Pierwsza połowa: sporo sytuacji, brak goli
Pierwszym niecelnym uderzeniem w tym spotkaniu w 4. minucie popisał się Kamil Antonik z Miedzi Legnica. Było ono poprzedzone niskim pressingiem gospodarzy oraz dłuższym posiadaniem piłki przez gości. W 7. minucie odpowiedział strzałem z dystansu kapitan mielczan, Piotr Wlazło. Futbolówka minęła jednak słupek.
Pierwszy kwadrans upłynął pod znakiem przewagi legniczan, którzy lepiej operowali piłką, lecz mieli problem z przebiciem się przez defensywę Stali. Gospodarze z kolei próbowali stwarzać zagrożenie skrzydłami i po jednej z takich akcji w 16. minucie celnie na bramkę Lucicia uderzył Kamil Cybulski.
Kolejna akcja skrzydłem miała miejsce w 18. minucie i zakończyła się niecelnym strzałem z dystansu Pawła Kruszelnickiego. Pomimo krótszego posiadania piłki więcej konkretów stwarzali podopieczni Ireneusza Mamrota. Tak było również w 26. minucie - po błędzie w rozegraniu Miedzi szybkim podaniem popisał się Chema Nunez, a już w polu karnym swoją słabszą nogą przestrzelił Cybulski.
Z kolei w 33. minucie najlepszą sytuację w pierwszej części gry miał Kristian Fucak po podaniu Kruszelnickiego z prawego skrzydła. Chorwat otrzymał piłkę na około 11. metrze i nie był przez nikogo kryty, jednak nie zdołał jej wykorzystać.
Po dłuższym fragmencie, w którym piłkarze Miedzi nie zapuszczali się pod bramkę Macieja Gostomskiego, w 38. minucie golkiper mielczan dwukrotnie musiał interweniować. Jeszcze bardziej wykazał się minutę później, gdy w świetnej sytuacji znalazł się Daniel Stanclik, lecz piłka trafiła w głowę Gostomskiego. Bramkarz został na moment zamroczony, co spowodowało przerwanie gry przez arbitra. Na szczęście obyło się bez konieczności zmiany.
Do około 35. minuty lepiej prezentowali się goście, stwarzając sobie więcej sytuacji, jednak żadnej z nich nie potrafili wykorzystać. Po tym czasie „obudzili się” gospodarze i zaczęli dochodzić do głosu, lecz świetnie między słupkami spisywał się Maciej Gostomski. Ostatecznie pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 0:0.
Druga połowa: złoty strzał i gol Asiera Cordoby
Początek drugiej połowy przyniósł dwie sytuacje mielczan – jedną z prawej strony pola karnego (za sprawą Kruszelnickiego), drugą z lewej (autorstwa Odolaka). Obie zostały jednak źle zakończone, co nie pozwoliło otworzyć wyniku spotkania.
W 56. minucie dwóch zmian dokonał trener Janusz Niedźwiedź, co wpłynęło na płynność gry gospodarzy. Chwilę później stworzyli oni kilka sytuacji, między innymi po stałych fragmentach gry.
Przewaga gospodarzy z każdą kolejną minutą rosła. Swoich sił próbowali nawet z bardzo dużych odległości – tak było w przypadku Zvonimira Petrovicia, którego uderzenie obronił jednak Gostomski. W końcu w 70. minucie bramkarz mielczan dał się pokonać, co było potwierdzeniem przewagi Miedzi Legnica w drugiej części gry. Po dośrodkowaniu z prawej strony i zgraniu przez Puerto piłka trafiła pod nogi Asiera Cordoby, który bez zastanowienia uderzył i otworzył wynik spotkania.
W drugiej połowie zespół Stali Mielec nie funkcjonował dobrze i brakowało mu sytuacji. Dopiero w 82. minucie, tuż po wejściu na boisko, Tsykalo celnie uderzył na bramkę Lucicia po stałym fragmencie gry, jednak Chorwat poradził sobie z tym strzałem. Pomimo kilkunastu prób, mielczanom nie udało się już stworzyć tej jednej złotej sytuacji po której cieszyli by się z gola wyrównującego i tym samym z trzech puntków cieszyli się po ostatnim gwizdku sędziego piłkarze Miedzi Legnica.
Komentarze (0)