reklama

Od Kajetana po Princesę. Co mówią nam imiona młodych Romów ze świetlicy w Mielcu?

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Od Kajetana po Princesę. Co mówią nam imiona młodych Romów ze świetlicy w Mielcu? - Zdjęcie główne
Autor: Zdjęcie poglądowe | Opis: Wybór imienia w kulturze romskiej ma często za zadanie podkreślić wyjątkowość i status dziecka w rodzinie.

Udostępnij na:
Facebook
Romowie w MielcuWystarczy rzucić okiem na ścianę mieleckiej świetlicy „Radosna żyrafa”, by z pozoru zwykła tablica ogłoszeń zamieniła się w fascynującą, socjologiczną opowieść.

Wśród dziesiątek kolorowych dyplomów za drobne, codzienne sukcesy – od „pomocy przy choince” po zdobycie prestiżowego tytułu „Mistrzyni Puzzli” – kryje się niezwykła mozaika imion. To w niej lokalna tradycja płynnie miesza się z wielkim światem i wpływami popkultury.

Przeglądając świetlicowe wyróżnienia, trudno nie zauważyć, jak otwarta na międzynarodowe trendy jest mielecka społeczność romska. Niektóre imiona brzmią tu niemal jak obsada zagranicznego filmu. Rodrigo, Salwador czy Brandon wśród chłopców, a także Brenda (często odmieniana pieszczotliwie jako Brendy) i Elisa Ketina u dziewczynek, to świetlicowa codzienność.

Prawdziwą językową perełką jest jednak sposób, w jaki zagraniczne trendy adaptują się do naszej fonetyki. Świetnym przykładem są dyplomy wręczane chłopcu o imieniu Ziowani (lub Dziowani) – to urocza, spolszczona wersja popularnego włoskiego Giovanniego.

Skąd wziął się ten kosmopolityczny powiew w Mielcu? To najczęściej efekt zarobkowych migracji całych rodzin po różnych zakątkach Europy, ale też potężnego wpływu popkultury, na czele z uwielbianymi w romskich domach latynoamerykańskimi telenowelami.

Księżniczki obok klasyków

Wybór imienia w kulturze romskiej ma często za zadanie podkreślić wyjątkowość i status dziecka w rodzinie. Doskonale oddaje to imię jednej z dziewczynek, nagrodzonej za piękne prace plastyczne – Princesa, czyli dosłownie: księżniczka.

Jednak wielki świat i wyszukane formy to tylko jedna strona medalu. Romscy rodzice równie chętnie sięgają po klasykę. Na świetlicowej tablicy dumnie wiszą dyplomy dla Kajetana i Kajetany, nagradzanych m.in. za rysowanie i dbanie o porządek. Wśród eleganckich, głęboko zakorzenionych w polskiej kulturze imion znajdziemy też Florencję, Biankę, Anastazję oraz Maksymiliana, do którego rówieśnicy wołają po prostu „Max”.

Tajemnica, której nie ma na dyplomie

Warto jednak pamiętać o jednym – to, co widzimy w dziennikach i na dyplomach, to tylko część romskiej tożsamości. Imiona, z którymi dzieci funkcjonują w świetlicy czy szkole, to tzw. imiona oficjalne (polskie), ułatwiające kontakt ze światem zewnętrznym.

Tradycyjna kultura romska jest znacznie bardziej tajemnicza i opiera się na systemie trzech imion. W zaciszu własnego domu dzieci noszą wewnętrzne, romskie imię, które ukrywa się przed obcymi. Zgodnie z dawnymi wierzeniami, ma to chronić najmłodszych przed „złym okiem” i urokami. Uzupełnieniem tego systemu jest trzecie imię – codzienne przezwisko, najczęściej nawiązujące do charakteru lub wyglądu dziecka.

* Ten artykuł został opracowany przy wsparciu Journalismfund Europe. www.journalismfund.eu 

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

logo