze, księgarze, wydawcy, ale także rękodzielnicy, artyści oraz osoby, które na co dzień zajmują się gastronomią, a swoje doświadczenia przenoszą również na karty książek kucharskich.
Odwiedzający mogli kupić książki dla dorosłych i dzieci, porozmawiać z autorami, zdobyć autografy, otrzymać fragment poezji i muzyki, a także obejrzeć asortyment przygotowany przez wystawców. Nie brakowało atrakcji towarzyszących - można było zrobić sobie zdjęcie z dorożką, a na targach pojawił się również znany już wielu mielczanom żółw. Wydarzenie miało więc nie tylko charakter handlowy, ale także bardzo rodzinny i twórczy.
Jednym z ciekawszych stanowisk było to poświęcone kaligrafii. Jeden z wystawców zachęcał uczestników do spróbowania pisania prawdziwym piórem, przywożąc ze sobą stalówki, pióra i kałamarze, dobrze znane starszemu pokoleniu. Przyrządy można było przetestować, a także kupić, by ćwiczyć pisanie w domu.
Pisanie prawdziwym piórem od pisania długopisem różni się tym, czym różni się jazda rowerem od jazdy mercedesem. To pisanie piórem trzeba wyćwiczyć, nie jest łatwo usiąść i od razu pisać. Ale ćwiczenie przynosi efekty. Bardzo polecam takie pisanie dzieciom, które uczą się pisać. To jest bardzo dobra sprawa, jeśli chodzi o rozwój, koordynację mózg-ręka, umiejętności poznawcze i manualne
- mówiła Korso Danuta Dębicka z księgarni Dębickich.
O pisaniu opowiadała także autorka Paulina Miękoś-Maziarska, która zdradziła, jak wygląda praca nad książką i co pomaga w regularnym tworzeniu.
Ja się ciągle uczę, jak pisać. Pisarze piszą codziennie i to dla mnie było najbardziej przytłaczające. Pierwszej książki nie pisałam codziennie i skończenie jej zajęło mi trzy lata. Drugą część piszę codziennie, chociaż po troszku, i idzie dużo szybciej. Stephen King mówił, że kiedy miał małe dzieci, nie miał warunków, pisał pomiędzy pieluchami, a ma pięcioro dzieci. Marzył o wielkim biurku pisarza i świętym spokoju. Kiedy już po latach miał to biurko i święty spokój, wena uciekła. Trzeba więc łapać chwilę
- mówiła autorka.
Mieszkańcy Mielca odwiedzali targi zarówno z ciekawości, jak i z miłości do książek. Dla wielu była to okazja, by zobaczyć, co oferują lokalni i zaproszeni wystawcy, a także spotkać osoby, które stoją za konkretnymi tytułami.
Lubię książki, lubię czytać, nie mogłam takiej okazji przegapić, zwłaszcza że pojawiło mi się okienko w pracy. Nie mam ulubionego gatunku, po prostu czytam powieści. Jestem też stałym bywalcem biblioteki, systematycznie drenuję tu pułki. Po prostu lubię czytać.
- mówiła Korso jedna z czytelniczek obecnych na miejscu.
Pierwsza edycja Mieleckich Targów Książki pokazała, że literatura może być pretekstem do spotkania różnych środowisk: pisarzy, czytelników, księgarzy, artystów i pasjonatów rękodzieła. Biblioteka wypełniona książkami, rozmowami, muzyką i twórczą atmosferą stała się miejscem, w którym można było nie tylko kupić lekturę, ale też przypomnieć sobie, że za każdą książką stoi człowiek, historia i odrobina cierpliwości - czasem pisanej stalówką.
Targi trwają do 19:00.
Komentarze (0)