Pierwsza połowa: szybki gol, szybka odpowiedź, niezłe widowisko
Niesamowicie szybko strzelanie rozpoczęła Stal Mielec. Już w 2. minucie z rzutu rożnego dośrodkował Hubert Matynia, piłka następnie została wybita przed pole karne, a tam momentalnie dopadł do niej Paweł Kruszelnicki i uderzył z około 20 metrów tym samym otwierając wynik spotkania nie dając szans na interwencję Bartłomiejowi Gradeckiemu.
Zdobyta przez Mielczan bramka spowodowała, że częściej przy piłce zaczęli utrzymywać się gospodarze. Sytuacja ta doprowadziła do akcji podopiecznych trenera Fornalika w 10. minucie, kiedy po dośrodkowaniu z lewej strony boiska Maciej Gostomski wyskoczył i chciał złapać tę piłkę, lecz jedynie udało mu się ją strącić wpadając w Dominika Szale i tracąc równowagę odsłaniając tym samym bramkę, sytuację te wykorzystał następnie Shuma Nagamastu i zdobył gola na 1:1. Sędzia jeszcze przez moment analizował tę sytuację, lecz ostatecznie uznał bramkę.
Po 20. minucie kilkukrotnie znaleźliśmy się pod bramką Stali Mielec, gdyż coraz to lepsze sytuację zaczynał sobie stwarzać zespół Ruchu Chorzów, skutecznie udawało się jednak gościom wybijać piłkę i oddalać zagrożenie, z przodu jednak piłki nie udawało się przytrzymać dłużej graczom ofensywnym.
W 25. minucie po szybkim ataku gospodarzy ponownie bliski gola był Nagamatsu, lecz jak struna wyciągnął się Gostomski i obronił swój zespół przed stratą drugiej bramki w tym meczu. Ten sam schemat – strzał Nagamatsu z dystansu, obrona Gostomskiego – powtórzył się jeszcze minutę później, tym samym coraz bardziej zaczęła się ukazywać przewaga Ruchu Chorzów w tym meczu, co komentatorzy tego starcia określili „nawałnicą na bramkę Stali”.
Do głosu udało się Mielczanom dojść w 29. minucie po strzale z dystansu Kamila Cybulskiego, który poprzedzony został dłuższym fragmentem skutecznego rozgrywania na połowie gospodarzy przez podopiecznych trenera Mamrota.
W 38. minucie pierwszy raz od dłuższej chwili zrobiło się ponownie niebezpiecznie pod jedną z bramek. Dobrą piłkę na wolną przestrzeń na lewym skrzydle otrzymał Patryk Szwedzik i wbiegł z nią do pola karnego Stali, lecz tam, zamiast strzelać szukał podania do swojego napastnika co pozwolił skutecznie zainterweniować mieleckim obrońcą, których interwencja doprowadziła do „odbijanki”, po której jeszcze piłka uderzyła w słupek, a następnie interweniował również Gostomski.
W 40. minucie ponownie próbował Kamil Cybulski, tym razem z pola karnego lecz skutecznie obronił swój zespół Gradecki. Wartym wyróżnienia jednak to, w jaki sposób udało się „zabawić” młodemu skrzydłowemu Stali z prawym obrońcą Ruchu, Martinem Konczkowskim, który po spotkaniu z Cybulskim został wkręcony w ziemie.
Podsumowując: Stali Mielec udało się szybko strzelić bramkę, lecz po błędzie swojego bramkarza doszło do w miarę szybkiego wyrównania, które jedynie bardziej nakręciło Ruch, który do około 30. minuty miał znaczącą przewagę, po której częściej do głosu udawało się dochodzić graczom Stali, w tym szczególnie młodemu Kamilowi Cybulskiemu — ostatecznie wynik do przerwy 1:1.
Druga połowa: dojrzałość Ruchu dała prowadzenie i trzy punkty
Druga połowa rozpoczęło się od gola w 50. minucie autorstwa Denisa Ventury sprzed pola karnego, do którego doszło po kłosie kontrataku Ruchu i asyście z prawej strony Jakuba Jendryki. Sporo miejsca na przed polu zostawili zawodnicy trenera Mamrota, gdyż pod pole karne na czas wrócili jedynie obrońcy, z kolei pomocnikom oraz skrzydłowym zajęło to za dużo czasu.
W 53. minucie odpowiedzieć spróbowali zawodnicy Stali. Najpierw po wrzucie z rzutu z autu i wybiciu piłki ręką przez Gradeckiego pierwsze uderzenie w tym spotkaniu oddał Kristian Fucak, lecz trafił w obrońców rywali, którzy skutecznie zasłonili światło bramki. Po chwili z dystansu spróbował jeszcze Kruszelnicki, lecz tym razem nieskutecznie.
Kilka chwil później, w 58. minucie z dystansu po kontrataku spróbował bardzo aktywny w tym meczu Jakub Jendryka, tym razem futbolówka przeleciała jednak obok słupka. Kolejne groźne uderzenie to 66. minuta i uderzenie z pola karnego Patryka Szwedzika, jakimś cudem skutecznie udało się jednak interweniować Maciejowi Gostomskiego. Doszło do tej sytuacji jednak wskutek wcześniejszego złego wybicia piłki przez bramkarza Mielczan. Była to kolejna okazja w drugiej połowie Ruchu, z kolei Stali Mielec tych okazji znacząco brakowało, szczególnie biorąc pod uwagę niekorzystny wynik. Trener Mamrot chcąc poszukać impulsu, z ławki zdecydował się wpuścić na boisko kapitana zespołu, Macieja Domańskiego w miejsce Adriana Bukowskiego kilka chwil wcześniej.
W 78. minucie trener Ireneusz Mamrot wykorzystał swoje ostatnie zmiany, wprowadzając na boisko poza Domańskim również Yegora Tsykalo (w 74. minucie), Jakuba Kowalskiego oraz Fryderyka Gerbowskiego. Dobrze ustawiony jednak w niskim bloku Ruch Chorzów skutecznie bronił się przed stratą bramki. W 81. minucie udało się Stali Mielec oddać jednak uderzenie celne – z prawej strony celnie dośrodkował „świeży” na boisku Gerbowski, a w polu karnym strzał z głowy oddał jeden z mieleckich zawodników, skutecznie interweniował jednak goalkeeper gospodarzy.
Kolejny pozytywny impuls dał w 88. minucie ponownie Fryderyk Gerbowski. Najpierw skutecznie poradził sobie z obrońcą gospodarzy na skrzydle, a następnie oddał uderzenie na bliski słupek, lecz nie udało mu się tym strzałem zaskoczyć bramkarza Ruchu.
Już w doliczonym czasie gry po rzucie rożnym uderzenie z główki oddał jeszcze Israel Puerto, lecz niecelnie. Zawodnicy trenera Waldemara Fornalika bardzo skutecznie cofnęli się na własną połowę w czasie doliczonym i nie dopuścili już do strzelenia kolejnych goli, tym samym ostatecznie po ostatnim gwizdku sędziego dopisując do swojego konta trzy kolejne punkty.
Podsumowując: druga połowa tym razem udanie rozpoczęła się dla Ruchu, który w miarę szybko dał radę strzelić po kontrataku na 2:1 i bardzo skutecznie broniąc tego wyniku mimo wszystko utrzymując pewną przewagę nad rywalami do końca. Gdyby lepsze decyzję podejmował tego dnia między innymi Patryk Szwedzik, ten wynik dla Chorzowian mógłby być znacznie wyższy. Z perspektywy Stali Mielec nie był to zły mecz, również były sytuację, lecz tego dnia zwyczajnie Ruch popisał się większą dojrzałością i sprytem przy okazji strzelania goli. Na pocieszenie ładnej urody gol z dystansu Pawła Kruszelnickiego. Kolejny mecz już za tydzień, rywalem 22 marca na własnym stadionie Wieczysta Kraków.
Ruch Chorzów – FKS Stal Mielec 2:1 (1:1)
FKS Stal Mielec: (trener — Ireneusz Mamrot) Maciej Gostomski, Bartosz Szeliga, Dominik Szala, Israel Puerto, Hubert Matynia, Piotr Wlazło, Chema Nunez (74. Yegor Tsykalo), Kamil Cybulski (78. Jakub Kowalski), Adrian Bukowski (62. Maciej Domański), Paweł Kruszelnicki (78. Fryderyk Gerbowski), Kristian Fucak
Ruch Chorzów: (trener — Waldemar Fornalik) Bartłomiej Gradecki, Martin Konczkowski, Andrej Lukić, Aleksander Komor, Szymon Karasiński (88. Dominik Preisler), Denis Ventura (84. Piotr Ceglarz), Szymon Szymański, Shuma Nagamatsu (84. Mateusz Szwoch), Jakub Jendryka, Patryk Szwedzik (88. Mateusz Rosół), Daniel Szczepan (71. Marko Kolar)
Gole: Paweł Kruszelnicki, Shuma Nagamatsu, Denis Ventura
Żółte kartka: Daniel Szczepan, Kristian Fucak, Israel Puerto
Sędzia: Szymon Łężny
Komentarze (0)