Reklama

Reklama

Mając jedno marzenie

Opublikowano: 24 listopada 2019 13:05
Autor:

Mając jedno marzenie - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Często w życiu mamy wrażenie, że nad wszystkim panujemy, wszystko mamy zaplanowane i nic złego się nie stanie. Niestety, choroba nie wybiera, a tym właśnie jest alkoholizm. To choroba, z którą nie każdy wygrywa. Potrzeba ogromnej determinacji, siły i wsparcia najbliższych, a tego często brakuje lub nie chcemy jej przyjąć.

Porozmawialiśmy z panem Bartłomiejem, który od kilku miesięcy nie ma dachu nad głową, a jego organizmem zawładnął alkohol.

Co się stało, że wylądował pan na ulicy?

Dostałem sądowy nakaz wyprowadzenia się z mieszkania. Uczyłem się, studiowałem, pracowałem pięć lat na strefie. Wraz z alkoholem zaczęły pojawiać się coraz większe kłopoty. Związany byłem z kobietą, ale niestety, też spożywała alkohol w nadmiarze. Powodem mojej eksmisji z mieszkania było właśnie nadużywanie alkoholu.

Jak wyglądają pana dni na ulicy?

Okupuję klatki schodowe lub ławki. Póki co nie ma zimna, więc da się wytrzymać. Nie wiem, co będzie, jak przyjdą przymrozki. Od samego rana mój organizm domaga się procentów, aby przetrwać do wieczora. Próbowali mi pomóc z MOPS-u, ale... trzeba być trzeźwym. Byłem na sześciu odwykach oraz czterech detoksach. Niestety, wciąż jestem w tym samym miejscu. Chcąc iść do św. Alberta, gdzie można przenocować, nie wolno być po spożyciu. I koło się zamyka. Piję, aby znieczulić ból. Kostki mam spuchnięte, kolana i ręce bolą.

Chce pan zerwać z nałogiem?

Chciałbym przestać pić, ale to nie jest takie proste. To jest nałóg. Budzisz się rano na jakiejś klatce schodowej, a twoje ciało całe się trzęsie. Jak sięgnę po alkohol, to przechodzi... i wydaje mi się, że nie boli. Ludzie odwracają się ode mnie całkiem, nie raz zostałem zwyzywany czy skopany.

Jak wyglądało pana życie, zanim stracił pan dach nad głową?

Miałem wszystko, mieszkanie, jedzenie, znajomych i nawet samochód (przez picie straciłem prawo jazdy). Jak tylko przychodziła wypłata, spotykaliśmy się z kolegami i "świętowaliśmy" kolejny miesiąc. Spotkania zaczęły odbywać się coraz częściej i coraz więcej alkoholu wypijaliśmy. Jedna flaszka, druga i trzecia... Niektórzy koledzy do dziś mnie wspierają, a inni udają, że nie znają. Chciałbym przestrzec wszystkich przed alkoholem. Nie zaczynajcie pić. Ten nałóg zaczyna się od jednego niewinnego piwka, a później coraz częściej i coraz więcej, aż wpada się w ciągi alkoholowe. Wówczas ciężko zawrócić...

Czy marzy pan o czymś?

Na pewno chciałbym przestać pić alkohol.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (2)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

  • 2 lata temu | ocena +2 / -0

    ewi

    Błędne koło... jak można mu pomóc?

  • 2 lata temu | ocena +8 / -1

    julia

    Wzruszający artykuł znam tego pana z widzenia nieraz mu pomogłam razem z mężem gdy przechodziliśmy nie raz koło tego pana ludzie o mijali go z daleka lecz pewnego razu za niepokoił mnie tego pan stan zdrowia spytałam czy nie potrzebuję pan pomocy wiec pomogliśmy mu a ludzie z boku stali i mówili od tego pana źle pachnie to jest alkoholik a ja na to ale człowiek to ze alkoholik to trzeba go zlinczować trzeba a ten pan się rozpłakał zrobiło mi się go bardzo szkoda jak zawsze widzę go na mieście zawsze pytam jak się pan czuje ,,,