Reklama

Czy mieszkańcy Rzochowa zostali oszukani? Chcieli przychodni, a nie odwołania Rady Osiedla

Opublikowano: Ostatnia modyfikacja:
Autor:

Czy mieszkańcy Rzochowa zostali oszukani? Chcieli przychodni, a nie odwołania Rady Osiedla - Zdjęcie główne

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Co dzieje się na osiedlu Rzochów? Do radnych miejskich wpłynął wniosek o odwołanie rady tego osiedla wraz z ponad setką podpisów. Przedstawiciele Rady Rzochowa nie mają jednak wątpliwości - osoby podpisujące wniosek ten zostały zmanipulowane.

Według procedur ustalonych przez urząd miasta, radę osiedla odwołać można na wniosek podpisany przez co najmniej 10% wyborców uprawnionych do głosowania. Inicjatorzy zbierania podpisów pod wnioskiem o odwołanie rady osiedla w trakcie kadencji są zobowiązani zawiadomić radę miejską o swoim zamiarze. 

 

- 13 września otrzymaliśmy pismo, że utworzyła się grupa inicjatywna w sprawie odwołania rady osiedla - mówił przewodniczący rady miasta, Bogdan Bieniek. - Inicjatorzy zbierania podpisów są zobowiązani dostarczyć podpisy w terminie do 60 dni od daty zawiadomienia rady. Obecnie jesteśmy już w posiadaniu tych podpisów.

 

Następnie rada miejska zawiadamia radę osiedla, której dotyczy wniosek o odwołanie, o złożeniu wymaganych podpisów.

Na podstawie danych z rejestru wyborców miasta Mielca ustalono, że według stanu na 17 października (wtedy dostarczono listę osób popierających odwołanie) liczba wyborców uprawnionych do głosowania w wyborach Rady Osiedla Rzochów wynosi 826 osób. 10% z nich, to 83 osoby. Pod wnioskiem o odwołanie Rady Osiedla Rzochów zostało złożonych 131 podpisów.

Rada miejska ustaliła, że spośród tych 131 podpisów 118 zostało złożonych przez osoby uprawnione do głosowania, więc wnioskodawcy wypełnili wymóg.

Co będzie dalej? Po zawiadomieniu rady osiedla o złożeniu wymaganej ilości głosów, rada miejska na najbliższym spotkaniu odwołuje radę i wyznacza w tej samej uchwale miejsce i termin ponownych wyborów rady. Czy tak będzie w przypadku Rady Osiedla Rzochów? Czy skonfliktowanym stronom uda się dogadać? 

 

 Wczoraj spotkałem się z przedstawicielami obecnej Rady Osiedla Rzochów - przekazał Bogdan Bieniek. - Złożyli oni pismo wraz z ok. 250 podpisami. 

 

Mieszkańcy osiedla napisali w nim, że "jako mieszkańcy nie podważają statutu Rady Osiedla Rzochów, lecz formę zorganizowania zebrania społeczności naszego osiedla oraz samą inicjatywę odwołania Rady Osiedla. Jednocześnie wnoszą o reasumpcję zbierania podpisów pod wnioskiem grupy mieszkańców, gdyż jako mieszkańcy zostali wprowadzeni w błąd przez grupę inicjującą zbieranie podpisów".

 

Rada miasta ma jednak w obowiązku podjąć uchwałę informującą radę osiedla o zebraniu odpowiedniej liczby podpisów pod wnioskiem o jej odwołanie. 

 

Czy wszystko jest w porządku?

-  Naszym obowiązkiem jest przegłosowanie dzisiejszej uchwały - zauważył radny Bieniek. -  Ta uchwała, którą otrzyma obecna rada osiedla, daje też im uprawnienia do podjęcia jakiejś aktywności.

 

Radny Robert Wójcik zauważył, że próg 10% mieszkańców, których podpisy mogą zaważyć o odwołaniu rady osiedla, jest dosyć niski.

 

- Czy 10% wyborców to w ogóle dobrze skonstruowany przepis? - zastanawiał się. - Ktoś zbierał podpisy, ale przyszło pismo, że te podpisy zostały nieprawidłowo zebrane, że ktoś  nie podpisywał, czy był w błędzie, że wycofuje się z tego podpisu. Czy wycofanie się ze złożenia takiego podpisu w sensie prawnym jest możliwe? Czy mogę cofnąć swoje oświadczenie woli, a jeśli tak, to do jakiego momentu?  Co w sytuacji, jeśli ktoś wprowadzał te osoby w błąd? Czy one tak naprawdę nie składały oświadczenia woli w przedmiocie odwołania rady, tylko w jakimś innym? Skąd mamy pewność, że wymagane 10% wyborców jednak złożyło ten wniosek? Może być tak, że pięć osób było w błędzie, ale reszta nie, i wniosek jest cały czas ważny i zasadny. Czy ktoś to zweryfikował, jakieś służby prezydenta? Czy faktycznie wszystko jest w porządku? 

 

Prezydent Wiśniewski zapewnił, że pismo takie wpłynęło do urzędu miasta wraz z podpisami, ale weryfikacja ich nie należy już do kompetencji urzędników. 

 

- Nawet jeśli dojdzie do odwołania rady, to  będziecie państwo mogli stanąć do wyborów, i być może państwo po raz kolejny zostaniecie wybrani - przekonywał Rober Wójcik. -  Jeśli uważają państwo, że lokalna społeczność państwa popiera, to zostaniecie po raz kolejny wybrani i to w zasadzie się nic nie zmieni - podsumował. 

 

 - Przestrzegam przed tym, żebyśmy nie skłócili społeczności lokalnej, to jest rzecz najcenniejsza - dodał  radny Marian Kokoszka. Nie dolewajmy już oliwy do ognia.

 

Radny Kokoszka zaapelował też o to, by nie dać się ponosić emocjom. Radny Tomasz Róg przypomniał, że gdy był przewodniczącym osiedla Wolności, to również doszło do odwołania rady, po czym w kolejnych wyborach wszyscy jej członkowie wrócili na stanowiska.  

 

Przedstawiciele Rzochowa

 Jerzy Stasz, przedstawiciel Rady Osiedla Rzochów, podczas zebrania rady miasta odczytał treść  maila napisanego przez osobę bardzo ważną dla społeczności Rzochowa.

 

"Szanowni państwo, ponieważ do Rzochowa przyjeżdżam niecodziennie, nie mogę złożyć  podpisu pod wnioskiem-protestem przeciwko odwołaniu obecnej Rady Osiedla Rzochów i nie pozostaje mi nic innego jak napisanie maila.

 

Moja rodzina mieszka w Rzochowie, mój pradziadek i dziadek byli nie tylko fundatorami ołtarzy w drewnianym kościele, ale też darczyńcami na budowę remizy w Rzochowie. Kupowali instrumenty dla znakomitej orkiestry Dętej w Rzochowie. Mój wuj, zamordowany w czasie wojny, wspierał prawnie i pro bono wszelkie inicjatywy związane z poprawą warunków życia i rozwoju kultury w Rzochowie. Jeden z moich krewnych był przed wojną proboszczem w kościele w Rzochowie. Sama jestem tu zameldowana i przyjeżdżam, kiedy tylko mogę. Obecnie pracuję w Toruniu. Jestem dyrektorem Teatru Muzycznego i dlatego nie mogę wspierać Mariusza Mazura i Rady Osiedla tak aktywnie, jakbym chciała. Za pięć lat wrócę do Rzochowa na stałe i wówczas z pewnością wesprę tak dobrą radę. Jestem oburzona faktem, że jakaś samozwańcza grupa osób, dodatkowo nie mieszkańców Rzochowa, chciała zawłaszczyć to, co jest naszym dziedzictwem. Wszyscy uważaliśmy, że dopiero Mariusz Mazur tak naprawdę stał się głosem mieszkańców Rzochowa w Mielcu. Przed nim nikt o dobrostan naszego osiedla nie dbał. Przed Mariuszem Mazurem nic w Rzochowie się nie działo. Rzochów nie miał szczęścia do "radnych". Dopiero od czasu wybrania Mariusza Mazura w Rzochowie wraca życie społeczne".

 

Głos zabrała też Marcelina Zatońska, członek Rady Osiedla Rzochów.

 

-  10 września stworzył się taki mały komitet przeciwko radzie. Na spotkanie to nie zostaliśmy jako radni zaproszeni, więc nie mogliśmy oficjalnie też wtedy z mieszkańcami rozmawiać, bo o nim nie wiedzieliśmy.

 

Spotkanie to miało dotyczyć powstania przychodni zdrowia w Rzochowie.

 

- Mieszkańcy byli oburzeni, że jeszcze nie ma u nas przychodni, że musi powstać i zainicjowali sytuację, że będą zbierać podpisy mieszkańców, chęć deklaracji, że gdyby powstała tutaj przychodnia, to [mieszkańcy] na pewno się do niej zapiszą. To był taki główny postulat tej grupy: chodzić po ludziach i pytać, czy jeżeli będzie przychodnia, to się zapiszą. Grupa powstała, wszyscy ludzie wiedzieli, że będą chodzić, po czym nagle się okazało, że oni, że ci ludzie, którzy zbierali podpisy, mieli dwie listy - części ludzi, zwłaszcza starszym, mówili, że ta ma być do miasta, a ta ma być dla nas, więc musicie złożyć dwa podpisy. To nie są moje słowa, to są słowa, którzy przychodzili do mnie ze sprzeciwem, że co tu się wyrabia - relacjonowała Marcelina Zatońska. - Mam jednego świadka, który jest w stanie zeznawać przed państwem. Ta pani powiedziała, że miała faktycznie nagłówek na liście "za przychodnią", po czym na drugi dzień ktoś przyszedł i powiedział (tym razem już nagłówka nie było), "Jeszcze raz mi to podpisz, bo tamto było źle napisane". Ta pani znów głos dała na drugą listę, niestety, nie wiedziała na co. Na tej liście, gdzie państwo zbierali podpisy przeciwko radzie, jest około 50 osób, którzy byli nieświadomi tego, co podpisują, bo ja mam ich na swojej liście. 252 osoby podpisało moją petycję przeciwko temu, co się stało - jest prawie 50 osób, które nie były świadome tego, co podpisują, gdyż twierdzą, że na tych listach, które im zostały pokazane, nie było nagłówka. Ludzie po prostu byli wprowadzani w błąd, byli to przeważnie osoby starsze, które bardzo, bardzo potrzebują przychodni. Nie może to się w ten sposób odbywać. Ludzie są za tą radą. Wiadomo, że w każdej grupie znajdzie się taka grupka, gdzie są przeciwni, ale tutaj są prowadzone prywatne wojny. Te wojny nie powinny być publiczne, nie powinni w nie wciągać ludzi starszych - apelowała przedstawicielka Rady Osiedla Rzochów. 

 

Radni miejscy mocno zaangażowali się w próbę rozwiązania konfliktu. 

 

- Jeżeli byłaby taka wola ze strony rady osiedla i tych państwa, którzy zawnioskowali o odwołanie tej rady, żeby się spotkać i próbować wyjaśnić, o co tak do końca chodzi, to my, jako rada miasta, jesteśmy gotowi, żeby w tym wszystkim uczestniczyć i ewentualnie pomóc. Liczę na to, że może się uda porozumieć i nie będziemy musieli podejmować tej uchwały o odwołaniu obecnej rady - powiedział przewodniczący Bieniek. -  Mogę zadeklarować w imieniu radnych rady miasta, że jeżeli państwo będziecie mieli taką propozycję i możliwość spotkania, to ktoś z rady miasta mógłby pomóc w rozmowie między stronami.

 

- Należy zainicjować spotkanie dwóch zwaśnionych grup, żeby doprowadzić do poprawnych wzajemnych relacji, bo to środowisko jest bardzo mocno skłócone - zaproponowała radna Urszula Malińska.

 

 - Działamy społecznie i tego typu atak na nas jest niezrozumiały - mówił Jerzy Jasz. - To trochę odbiera chęć angażowania się w działalność społeczną, jest przykre, bo jeżeli ktoś już raz jest ubabrany jakimiś podejrzeniami, to później już nie chce w to wchodzić. A dziś trudno znaleźć ludzi, którzy działają społecznie,  mają chęć, by udzielać swój czas, swoje paliwo - zauważył. 

 

 - Widać, że ten konflikt jest na niwie relacji międzyludzkich, bo wiele spraw na osiedlu Rzochów zostało załatwionych, toczy się dalej i osiedle  zmienia się z miesiąca na miesiąc - podsumował prezydent Jacek Wiśniewski. - Należy podkreślić, że to jest zasługa również tej rady: nowe boiska, nowa kanalizacja, nowo przebudowany chodnik, staranie się o przystanek. To są działania właśnie tych ludzi, którzy są rozgoryczeni, że jest grupa mieszkańców, którzy kierowali się niejasnymi kryteriami i pobudkami. A to obydwie strony powinny zadbać o osiedle, ono naprawdę się zmienia.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy