Choć radni z przyczyn formalnych musieli przekazać wniosek do Prezydenta Miasta (Rada nie ma uprawnień do wydawania decyzji administracyjnych w takich sprawach), dyskusja na sesji pokazała, że problem jest głęboki i wymaga pilnego, systemowego rozwiązania.
Liczby potwierdzają rację mieszkańców
Sprawa uciążliwości nocnych na osiedlu Rzochów ciągnie się od 2020 roku. Stowarzyszenie „Prawo do Ciszy” w swoim oficjalnym pismie do radnych z 13 maja 2026 roku przedstawiło twarde dane z pomiarów akustycznych.
Jak czytamy w komunikacie stowarzyszenia:
„Mobilna stacja monitoringu, którą we wrześniu 2024 roku zlecił sam Urząd Miejski w Mielcu, zarejestrowała w porze nocnej średni poziom hałasu 68,3 dB – przy normie 40 dB dla zabudowy mieszkaniowej. Ze względu na logarytmiczny charakter skali decybelowej różnica 28,3 dB oznacza, że moc akustyczna przekraczała normę około 676-krotnie. Ludzkie ucho odbierało dźwięk jako siedmiokrotnie głośniejszy niż dozwolony. W szczytowych momentach pomiary zbliżały się do 85 dB – progu, który Światowa Organizacja Zdrowia uznaje za granicę trwałego uszkodzenia słuchu”.
Kolejne badania, przeprowadzone przez akredytowane laboratorium na zlecenie Starostwa Powiatowego w czerwcu 2025 roku, niezależnie potwierdziły to ponadnormatywne oddziaływanie.
Obecny na sesji Paweł Wołowiec, współzałożyciel stowarzyszenia i mieszkaniec ulicy Kolejowej, mówił wprost o bezradności instytucji:
„Urząd zlecił te pomiary, a potem nie zrobił nic. W ciągu dwóch lat organizator tych imprez był wskazywany wyrokami sądowymi 30 razy. W zeszłym roku policja złożyła kolejnych 15 wniosków o ukaranie do sądu. A nasze rodziny, nasze rodziny w nocy pakują dzieci do samochodów i wyjeżdżają z własnych domów, żeby mogły spać. A one wracają i sprzątają ze swoich podjazdów butelki, wymiociny, ekskrementy gości”.
W piśmie stowarzyszenia przytoczono również przejmujący głos matki dwojga dzieci z osiedla Rzochów:
„Moje dziecko budzi się w nocy z płaczem, kiedy basy z Tropicany wprawiają w drganie szyby w oknach. Nie mówię o dyskomforcie. Mówię o zdrowiu i bezpieczeństwie mojego dziecka. Wprowadziliśmy się tu, kiedy żadnych imprez nie było. To nie my przyszliśmy do dyskoteki – to dyskoteka przyszła do nas”.
Nowa spółka, stary problem. Jak omijano prawo?
Z dokumentów złożonych w radzie wynika, że organizatorzy znaleźli sposób na unikanie decyzji administracyjnych. 31 lipca 2025 roku Starosta Powiatu Mieleckiego wydał oficjalny nakaz ograniczenia hałasu dla firmy organizującej dyskoteki.
Stowarzyszenie opisuje w komunikacie, co wydarzyło się później:
„Firma nie wywiązała się z obowiązku. Zamiast tego została zamknięta, a dotychczasowy pełnomocnik i faktyczny organizator imprez – powołał nowy podmiot i kontynuuje identyczną działalność na tym samym terenie”.
Paweł Wołowiec podsumował ten proceder:
„Kary traktowane są jako koszt prowadzenia działalności. Kiedy decyzja administracyjna staje się niewygodna, zamyka się firmę i zakłada nową. Jedynym narzędziem, które może przerwać ten schemat, jest decyzja Prezydenta Miasta na podstawie art. 363 Prawa ochrony środowiska, skierowana do właścicieli nieruchomości. Prezydent taką decyzję może wydać. Dotąd tego nie zrobił”.
Mieszkańcy zaznaczają przy tym wyraźnie: „Stowarzyszenie nie sprzeciwia się funkcjonowaniu ośrodka Tropicana jako kąpieliska – domaga się wyłącznie przestrzegania obowiązujących norm środowiskowych w porze nocnej”.
Głos radnych: „Prawo jest nieegzekwowalne”
Podczas dyskusji miejskich radnych nie brakowało mocnych słów i wyrazów poparcia dla postulatów mieszkańców.
Radny Jakub Blicharczyk opisał sytuację panującą wokół ośrodka w sezonie letnim:
„Od kilku lat ekscesy, które odbywają się na plaży Tropicana niepokoją mieszkańców. To jest słabym słowem, za mało powiedziane, że niepokoją. (...) Naprawdę niesamowite rzeczy tam się dzieją, oglądałem filmy, są nagrania, to nie tylko hałas. Tam na nowo wybudowane posesje wchodzi młodzież pijana pod wpływem narkotyków. Nikt nie potrafi tym ludziom pomóc. Gorący apel do władzy wykonawczej naszej, panów prezydentów, ale i do starostwa powiatowego, które ma pewne kompetencje i narzędzia i powinno w końcu zareagować. Również do instytucji policji”.
W podobnym, alarmującym tonie wypowiedział się radny Grzegorz Solarek, wskazując na bezsilność dotychczasowych procedur:
„Sytuacja jest tutaj poważna, bardzo. Wszyscy o tym wiemy. Wygląda na to, że prawo jest nieegzekwowalne właściwie. Podziwiam mieszkańców, którzy to wytrzymują, naprawdę. Powinniśmy tutaj spotkać się z przedstawicielami policji, z przedstawicielami sądu i porozmawiać na ten temat. (...) Ludzie chcą żyć, chcą mieć spokój, a tutaj to wszystko, co się dzieje, to jest karygodne”.
Co dalej?
Przewodniczący Rady Miejskiej, Marian Kokoszka, zapowiedział, że po formalnym przekazaniu dokumentów poprosi prezydenta o jak najszybsze zwołanie spotkania wszystkich instytucji, które mają narzędzia do rozwiązania tego wieloletniego problemu.
Komentarze (0)