„Kilka milionów”, czyli obraza inteligencji kibiców
Największe kontrowersje budzi fakt, że w oficjalnym komunikacie zabrakło kluczowej, konkretnej kwoty, jaka miała znajdować się na koncie spółki na koniec maja lub czerwca. Sformułowanie, że w klubie zostało „kilka milionów”, traktuje społeczność kibicowską mało poważnie. Gdyby sytuacja finansowa rzeczywiście była powodem do dumy, pokazanie precyzyjnych i twardych danych nie stanowiłoby żadnego problemu. Brak konkretów rodzi uzasadnione podejrzenie, że po prostu nie ma się czym chwalić – pisze Tomasz Poręba w swoim wpisie.
Poręba: „To bardzo rozczarowujące oświadczenie”
Były europoseł w swoich publicznych wypowiedziach nie zostawia suchej nitki na przedstawionym dokumencie oraz na sposobie zarządzania klubem.
– To bardzo rozczarowujące oświadczenie, pokazujące słabość i bezradność wielu ludzi w tym mieście – komentuje Tomasz Poręba. – Potwierdza jednak niestety wszystko to, co piszę i mówię od wielu miesięcy. Klub wymaga gruntownego sprawdzenia i audytu. Poręba wprost sugeruje, że obecne struktury decyzyjne boją się prawdy: „Strach przed tym tego towarzystwa jest tak duży, że zrobią wszystko, aby nie przyszedł ktokolwiek z zewnątrz”.
Jednostronny bilans: Przychody bez wydatków
- Opublikowane oświadczenie razi brakiem elementarnej rzetelności. Przedstawiono w nim jedynie prognozowane przychody na nadchodzący sezon, całkowicie pomijając planowane wydatki oraz aktualne zobowiązania finansowe klubu. Taki zabieg nie pozwala na realną ocenę kondycji spółki i drastycznie pogłębia niepokój o przyszłość Stali. Co więcej, do klubowych przychodów kuriozalnie zaliczono stypendia miejskie. W rzeczywistości te środki trafiają przecież bezpośrednio do kieszeni zawodników, a nie do budżetu operacyjnego klubu na jego codzienne funkcjonowanie – uważa były europoseł.
Absurdalne prognozy meczowe w cieniu bojkotu
- Założenie 1,1 mln PLN przychodów z dnia meczowego to absurd. No chyba, że Klimek i w tym przypadku wprowadzał w błąd. Można spokojnie znaleźć co najmniej kilka jego publicznych wypowiedzi, gdy jasno wskazywał, że w ESA jedynie 3-4 mecze przynosiły jakikolwiek zysk. Frekwencja na nich musiała być na poziomie ok. 5 tysięcy. A mówimy o I lidze, a w tle jest jeszcze bojkot kibiców – czytamy we wpisie Tomasza Poręby.
„Gdy pieniądze się skończyły, Klimek odszedł”
- To wszystko może oznaczać, że klub po rządach Klimka i Kapinosa znajduje się w bardzo trudnej sytuacji finansowej. Że te wszystkie gadki Klimka o 6 czy 8 milionach w „gotóweczce” można między bajki włożyć. Według ostrożnych szacunków i na bazie dostępnych dokumentów, Klimek na grę w pierwszej lidze wydał około 11 milionów. Żeby po takim sezonie w klubie zostało jeszcze 6–8 milionów, klub musiałby dobrze zarobić na biletach, a wiadomo jak było z frekwencją, sponsorach, prawach telewizyjnych itp. A koszty (pensje, transfery, organizacja) musiałyby być całkowicie pod kontrolą. Tymczasem wygląda na to, że koszty były tak wysokie, że zjadły prawie cały budżet. Klimek praktycznie nie ograniczył wydatków ani nie zadbał odpowiednio o zwiększenie przychodów. Dlatego bardzo trudno uwierzyć, że po wydaniu 11 milionów w klubie zostało jeszcze 6–8 mln gotówki. Gdy pieniądze się skończyły, Klimek odszedł – uważa Tomasz Poręba
Jedyny ratunek dla klubu: Głęboki audyt
- Na koniec powtórzę jeszcze raz: jedynym warunkiem aby klub sportowo ruszył i aby w przyszłości do Stali przyszli potencjalni sponsorzy lub inwestorzy jest jego głęboki audyt i oczyszczenie ze wszelkich potencjalnych nadużyć i nieprawidłowości. Oby to się stało jak najszybciej – dodaje były europoseł.
Komentarze (0)