To już kolejna taka decyzja w regionie w ostatnim czasie – zaledwie kilka miesięcy wcześniej podobny los spotkał porodówkę w sąsiedniej Dąbrowie Tarnowskiej.
Decyzja radnych z Nowej Dęby oznacza, że od czerwca ze statutu szpitala znikną świadczenia związane z opieką nad kobietą w ciąży, porodem i połogiem, a także opieka nad noworodkami. Oddziały te będą funkcjonować jedynie do końca maja.
Ekonomia silniejsza niż demografia
Głównym powodem drastycznych cięć są pieniądze. Władze powiatu argumentują, że dalsze utrzymywanie porodówki mogłoby doprowadzić do upadku całej lecznicy.
W ubiegłym roku oba oddziały wygenerowały około 5 mln zł długu, a prognozy na ten rok mówiły nawet o 6 mln zł straty. Choć liczba porodów w Nowej Dębie w ostatnich latach oscylowała wokół 300 (321 w 2025 roku), to przy obecnych kosztach utrzymania personelu i sprzętu okazało się to niewystarczające.
Niepokojący trend w regionie
Sytuacja w Nowej Dębie to podobny scenariusz jak w Dąbrowie Tarnowskiej. Tam porodówka przestała działać 1 stycznia 2026 roku. Mimo batali o jej przywrócenie, Narodowy Fundusz Zdrowia nie wyraził na to zgody. Pacjentki z powiatu dąbrowskiego muszą szukać opieki w Mielcu lub Tarnowie. Teraz do tej grupy dołączą mieszkanki powiatu tarnobrzeskiego, dla których droga do najbliższej sali porodowej znacznie się wydłuży.
Ginekologia zostaje, ale w innej formie
Pocieszeniem dla pacjentek może być fakt, że wzorem Dąbrowy Tarnowskiej, w Nowej Dębie ginekologia nie znika całkowicie. W Dąbrowie od marca z powodzeniem działa oddział ginekologiczny wykonujący około tysiąca operacji rocznie.
W Nowej Dębie plan jest podobny – w miejsce zlikwidowanego położnictwa powstanie oddział ginekologii jednego dnia. Będą tam przeprowadzane krótkie zabiegi niewymagające długiego pobytu w szpitalu.
Choć to ważna deklaracja dla zdrowia kobiet, nie zmienia to faktu, że mapa miejsc, w których mieszkańcy regionu mogą przyjść na świat, drastycznie się kurczy.
Komentarze (0)