Wiara, która prowadzi w drogę
Na Jasnej Górze widać ich od razu. Kolorowe spódnice, dzieci trzymające różańce, starsze kobiety modlące się półgłosem pod murami sanktuarium. Jedni przyjeżdżają autokarami, inni samochodami z różnych części Polski. Są też tacy, którzy od lat powtarzają tę samą trasę i ten sam rytuał – najpierw msza, potem wspólna modlitwa przed obrazem Matki Bożej Częstochowskiej.
Dla wielu osób romskie pielgrzymki pozostają mało znanym fragmentem polskiej religijności. Romowie często pojawiają się w publicznej dyskusji jako temat społeczny albo kulturowa ciekawostka. Tymczasem religia od dawna zajmuje ważne miejsce w ich codziennym życiu. I właśnie podczas pielgrzymek widać to najlepiej.
Bo nie chodzi wyłącznie o samą podróż do sanktuarium. To moment spotkania rodzin, potwierdzenia własnej tożsamości, czasami również powrotu do wspomnień o tych, którzy pielgrzymowali wcześniej. W wielu romskich rodzinach mówi się o tym po prostu – „jedziemy do Matki Boskiej”.
* Ten artykuł został opracowany przy wsparciu Journalismfund Europe. www.journalismfund.eu
Wiara, która scala wspólnotę
Większość Romów mieszkających w Polsce to katolicy. Religijność bywa u nich bardzo tradycyjna, mocno związana z rodziną i codziennymi zwyczajami. Chrzty, śluby kościelne, święta religijne czy modlitwa za zmarłych mają często ogromne znaczenie. Trochę większe niż mogłoby się wydawać komuś z zewnątrz.
W romskiej kulturze wiara rzadko jest wyłącznie prywatną sprawą. Bardziej przypomina coś wspólnego – przestrzeń, w której spotyka się cała rodzina. Starsi przekazują młodszym nie tylko modlitwy, ale też pamięć o wcześniejszych pokoleniach. O dawnych wędrówkach, trudnych czasach i miejscach, do których wracało się co roku.
To pewnie dlatego kult maryjny odgrywa wśród Romów tak dużą rolę. Matka Boża pojawia się w opowieściach, pieśniach i rodzinnych wspomnieniach. W wielu domach obrazki religijne wiszą obok zdjęć bliskich. Jedno z drugim właściwie się nie rozdziela.
Przez lata pielgrzymowanie dawało też poczucie zakorzenienia. Romowie żyli kiedyś w ciągłym ruchu, często na marginesie społeczeństwa. Sanktuaria stawały się więc punktami stałymi – miejscami, do których zawsze można było wrócić. Nawet jeśli świat wokół się zmieniał.
Jasna Góra – najważniejsze miejsce romskich pielgrzymek
Najważniejszym miejscem romskich pielgrzymek w Polsce pozostaje Jasna Góra w Częstochowa. Dla wielu rodzin to punkt obowiązkowy, obecny w kalendarzu od dziesięcioleci.
Pierwsze większe romskie pielgrzymki zaczęły pojawiać się tutaj jeszcze w drugiej połowie XX wieku. Z czasem zaczęto organizować oficjalne spotkania duszpasterstwa Romów. Dzisiaj przyjeżdżają grupy z różnych regionów kraju – z Małopolski, Dolnego Śląska, Pomorza czy Podkarpacia.
Atmosfera tych spotkań jest charakterystyczna. W tłumie pielgrzymów łatwo dostrzec całe wielopokoleniowe rodziny. Obok seniorów stoją małe dzieci, często ubrane bardzo odświętnie. Ktoś śpiewa religijną pieśń, ktoś inny zapala świecę. Bywa głośno, momentami chaotycznie, ale trudno nie zauważyć, że dla uczestników to ważne przeżycie.
Niektórzy Romowie mówią, że do Częstochowy przyjeżdżają „po spokój”. Inni – żeby podziękować za zdrowie albo prosić o opiekę dla rodziny. Intencje są różne, lecz sam sens pielgrzymki pozostaje podobny. Chodzi o wspólnotę i obecność.
W czasie romskich spotkań na Jasnej Górze odprawiane są msze, odbywają się wspólne modlitwy i błogosławieństwa rodzin. Część uczestników przyjeżdża tylko na jeden dzień, inni zostają dłużej. Pomiędzy nabożeństwami jest czas na rozmowy, spotkania ze znajomymi i krewnymi, których nie widziało się od miesięcy.
I właśnie ten element wydaje się najciekawszy. Z zewnątrz można odnieść wrażenie, że to wydarzenie folklorystyczne – kolorowe stroje, muzyka, duże grupy ludzi. Ale kiedy posłucha się rozmów uczestników, szybko widać, że chodzi o coś znacznie bardziej osobistego. O religię przeżywaną razem.
Nie tylko Częstochowa
Choć Jasna Góra pozostaje najważniejszym miejscem pielgrzymek, Romowie odwiedzają także inne sanktuaria. Część z nich ma charakter lokalny i rodzinny, inne przyciągają większe grupy wiernych.
Ważnym miejscem jest Kalwaria Zebrzydowska, szczególnie dla rodzin z południa Polski. Znaczenie mają również sanktuaria w Licheń oraz krakowskie Lagiewniki.
Część pielgrzymek organizowana jest przy okazji większych świąt kościelnych. Zdarza się też, że rodziny pielgrzymują prywatnie – bez oficjalnych grup, bardziej kameralnie. Jadą pomodlić się za chorego krewnego albo podziękować za narodziny dziecka.
Sama droga ma tu duże znaczenie. Spotkanie w samochodzie, wspólny posiłek po mszy, rozmowy podczas postoju – to wszystko tworzy rytuał powtarzany od lat. Trochę religijny, trochę rodzinny.
Niektórzy Romowie podkreślają, że pielgrzymka pozwala im „na chwilę zwolnić”. Oderwać się od codzienności. Być razem bez pośpiechu. I chyba właśnie dlatego ta tradycja nadal trwa, mimo że zmienił się styl życia i sposób funkcjonowania wielu rodzin.
Więcej niż modlitwa
Romskie pielgrzymki mają też wyraźny wymiar społeczny. Dla części rodzin to jedna z niewielu okazji, by spotkać krewnych mieszkających w innych częściach kraju. Niektórzy widują się tylko raz do roku – właśnie podczas pielgrzymki.
Dużą rolę odgrywa muzyka. Pojawiają się religijne pieśni śpiewane po romsku i po polsku. Czasami ktoś wyciąga gitarę, czasami śpiew zaczyna się spontanicznie podczas wspólnego siedzenia przed sanktuarium. Nie ma w tym nic pokazowego. To raczej naturalny sposób bycia razem.
Młodsze pokolenie uczy się wtedy rodzinnych zwyczajów. Obserwuje starszych, słucha opowieści, poznaje ludzi z innych romskich grup. W świecie, który coraz mocniej wszystko przyspiesza, takie momenty zaczynają mieć większą wartość niż kiedyś.
Pielgrzymki pomagają też zachować poczucie tożsamości. Dla społeczności, która przez wieki żyła w rozproszeniu i często doświadczała wykluczenia, wspólne spotkania religijne są czymś więcej niż tylko praktyką wiary. To również potwierdzenie własnego miejsca.
I chyba dlatego uczestnicy tak często mówią o rodzinie. Nawet częściej niż o samej pielgrzymce.
Tradycja, która się zmienia
Dzisiejsze romskie pielgrzymki wyglądają inaczej niż kilkadziesiąt lat temu. Młodzi Romowie dokumentują wyjazdy telefonami, publikują zdjęcia w mediach społecznościowych, organizują wspólne przejazdy przez internet. Zmienił się też styl życia – coraz mniej rodzin żyje dawnym, tradycyjnym modelem.
A jednak sama potrzeba pielgrzymowania nie zniknęła.
Wciąż istnieje potrzeba wspólnego przeżywania religii i spotykania się we własnym gronie. Nawet jeśli współczesna romska społeczność jest bardzo różnorodna i coraz bardziej rozproszona.
Pojawia się też inny problem. Część osób patrzy na romskie pielgrzymki wyłącznie jak na barwne widowisko. Fotografuje stroje, muzykę i obrzędy, ale nie próbuje zrozumieć ich znaczenia. To czasem budzi niechęć uczestników, którzy nie chcą być traktowani jak atrakcja.
Bo dla nich pielgrzymka nie jest festynem. To coś znacznie bardziej osobistego.
Droga, która trwa dalej
Romskie pielgrzymki do Częstochowy i innych sanktuariów nadal pozostają żywą częścią polskiej religijności. Nie są reliktem przeszłości ani zamkniętym folklorem. Wciąż uczestniczą w nich całe rodziny – dzieci, rodzice i dziadkowie.
Zmieniają się środki transportu, zmienia się tempo życia, czasami nawet sposób przeżywania wiary. Ale sama potrzeba wspólnej drogi pozostaje podobna jak dawniej.
Może właśnie dlatego co roku pod jasnogórskimi murami znów pojawiają się romskie rodziny. Z modlitwą, śpiewem i pamięcią o tych, którzy przyjeżdżali tutaj przed nimi.