Zdarzenia, które doprowadziły mężczyznę przed oblicze wymiaru sprawiedliwości, mają charakter wielowątkowy. Najpoważniejszy zarzut dotyczy napadu na stację paliw.
Według ustaleń śledczych, Jacek B. pojawił się na terenie stacji paliw, gdzie grożąc pracownikowi nożem, zażądał pieniędzy. Jego łupem padło zaledwie 100 złotych. Choć kwota wydaje się niewielka, sam sposób działania sprawia, że czyn ten jest kwalifikowany jako zbrodnia.
Seria zniszczeń
Napad na stację to nie wszystko. Prokurator zarzucił 48-latkowi również uszkodzenie aż 10 samochodów oraz paneli fotowoltaicznych. Straty, jakie spowodował mężczyzna swoimi aktami wandalizmu, są ogromne – ich łączną wartość oszacowano na ponad 80 000 złotych.
Nie przyznaje się do winy
Podczas przesłuchania Jacek B. nie przyznał się do postawionych mu zarzutów. Złożył krótkie wyjaśnienia, które jednak – jak informuje prokuratura – są sprzeczne ze zgromadzonym w sprawie materiałem dowodowym.
Sąd, biorąc pod uwagę wagę popełnionych czynów oraz grożącą podejrzanemu surową karę, zdecydował o zastosowaniu środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania na okres 3 miesięcy.
Zarzut rozboju z użyciem niebezpiecznego narzędzia (art. 280 § 2 k.k.) jest traktowany przez polskie prawo bardzo surowo. Jako zbrodnia, czyn ten zagrożony jest karą pozbawienia wolności od 3 do 20 lat.
Komentarze (0)