reklama

Rosa: Jesteśmy stąd, choć czasem patrzycie na nas z ukosa

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Rosa: Jesteśmy stąd, choć czasem patrzycie na nas z ukosa - Zdjęcie główne
Opis: Rosa podkreśla jedno: jej rodzina czuje się częścią mieleckiej społeczności.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Romowie w MielcuMielec to miasto, które zna na pamięć. Każdy zaułek, każdą alejkę w parku i każdą witrynę w lokalnej galerii handlowej. Elena ma trzydzieści kilka lat, nowoczesny telefon w dłoni i tradycję zapisaną w gestach. Jest Romką, ale przede wszystkim jest mielczanką. Jak sama mówi, życie na styku tych dwóch światów to nieustanny taniec między „swoim” a „tutejszym”.
reklama

Rosa (imię bohaterki zostało zmienione na jej prośbę, przyp. red.) nie ukrywa, że jej rodzina rzuca się w oczy. I nie chodzi tylko o rysy twarzy.

- Wiemy, że jesteśmy głośni - mówi z uśmiechem, choć w jej głosie słychać nutę powagi. - Kiedy idziemy grupą, rozmawiamy emocjonalnie, gestykulujemy. Dla nas to naturalna radość z bycia razem, dla kogoś z boku - hałas, który może budzić dystans. Tym bardziej, że najczęściej rozmawiamy po romsku - dodaje.

Mielczanie reagują różnie. Czasem to zaciekawienie, częściej jednak uprzejmy, ale wyraźny dystans. Rosa czuje te spojrzenia na przystankach czy w kolejkach do kasy. To wzrok, który pyta: „Kim właściwie jesteście w naszym mieście?”.

reklama

* Ten artykuł został opracowany przy wsparciu Journalismfund Europe. www.journalismfund.eu 

Domowe kapcie w galerii handlowej

Największe emocje budzi jednak ubiór. Barwne spódnice, chusty i biżuteria to dla wielu mieszkańców Mielca egzotyka, która nie zawsze spotyka się ze zrozumieniem. Rosa przytacza anegdotę, która dla jej rodziny jest symbolem swobody a dla otoczenia – niezrozumiałym ekscentryzmem.

- Moja mama jest osobą, która domowy komfort stawia ponad wszystko. Zdarza się, że idzie na zakupy do galerii w papciach, w których przed chwilą piła kawę w kuchni. Dla niej to wyraz bycia u siebie - Mielec to jej dom, więc czuje się tu jak u siebie. Ludzie patrzą na te kapcie i widzą brak kultury. My widzimy kobietę, która czuje się w tym mieście bezpiecznie i swobodnie.

reklama

Sąsiedzi, nie obcy

Mimo tych drobnych tarć, Rosa podkreśla jedno: jej rodzina czuje się częścią mieleckiej społeczności. 

- Chciałabym, żeby mielczanie zobaczyli w nas po prostu sąsiadów. Takich, którzy czasem za głośno śpiewają, albo wyjdą po bułki w domowym obuwiu

- dodaje.

Relacja między społecznością romską a resztą mieszkańców Mielca to wciąż proces. Czasem głośny, czasem barwny, a czasem – jak w przypadku mamy Rosy – przemierzany w domowych kapciach po posadzce nowoczesnego centrum handlowego.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo