reklama

Statystyki Stali Mielec na koniec sezonu. Kto dowiózł liczby, a kto mógł dostać więcej minut?

Opublikowano:
Autor:

Statystyki Stali Mielec na koniec sezonu. Kto dowiózł liczby, a kto mógł dostać więcej minut? - Zdjęcie główne
Autor: Julia Bogdan | Opis: Stal Mielec na zakończeni sezonu pokonała Polonię Bytom.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
SportTekst opiera się głównie na liczbach: bramkach, asystach, minutach i przelicznikach. Statystyki nie pokazują całego obrazu zawodnika, bo dochodzi jeszcze praca bez piłki, taktyka czy wpływ na drużynę. Ale liczby mają jedną zaletę: można je różnie interpretować, ale same w sobie nie kłamią. Jeśli dany zawodnik dostarczał gole i asysty albo potrzebował mniej minut na punkt kanadyjski niż inni, to jest to konkretny fakt.
reklama

Jesienią sytuacja Stali była bardzo trudna. Po 19 kolejkach zespół był w strefie spadkowej, miał 13 punktów i wyglądało to po prostu źle. Wtedy klasyfikacja kanadyjska pokazywała głównie jedno: kto jeszcze daje tej drużynie jakiekolwiek konkrety w ofensywie.

Na koniec sezonu najważniejsze jest to, że Stal się utrzymała. Zespół zakończył rozgrywki na 14. miejscu, z dorobkiem 36 punktów po 34 meczach i bilansem bramek 51:62. To nadal nie był sezon spokojny ani przekonujący, ale cel minimum został wykonany.

Teraz można więc spojrzeć na liczby już nie jak na sygnał ostrzegawczy przed rundą wiosenną, tylko jak na pełne podsumowanie sezonu 2025/26. Klasycznie liczymy punkty kanadyjskie: bramki plus asysty. Do tego potrzebujemy dwa wskaźniki:

  • G+A/90 – punkty kanadyjskie w przeliczeniu na 90 minut.
  • Min/1 pkt – ile minut zawodnik potrzebował średnio na gola lub asystę.
reklama

Top 10 Stali w kanadyjce w sezonie 2025/26     

 

 

 

Lider jest oczywisty. Paweł Kruszelnicki wygrał tę klasyfikację zdecydowanie. Siedem bramek i siedem asyst to wynik, który w tym sezonie naprawdę dużo znaczył. Stal długo miała problem z regularnością w ofensywie, a Kruszelnicki był jednym z niewielu zawodników, którzy faktycznie dowozili liczby przez większą część sezonu.

Drugie miejsce Josta Piska też trzeba mocno docenić. Cztery gole i cztery asysty z pozycji ofensywnego pomocnika to bardzo solidny wynik. Tym bardziej szkoda, że po kontuzji w 30. kolejce Słoweniec zakończył sezon. Było to w momencie, kiedy był w szczycie formy. Gdyby dograł końcówkę, spokojnie mógłby jeszcze poprawić swój dorobek.

reklama

Bardzo ciekawie wygląda trójka z 7 punktami: Gerbowski, Cybulski i Wlazło. W klasycznej kanadyjce stoją obok siebie, ale po przeliczeniu na minuty widać dużą różnicę. Gerbowski i Cybulski robili punkt mniej więcej co 160–168 minut. Wlazło potrzebował na to ponad 391 minut. To nie znaczy, że Wlazło był nieważny, bo miał inną rolę i ogromny czas gry, ale czysto ofensywnie jego liczby były mniej efektywne. 

Cybulski i Gerbowski, czyli dwie ważne historie tej kanadyjki

Kamil Cybulski przyszedł dopiero w przerwie zimowej, a mimo to zakończył sezon z 7 punktami kanadyjskimi. To bardzo dobry wynik, bo mówimy o zawodniku, który nie grał od początku rozgrywek. 4 gole i 3 asysty w 1177 minut pokazują, że ten transfer realnie coś dał. Nie tylko uzupełnił skład, ale dołożył konkret. Jeszcze mocniejszy sygnał idzie przy Fryderyku Gerbowskim. Przez dużą część sezonu grzał ławkę, ale patrząc na liczby, trudno obronić tezę, że było to potrzebne. 7 punktów w 1128 minut, najlepszy wskaźnik G+A/90 wśród zawodników z większą próbą minut i aż 5 asyst. To wygląda tak, jakby Stal miała w składzie zawodnika z konkretną ofensywną wartością, tylko zbyt długo nie korzystała z niego na poważnie.

reklama

Odolak, czyli dobre liczby w niewdzięcznej roli

Osobny akapit należy się Kamilowi Odolakowi. Nie dlatego, że miał największy dorobek ogólny, bo 4 punkty kanadyjskie nie brzmią spektakularnie. Ale kontekst robi tutaj dużą różnicę. Odolak zagrał 22 mecze, ale uzbierał tylko 701 minut. To średnio niespełna 32 minuty na występ. Najczęściej wchodził na końcówki, a to nie są komfortowe warunki do robienia liczb. Często mecz jest już wtedy zamknięty, drużyna broni wyniku lub rywal cofa się głęboko. Mimo tego Odolak skończył sezon z 3 golami i 1 asystą. Jego wskaźnik G+A/90 wyniósł 0,514, a punkt kanadyjski wpadał średnio co 175 minut. To jest bardzo solidny przelicznik, szczególnie przy takiej roli. Nie jest to dowód, że od razu powinien grać wszystko od pierwszej minuty, ale jest to mocny argument, że przy większym zaufaniu mógłby dać więcej niż sugeruje sama liczba minut.

reklama

Najlepsza wydajność kanadyjska, minimum 500 minut 

 

Ta tabela lepiej pokazuje realny obraz sezonu, bo odcina zawodników z bardzo małą liczbą minut. Przy 80 czy 100 minutach jeden gol albo jedna asysta potrafią całkowicie wywrócić przelicznik. Dlatego ważniejsze jest spojrzenie na tych, którzy faktycznie byli częścią sezonu, nawet jeśli nie zawsze dostawali tyle szans, ile powinni. Najlepiej wygląda tutaj Gerbowski. Zaraz za nim są Cybulski i Kruszelnicki, czyli zawodnicy, którzy w różny sposób dali ofensywie konkret. Odolak jest czwarty, co przy jego roli zmiennika i liczbie minut wygląda naprawdę dobrze. 

Fucak i reszta ofensywy

Kristian Fucak dołączył do Stali od 13. kolejki sezonu 2025/26, więc też nie grał pełnych rozgrywek. 4 gole i 1 asysta w 1469 minut to wynik przyzwoity, choć nie jest to produkcja na poziomie największych liderów zespołu. Punkt co 294 minuty pokazuje, że dużo dawał drużynie. Maciej Domański skończył z czterema punktami kanadyjskimi, Hubert Matynia również z czterema, podobnie Israel Puerto. U obrońców taki dorobek można jeszcze traktować jako solidny dodatek. U zawodników bardziej ofensywnych oczekiwania są jednak większe. Tutaj jest największy problem Stali: poza Kruszelnickim nikt nie dobił nawet do dziesięciu punktów kanadyjskich. Przy walce o utrzymanie to jeszcze wystarczyło. Przy chęci spokojniejszego sezonu może być za mało.

Małe próbki, czyli ciekawostki statystyczne

Są też nazwiska, które liczbowo wyglądają ciekawie, ale próba minut jest zbyt mała, żeby wyciągać duże wnioski. Daniel Łukić przyszedł w zimowym okienku i zagrał ledwie 80 minut. Z takiego czasu gry nie da się zbudować poważnej oceny. Ale jedno trzeba mu oddać: gola ma. W statystykach wygląda to efektownie, choć sportowo jest to raczej ciekawostka niż materiał do dużej analizy. Kacper Sadłocha zanotował 2 asysty w 292 minuty, ale od rundy wiosennej nie grał już w pierwszej drużynie. Dlatego jego wynik warto odnotować, ale bardziej jako statystyczny ślad z jesieni niż ważną historię całego sezonu.

Co te liczby mówią o Stali?

Kruszelnicki był najważniejszym ofensywnym zawodnikiem sezonu. 14 punktów kanadyjskich to wynik, który realnie pomógł Stali się utrzymać. Pisek mógł zakończyć sezon jeszcze mocniej. Kontuzja w 30. kolejce przyszła w najgorszym możliwym momencie, bo był wtedy jednym z najważniejszych piłkarzy drużyny. Gerbowski i Cybulski pokazali, że Stal miała zawodników zdolnych robić liczby. Cybulski był dobrym zimowym ruchem, a Gerbowski swoimi statystykami trochę podważa sens tego, że wcześniej tak często siedział na ławce. Odolak jest jednym z ciekawszych przypadków tej kanadyjki. Nie przez sam dorobek, tylko przez proporcję minut do efektu. Przy ograniczonej roli zrobił liczby, które wyglądają lepiej niż u wielu bardziej eksponowanych zawodników. Stal nadal miała za mało regularnych źródeł punktów kanadyjskich. Jeden lider, kilku zawodników z dobrymi fragmentami i sporo niewiadomych. To wystarczyło do utrzymania, ale nie daje gwarancji spokojniejszego sezonu.

A teraz najważniejsze pytanie: co dalej?

Sportowo sezon został uratowany, ale organizacyjnie wszystko wygląda jak wielka niewiadoma. Wokół klubu jest dużo pytań o kontrakty, kształt kadry i przyszłość trenera. Sam Ireneusz Mamrot mówił, że części zawodników nie uda się utrzymać, a jego własna sytuacja też zależy od wielu czynników.

I właśnie to jest najważniejszy wniosek na koniec. Ta kanadyjka zamyka sezon, ale niekoniecznie pokazuje fundament pod kolejny. Bo jeśli faktycznie z obecnego układu wypadnie ogromna część składu, a mówi się nawet o okolicach trzech czwartych drużyny, to przyszły sezon będzie pisany praktycznie od nowa.

Nowy skład, nowe role, nowa hierarchia i pewnie zupełnie nowa kanadyjka

Stal się utrzymała. To fakt i za to drużynie należą się brawa. Ale trudno dziś udawać, że wiadomo, co będzie dalej. Na ten moment więcej jest pytań niż odpowiedzi: kto zostanie, kto odejdzie, kto będzie trenerem i czy uda się zbudować drużynę szybciej niż dopiero w trakcie sezonu.

Dlatego sezon 2025/26 można zamknąć jednym zdaniem: Stal przeżyła, ale teraz musi zbudować się od nowa.   

 Autor: Patryk Fijałkowski 

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo