- Jestem człowiekiem doświadczonym przez życie, bliżej pięćdziesiątki. Od czwartej klasy jestem związany z klubem. Przeszedłem wszystkie szczeble szkolenia, po seniorów. Pamiętam czasy dawnej pierwszej ligi, gdzie miałem przyjemność trenowania z trenerami Złomańczukiem i Brzezińskim. Jako szesnastoletni chłopak byłem przy pierwszym zespole. Później moja skromna osoba miała udział przy awansie z piątej ligi przy reorganizacji klubu. Później zawodowe tematy spowodowały, że poszedłem inną drogą, ale byłem też w Stali jako trener młodzieży i dyrektor akademii – rozpoczął nowy prezes Stali Mielec
- Wracam po czterech latach w nowej roli, prezesa. Myślę, że będziemy budować klub na mocnych fundamentach i będziemy działać tak, żeby Stal Mielec była klubem rozpoznawalnym na całej mapie Polski. Ostatnie dwa lata spędziłem jako dyrektor MOSiRu i funkcję prezesa konsultowałem z prezydentem. Miasto Mielec odgrywa dużą rolę w organizacji klubu. Rozmowy były trudne, ale widać efekt końcowy – kontynuował Jacek Cyganowski.
- Będziemy rozmawiać ze sztabem szkoleniowym i zawodnikami. Nie ukrywam, że czas nas goni. Trzeba zakasać rękawy. Wszystkich kibiców biało-niebieskich proszę o wyrozumiałość i pomoc. Biorę się do działania. Efekty już niedługo. Chciałbym, żeby Stal Mielec była trampoliną dla chłopców z Mielca i regionu. Mam nadzieję, że uda się nam to zrobić. Nie jest tajemnicą, że budżet będzie najważniejszym tematem. On warunkuje zasady gry. Chciałbym zbudować, patrząc proporcjonalnie oczywiście, coś na wzór Borussi Dortmund, gdzie jest wielu młodych zawodników. Chciałbym, żeby Stal była rodzinnym klubem, gdzie niekoniecznie pieniądze odgrywają najważniejszą rolę, ale zasada, że wszyscy zostawiamy serce za biało-niebieską Stal – zakończył włodarz klubu z Mielca.
Komentarze (0)