- Klikasz i zarabiasz? Brzmi zbyt dobrze
- "Wciągają całe rodziny" CoinPlex pod lupą
- Czy to już piramida?
- Lokalna społeczność na celowniku?
- Coinplex odpowiada na zarzuty: "Manipulacja faktami – nasza odpowiedź na kolejny atak"
- Policja była – ale nie w sprawie Coinplex
- Społecznościowe biuro, nie centrala firmy
- Oskarżenia o manipulację zdjęciem
- "Coraz więcej prób podszywania się pod Coinplex"
- „Nie mamy nic do ukrycia”
W artykule opublikowanym na portalu Bankier.pl, reporter Michał Miśtura przyglądał się dokładnie aplikacji CoinPlex i wskazuje na istotne problemy związane z jej funkcjonowaniem.
Według informacji, przekazanych przez czytelników Korso Mieleckie, osoba odpowiedzialna za rozwój CoinPlex w Polsce może pochodzić z okolic Mielca. W ostatnich tygodniach coraz więcej lokalnych użytkowników zgłasza swoje wątpliwości – z jednej strony widzą realne zyski, z drugiej, coraz więcej znaków ostrzegawczych.
Klikasz i zarabiasz? Brzmi zbyt dobrze
CoinPlex reklamuje się jako „innowacyjna platforma do zarządzania aktywami cyfrowymi”, która wykorzystuje sztuczną inteligencję do generowania codziennych zysków. Wystarczy zainwestować od 50 do 1000 dolarów, kliknąć kilka razy dziennie i obserwować, jak rośnie konto. Aplikacja kusi też tzw. „kwantyzacją”, czyli procesem mającym polegać na automatycznym handlu kryptowalutami.
Jednak za tymi hasłami kryją się poważne wątpliwości. Jak ustalił dziennikarz bankier.pl, CoinPlex nie posiada licencji finansowych, podaje wirtualny adres w Denver (USA), a osoba podana jako założyciel nie istnieje w sieci. Co więcej, aplikacja chwali się partnerstwami z wielkimi giełdami jak Binance czy Kraken, które… zaprzeczają tym powiązaniom.
"Wciągają całe rodziny" CoinPlex pod lupą
Jak mówi Marcin Daszkiewicz, ekspert ds. cyberoszustw z Provident Polska SA w rozmowie z Miśturą, CoinPlex „rozpycha się” na wybranych rynkach – w tym w Polsce, a główna fala popularności przetacza się właśnie przez Podkarpacie.
– Docierają do mnie sygnały, że mieszkańcy regionu masowo dołączają do aplikacji, często zachęceni przez znajomych czy członków rodziny. Trudno już znaleźć kogoś, kto nie słyszał o CoinPlexie
– podkreśla Daszkiewicz.
Czy to już piramida?
Choć nie ma oficjalnych ostrzeżeń ze strony Komisji Nadzoru Finansowego (KNF), to urząd przyznaje, że CoinPlex znajduje się w jego obszarze zainteresowania. Eksperci, m.in. Krzysztof Kolany z Bankier.pl, wskazują jasno – regularne zyski na poziomie 1,8% dziennie są ekonomicznie nierealne.
Lokalna społeczność na celowniku?
To, że za CoinPlexem mogą stać osoby z Mielca lub okolic, budzi szczególne wątpliwości. Wciąganie w aplikację kolejnych osób, często bliskich, może zakończyć się bolesnym finałem, jeśli CoinPlex okaże się finansową piramidą.
- Moim zdaniem ta historia nie skończy się szybko, bo potencjał do przyciągnięcia nowych osób jest ogromny. (...) Gdyby podejrzenia co do aplikacji się potwierdziły, myślę, że możliwym scenariuszem jest sytuacja, w której w pewnym momencie dojdzie do interwencji jakiejś instytucji i wtedy wszystko się posypie
- mówi Marcin Daszkiewicz dla Bankier.pl.
Jak udało nam się ustalić, mielecka policja odnotowała zgłoszenia dotyczące podmiotu o nazwie Coinplex, jednak z uwagi na specyfikę i charakter zgłoszeń nie udziela w przedmiotowej sprawie żadnych informacji.
Coinplex odpowiada na zarzuty: "Manipulacja faktami – nasza odpowiedź na kolejny atak"
W ostatnich dniach w mediach społecznościowych pojawił się post oskarżający platformę Coinplex oraz jej społecznościowe biuro w Mielcu o działalność niezgodną z prawem. Autor wpisu sugerował, że interweniowała tam Policja, a miejsce działa niczym "piramida finansowa". Przedstawiciele Coinplex stanowczo zaprzeczają tym doniesieniom, publikując własne wyjaśnienie, zatytułowane „MANIPULACJA FAKTAMI – NASZA ODPOWIEDŹ NA KOLEJNY ATAK”.
Policja była – ale nie w sprawie Coinplex
Zgodnie z relacją Coinplex, faktycznie doszło do policyjnej interwencji w okolicy biura przy al. Niepodległości 6 w Mielcu. Jak jednak podkreślają przedstawiciele platformy, nie dotyczyła ona samej działalności Coinplex, lecz osoby, która miała od dłuższego czasu prowokować i nękać członków społeczności. To właśnie użytkownicy platformy mieli wezwać funkcjonariuszy, a nie odwrotnie.
Na dowód organizacja opublikowała zdjęcie, na którym – jak twierdzi – widać, że legitymowana przez Policję była osoba zakłócająca spokój, a nie żadni przedstawiciele platformy czy uczestnicy spotkania.
Społecznościowe biuro, nie centrala firmy
W swoim oświadczeniu Coinplex podkreśla, że biuro w Mielcu nie jest miejscem prowadzenia działalności gospodarczej – nie odbywają się tam transakcje, nie są przyjmowane wpłaty ani nie działa żaden formalny dział sprzedaży. To przestrzeń edukacyjna i wspólnotowa, w której użytkownicy platformy spotykają się, uczą i wymieniają doświadczeniami.
„Nie ma tu prezesa, księgowej ani dyrektora sprzedaży. Są zwykli ludzie – tacy jak Ty – którzy chcą się rozwijać i zdobywać wiedzę na temat inwestowania” – czytamy w oświadczeniu.
Oskarżenia o manipulację zdjęciem
Coinplex zwraca uwagę, że zdjęcie wykorzystane w krytycznym poście wprowadza odbiorców w błąd. Według przedstawicieli firmy, zostało ono wykonane z odpowiedniego kąta i opatrzone dramatycznym komentarzem, co miało na celu wzbudzenie atmosfery zagrożenia. Firma określa to jako klasyczny przykład manipulacji narracją.
"Coraz więcej prób podszywania się pod Coinplex"
W odpowiedzi na oskarżenia, Coinplex informuje również o rosnącej liczbie przypadków podszywania się pod platformę przez osoby oferujące fałszywe inwestycje. Firma apeluje o rozwagę i zgłaszanie podejrzanych kont, które podszywają się pod markę.
„Nie mamy nic do ukrycia”
Społeczność Coinplex to normalni ludzie. Nie celebryci, nie politycy, nie mafia
– podkreślają przedstawiciele organizacji, dodając, że zależy im na transparentności i otwartej komunikacji.
źródło: Bankier.pl
Komentarze (0)