reklama

Tradycje flisackie Ulanowa – opowieść o rzece San

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Tradycje flisackie Ulanowa – opowieść o rzece San - Zdjęcie główne
Autor: Tomasz Pawęzka | Opis: Cypel — zbieg rzek Sanu i Tanwi. Malowniczy i popularny punkt widokowy.

Udostępnij na:
Facebook
PodkarpacieKamil Chmielowski, cechmistrz Bractwa Flisackiego, opowiada o tradycji, która przeżywa renesans, oraz o tym, dlaczego w 2030 roku całe Podkarpacie może stać się stolicą flisackiego świata.

 

Tratwa długa jak blok mieszkalny. Sto pięćdziesiąt metrów drewna związanego linami, unoszonego przez nurt Sanu ku Bałtykowi. Na pokładzie kilku mężczyzn z potężnymi drewnianymi żerdziami – śrykami, które stanowią jedyny hamulec tej siedemdziesięciotonowej masy. Spędzą na niej niemal miesiąc, śpiąc, jedząc i pracując na wodzie. Tak wyglądała codzienna praca flisaków jeszcze w XIX wieku.

Ulanów, mała miejscowość na Podkarpaciu licząca dziś około 1400 mieszkańców, był niegdyś nazywany Galicyjskim Gdańskiem. Nie bez przyczyny. To stąd przez wieki płynęło drewno z Karpat do Bałtyku. Miasto nie tylko było położone przy rzece – ono z tej rzeki dosłownie wyrosło.

Partnerem projektu jest Województwo Podkarpackie: www.podkarpackie.eu

Ulanów nie wyrósł przy rzece, ale wyrósł z rzeki

Kamil Chmielowski ma 40 lat i jest cechmistrzem Bractwa Flisackiego w Ulanowie. To funkcja, która brzmi jak tytuł z powieści historycznej, ale jest jak najbardziej współczesna. Chmielowski organizuje spływy, dba o zachowanie tradycji, szkoli nowych flisaków i reprezentuje bracką wspólnotę. Rozmawiamy tam, gdzie bije serce tutejszej tradycji – miejscem spotkania jest Przystań Flisacka w Ulanowie (znana również jako Port Flisacki), położona niedaleko ujścia Tanwi do Sanu.
– To miejsce, cypel przy ujściu Tanwi do Sanu, to serce tego miasta – mówi Chmielowski. – Tu stały spichlerze, tu kwitło szkutnictwo, tu zbijano tratwy. Kiedy stoję na Przystani Flisackiej, najłatwiej wyobrazić sobie tamten gwar.

I rzeczywiście – tutejszy port ma w sobie coś szczególnego. Można poczuć, że tętniło życiem przez wieki, zanim historia nagle tego nie ucięła. Na brzegu nie ma już dawnych spichlerzy ani warsztatów. Ale jest rzeka, nowoczesna infrastruktura przystani i człowiek, który o wszystkim pamięta.

Galary flisackie na brzegu SanuGalary flisackie na brzegu Sanu.

Kim właściwie był flisak?

Flisactwo to po prostu spław drewna i towarów rzeką na tratwach. W Polsce kwitło od XVI do XIX wieku, kiedy Wisła i San były głównymi arteriami handlowymi. Flisak – inaczej Oryl – był profesjonalnym pracownikiem rzeki. Budował tratwę, prowadził ją setki kilometrów przez kraj, a potem wracał pieszo lub furmanką. Była to praca sezonowa, ale dochodowa. I bardzo niebezpieczna.

Budowano tu różne typy jednostek pływających: krypy, galary, szkuty. Każda służyła do czegoś innego, każda miała swoją nazwę i przeznaczenie. Ta terminologia to kawałek żywego języka, który przetrwał do dziś właśnie dzięki Bractwu.

 

Muzeum Flisactwa Polskiego w UlanowieMuzeum Flisactwa Polskiego w Ulanowie — gromadzi pamiątki związane z polskim flisactwem i spływami tratw.

Śryki, drygawka i budy – albo wszystko, albo nic

– Najtrudniejszy element? Trudno wskazać jeden – mówi Chmielowski, gdy pytam go o budowę tratwy. – Już samo wrzucanie drewnianych bali na wodę to ogromny wysiłek. Ale potem jest montaż osprzętu, drygawki, bud. To połączenie siły z wiedzą, której nie da się przelać na papier. Trzeba to po prostu umieć i czuć.

    • Drygawka – element sterowniczy (wiosło potokowe).
    • Budy – rodzaj prowizorycznego schronienia na tratwie.
    • Śryki – długie, ciężkie drewniane żerdzie wbijane w dno rzeki, służące jako hamulce.

Na tratwie ważącej kilkadziesiąt ton śryki były często jedyną rzeczą stojącą między załogą a katastrofą: uderzeniem w brzeg, filary mostu czy skałę.

– Rzeka nie wybaczała błędów – powtarza Chmielowski. – Od flisaków wymagała nie tylko siły fizycznej, ale też maksymalnej koncentracji, opanowania i szybkich decyzji. I absolutnego zaufania do swoich ludzi. Bez tego nie przeżywało się rejsu do Gdańska.

 

Kościół parafialny pw. św. Jana Chrzciciela i św. Barbary w UlanowieKościół parafialny pw. św. Jana Chrzciciela i św. Barbary zbudowany w 1643 roku przez Jana Hilarego Ulińskiego.

 

Chrzest wodą i pieśnią

Przed każdą wyprawą flisacy szli do kościoła. Nie z przyzwyczajenia – z realnej potrzeby. Ludzie z rzeki wiedzieli, że za miesiąc mogą już nie wrócić. Modlitwa była elementem rytuału przejścia, który towarzyszył całemu flisackiemu życiu.

Na tratwie obowiązywała ścisła hierarchia i ceremoniał. Nowy uczestnik spławu (fryc) musiał przejść chrzest flisacki – symboliczne przyjęcie do wspólnoty. Ta tradycja przetrwano do dziś w niemal niezmienionej formie.

– Kultywujemy chrzest flisacki, pieśni oraz flisacką kuchnię, czyli proste, sycące jedzenie z tratwy. Zachowaliśmy wiwatówkę, czyli tradycję wystrzałów z beczki. Używamy dawnej gwary. To nie jest performans na użytek turystów – to po prostu część naszej tożsamości – mówi Chmielowski.

Pieśni flisackie śpiewane były na tratwie wspólnie. Budowały poczucie wspólnoty, wyznaczały rytm pracy i pomagały przetrwać tygodnie spędzone na wodzie w tym samym, kilkuosobowym gronie. To muzyka zbiorowa, praktyczna i niezwykle ludzka. Dziś brzmi na nowo.

Świat w końcu to zauważył

Tradycje flisackie Ulanowa zostały docenione na najwyższym szczeblu – flisactwo trafiło na Krajową Listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego, a zwieńczeniem tych starań był wpis na Listę Reprezentatywną Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego Ludzkości UNESCO. To przełom, ponieważ przez dekady flisactwo funkcjonowało na marginesie – jako historyczna ciekawostka, a nie żywa tradycja. Wpis to nie tylko symboliczne uznanie, ale też realna ochrona, środki na rozwój i powód do dumy dla całej społeczności.

Wbrew pozorom ta tradycja nigdy nie zanikła. Chmielowski prostuje mit o flisactwie jako zapomnianej sztuce: – Przez pewien czas była zapomniana, owszem. Ale od kilkunastu lat wyraźnie się odradza – dzięki pasjonatom i organizacjom w całej Europie. Jesteśmy częścią czegoś znacznie większego.

Cel na rok 2030: Czy flisacki świat przyjedzie do Ulanowa?

Bractwo Flisackie mierzy teraz bardzo wysoko. Oficjalnie zgłosiło gotowość Ulanowa do organizacji Światowych Dni Flisactwa w 2030 roku. To największe i najbardziej prestiżowe międzynarodowe spotkanie flisaków, organizowane co kilka lat w miastach o bogatych tradycjach rzecznych. Dotychczas gospodarzami były m.in. Niemcy, kraje skandynawskie czy alpejskie.

Jeśli kandydatura Ulanowa zostanie przyjęta, polskie Podkarpacie stanie przed historyczną szansą. Dla małego miasta byłby to moment pokazania się całemu światu jako tętniącego życiem ośrodka pamięci, a nie skansenu. Wówczas tutejszy Port Flisacki ugościłby setki pasjonatów z całej Europy, tratwy znów spłynęłyby Sanem, a rzekę zdominowałyby dawne pieśni, wiwatówki i flisackie ceremoniały. Droga do tego celu wciąż trwa, ale determinacja lokalnej społeczności jest ogromna.

 

San w Ulanowie.

Dlaczego to ważne? Bo to opowieść o nas

Można zapytać: po co dziś zajmować się flisactwem? Tratwy nie pływają już po Sanie handlowo, a drewno transportuje się tirami. Świat poszedł naprzód.

Jednak w tej tradycji nie chodzi o same tratwy – chodzi o pamięć. Współczesne znaczenie flisactwa wykracza daleko poza dawny spław towarów. Dla mieszkańców to fundament lokalnej tożsamości. Dowód na to, że małe miasto na Podkarpaciu miało przez stulecia swoją wielką historię, własny język, pieśni i rytuały. Warto je zachować – nie dlatego, że są stare, ale dlatego, że są prawdziwe. Dzięki działalności Bractwa Flisackiego tradycje dawnego Ulanowa są nadal żywe i obecne w codziennym życiu miasta.

– Rzeka wymagała szacunku i pokory. I tego nas nauczyła – mówi Chmielowski, spoglądając na rzekę z Przystani Flisackiej. – Tego szacunku i tej pokory najbardziej nam dzisiaj brakuje.

Woda w Sanie płynie dalej i będzie płynąć zawsze. Jednak dzięki ludziom takim jak Kamil Chmielowski, pamięć o jej historii płynie razem z nią.

Podcast: Tradycje Flisackie Ulanowa

Posłuchaj również naszego podcastu. 

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
logo