Do naszej redakcji dotarły szczegóły pism, które stały się podstawą do wszczęcia kontroli nadzorczej nad Aeroklubem Mieleckim. Bartłomiej Kot, właściciel unikatowej kolekcji szybowców, oficjalnie zwrócił się do władz miasta i powiatu o pomoc w odzyskaniu swojej własności oraz o pilne sprawdzenie, jak zarządzana jest ta zasłużona organizacja.
Unikatowe szybowce za zamkniętymi drzwiami
Głównym powodem interwencji Bartłomieja Kota jest chęć odzyskania prywatnego mienia o dużej wartości historycznej. W tzw. starym hangarze przy ul. COP-u znajdują się m.in. szybowce SZD-10 Czapla oraz SZD-21 Kobuz – unikatowe egzemplarze z lat 50., które miały zostać poddane renowacji.
Właściciel muzeum alarmuje, że od dłuższego czasu nie ma możliwości skutecznego kontaktu z prezesem Aeroklubu, a próby odzyskania maszyn oraz zdeponowanych modeli samolotów kończą się niepowodzeniem. Co więcej, w piśmie pojawia się niepokojący wątek finansowy: autor twierdzi, że opłaty za hangarowanie miały trafiać na prywatne konto, a nie na rachunek stowarzyszenia, mimo że Aeroklub nie miał już praw do pobierania takich opłat od osób trzecich.
„Martwy” rejestr i finansowa strata
Drugie pismo, skierowane do Starosty Kazimierza Gacka, to formalny wniosek o przeprowadzenie kontroli. Bartłomiej Kot punktuje w nim szereg nieprawidłowości organizacyjnych, które mogą wskazywać na paraliż decyzyjny w Aeroklubie:
-
Brak aktualizacji danych w KRS: Ostatnie zmiany w rejestrze widnieją pod datą z 2016 roku, co budzi pytania o legalność obecnych władz i ich umocowanie do zaciągania zobowiązań.
-
Problemy finansowe: Sprawozdania wykazują stratę netto przekraczającą 100 000 PLN (za rok 2024) oraz rosnące zadłużenie.
-
Brak transparentności: Autor pisma sugeruje, że majątek stowarzyszenia oraz zasoby ludzkie (w tym stażyści z Urzędu Pracy) mogły być wykorzystywane do celów niezwiązanych ze statutową działalnością klubu.
W piśmie pojawiają się także wzmianki o możliwych nieprawidłowościach w szkoleniu młodzieży z mieleckiego ZST oraz Liceum Lotniczego w Dęblinie, co stawia pod znakiem zapytania misję edukacyjną klubu.
Starosta obejmuje sprawę nadzorem
Finał tej sprawy rozstrzygnie się teraz w gabinetach kontrolerów. Starosta Mielecki, po analizie otrzymanych zawiadomień, nadał sprawie bieg i objął dalsze czynności swoim osobistym nadzorem. Ze względu na wielowątkowy charakter zarzutów – obejmujących m.in. kwestie finansowe, brak aktualizacji danych w KRS oraz sposób wykorzystywania zasobów stowarzyszenia – znaczna część dokumentacji trafiła już do innych wyspecjalizowanych organów i instytucji. O wynikach tych działań opinia publiczna zostanie poinformowana po zakończeniu weryfikacji wszystkich wątków, co ostatecznie wyjaśni, czy w Aeroklubie doszło do złamania prawa, czy jedynie do głębokiego kryzysu organizacyjnego.
Komentarze (0)