reklama

Muzeum Prowincji Ojców Bernardynów w Leżajsku

Opublikowano:
Autor:

Muzeum Prowincji Ojców Bernardynów w Leżajsku - Zdjęcie główne
Zobacz
galerię
32
zdjęć

Udostępnij na:
Facebook
PodkarpacieCzasem wystarczy zejść po kilku stopniach, przejść chłodnym korytarzem i znaleźć się w miejscu, gdzie przedmioty sprzed kilkuset lat mówią same za siebie. W Leżajsku taka podróż prowadzi przez Muzeum Prowincji Ojców Bernardynów. To nie jest placówka, którą zwiedza się wyłącznie od gabloty do gabloty. Korytarze, piwnice i dawne sale klasztorne składają się na opowieść o bernardyńskim dziedzictwie, sztuce sakralnej, codzienności zakonników, wielkich fundatorach i kościołach, po których często nie został już żaden kamień.

 

 

Przewodnikiem po tej przestrzeni jest pan Robert Czerwonka. Oprowadza po korytarzach, pokazując zgromadzone tu artefakty nie jako martwe zabytki, ale jako świadectwa ludzi i miejsc, z którymi spleciony był ich los.

Od baszty wszystko się zaczyna

Pierwszy krok stawiamy w baszcie stanowiącej fragment dawnego założenia obronnego. To tutaj zaaranżowano pierwszą salę ekspozycyjną. Nad głowami zwiedzających wiszą mosiężne dzwony, a przestrzeń wypełniają ocalałe elementy wyposażenia świątyń z utraconych Kresów.

– Początkiem Muzeum Prowincji Ojców Bernardynów jest właśnie ta baszta, pełniąca równocześnie funkcję dzwonnicy – opowiada Robert Czerwonka. Wyjaśnia, że stanowi ona element dawnych murów obronnych, w których skład wchodzą ponadto dwa obiekty.

Wśród zbiorów uwagę zwracają fragmenty nastaw ołtarzowych z dwóch kościołów pobernardyńskich: w Krystynopolu i Sokalu. To klucz do zrozumienia leżajskiej kolekcji. Nie są bezdusznymi dziełami sztuki, lecz pozostałością po konkretnych wspólnotach, świątyniach i wiernych.

Muzeum powołano do życia w 1971 roku. Początkowo zajmowało zaledwie kilka pomieszczeń klasztornych – zlokalizowanych nad zakrystią, pod nią oraz w części podziemi. Z czasem, wraz z kadencjami kolejnych dyrektorów, przestrzeń ta konsekwentnie się powiększała. Dziś poszczególne działy łączą się w spójną, wielopoziomową trasę, która prowadzi przez stulecia historii bernardyńskiej prowincji.

 

Partnerem projektu jest Województwo Podkarpackie: www.podkarpackie.eu

 

Chłód piwnic i kamienie, które pamiętają

Z baszty schodzimy w dół. Kamienne schody, mroczny tunel i rozległe piwnice pozwalają zanurzyć się w najstarszej warstwie klasztornych dziejów. W podziemiach przetrwał surowy klimat dawnej architektury. Panujący tu chłód nie jest przypadkiem – te XVII-wieczne pomieszczenia przez stulecia służyły jako magazyny żywności dla całej wspólnoty.

Jedna z tych przestrzeni pełni dziś funkcję lapidarium. – Z łaciny lapis oznacza po prostu kamień – przypomina nasz przewodnik.

Wśród zgromadzonych tu obiektów znajdziemy detale architektoniczne, fragmenty nagrobków, rzeźby i elementy z dawnych kościołów oraz klasztorów. W oczy rzuca się poruszająca figura Chrystusa pozbawiona dłoni, sprowadzona z sanktuarium w Skępem. Obok leżą XVII-wieczne cegły ze śladami dłoni dawnych rzemieślników – tzw. palcówki – a także kunsztowne fragmenty kamiennej balustrady z kościoła Bernardynów w Rzeszowie.

Dziedzictwo utraconych kościołów

Ciężar historii odczuwa się w kolejnej piwnicznej izbie. Jej wnętrze wypełniają ocalałe sprzęty z dawnych kościołów kresowych: rzeźbione nastawy, ołtarze boczne, procesyjne feretrony i figury świętych. Lwia część z nich pochodzi z Sokala.

W 1951 roku, na skutek powojennej korekty granic, dobytek bernardyńskich klasztorów z ziem odciętych od Polski trzeba było pilnie ewakuować na zachód. Wyposażenie z Sokala trafiło wówczas bezpośrednio do Leżajska, natomiast to z Krystynopola zabezpieczono w Przeworsku. Początkowo depozyty te przechowywano z wiarą, że pewnego dnia powrócą na swoje miejsce. Historia potoczyła się jednak inaczej.

– To właśnie na bazie tych uratowanych zabytków, z potrzeby ocalenia dorobku bernardynów i pamięci o Kresach, ukształtowało się nasze muzeum – podkreśla Robert Czerwonka.

 

Muzeum Prowincji Ojców Bernardynów w Leżajsku

Skarbiec muzeum Ojców Bernardynów w Leżajsku. Fot. T. Pawęzka

Skarbiec. Złoto, srebro i pamięć

Kolejny etap trasy prowadzi do klasztornego skarbca. W tej przestrzeni dominują sprzęty liturgiczne: bogato zdobione kielichy, monstrancje, relikwiarze, aksamitne paramenty oraz kosztowne sukienki z obrazów maryjnych.

Wśród nich wyróżniają się XVII-wieczne monstrancje oraz wybitne dzieło sztuki złotniczej z XVIII wieku, sprowadzone z Sokala. Jej osobliwością jest gałązka naturalnego, czerwonego koralu wkomponowana w konstrukcję, nad którą góruje rzeźbiona scena Ukrzyżowania. Wszystkie te obiekty stanowią świadectwo burzliwych losów placówek pobernardyńskich, których skarby po II wojnie światowej szukały schronienia w nowych granicach Polski.

Katafalk Potockich

Jednym z najbardziej przejmujących eksponatów jest krystynopolski katafalk rodu Potockich. Konstrukcję stworzono w 1772 roku na uroczystości pogrzebowe Anny Elżbiety Potockiej.

Jej mąż, wojewoda kijowski Franciszek Salezy Potocki, nie szczędził środków na oprawę. Anna zmarła 8 stycznia 1772 roku i spoczęła w kryptach rodowych w Krystynopolu; zaledwie kilka miesięcy później dołączył do niej sam małżonek.

Katafalk, wzniesiony jako klasyczne castrum doloris (zamek boleści), zdumiewa kunsztem i rozmachem. Podstawę pod trumnę wspierają złocone lwy oraz srebrzone orły. Zestawienie dopełnia rekonstrukcja trumny z blachami pośmiertnymi – na jednej wyryto dane zmarłej, na drugiej umieszczono tradycyjny portret trumienny. To zabytek, przy którym granica między splendorem wielkiego rodu, sztuką a nieuchronnością przemijania staje się wyjątkowo cienka.

 

Katafalk Potockich w Muzeum Prowincji Ojców Bernardynów w Leżajsku

Katafalk rodu Potockich. Fot. T. Pawęzka

Twarze fundatorów

Na wyższym poziomie muzeum wkraczamy do sali sarmackiej, z której ścian spoglądają portrety dawnych fundatorów i protektorów zakonu.
Odnajdziemy tu wizerunki Łukasza Opalińskiego, starosty leżajskiego i marszałka wielkiego koronnego, oraz jego małżonki Anny z Pileckich. To ich hojności Leżajsk zawdzięcza powstanie bazyliki, klasztoru oraz pierścienia murów obronnych.

Obok wiszą portrety Potockich, zasłużonych dla rozbudowy leżajskiego sanktuarium, ufundowania słynnych organów oraz koronacji obrazu Matki Bożej. Nie brakuje też twarzy związanych z kościołami kresowymi – spogląda na nas Jan Ostroróg, fundator klasztoru w Sokalu, czy Janusz Korybut Wiśniowiecki, dobrodziej bernardynów w Zbarażu. Te płótna przypominają, że wzniesienie i utrzymanie tak ogromnych obiektów wymagało zaangażowania rodowych majątków i pracy wielu pokoleń.

Jan z Dukli

Odrębne miejsce poświęcono postaci świętego Jana z Dukli. W dedykowanej mu gablocie zgromadzono pamiątki związane z jego życiem oraz rozwijającym się przez wieki kultem.

Unikatowym eksponatem jest XV-wieczny ornat, który według tradycji święty miał mieć przy sobie w momencie przechodzenia z zakonu franciszkanów konwentualnych do bernardynów. Obok leży mszalny kielich z pateną z 1481 roku, pamiętający lwowski okres jego posługi, a także srebrna plakietka wotywna złożona przy relikwiach przez mieszkańców Lwowa. Kolekcję dopełniają memorabilia z kanonizacji, której w 1997 roku w Krośnie dokonał Jan Paweł II.

 

Święty Jan z Dukli

Święty Jan z Dukli. Fot. T. Pawęzka

Drzewo franciszkańskie

W kolejnej sali uwagę przykuwa unikatowy zespół szat liturgicznych, na czele z kompletem złożonym z dwóch dalmatyk i ornatu z pierwszej połowy XVII stulecia.

Na plecach ornatu wyhaftowano alegoryczne wyobrażenie drzewa franciszkańskiego: z serca leżącego świętego Franciszka wyrasta konar, którego rozłożyste gałęzie uginają się pod wizerunkami najważniejszych świętych zakonu. Haft jest wypukły, gęsty, wykonany złoconymi i srebrnymi nićmi. Zestawione z nim misternie zdobione kapy pokazują, do jakiego poziomu kunsztu dochodzili dawni rzemieślnicy.

Tablice, które są kroniką zakonu

Dzieje bernardyńskiej wspólnoty utrwalono również na dwóch monumentalnych tablicach z 1857 i 1863 roku. Obiekty te upamiętniają kapituły prowincjalne nieistniejącej już Prowincji Wielkopolskiej. Wyszczególniono na nich poszczególne konwenty, imiona zakonników oraz piastowane przez nich urzędy.

Przewodnik określa je mianem dawnego schematyzmu – pamiątkowego tablo, które precyzyjnie dokumentowało strukturę braci. Za tą strukturą kryją się konkretne życiorysy ludzi tworzących tę wspólnotę przez wieki.

Misjonarze i arcybiskup Tokarczuk

W dalszych gablotach opowieść wykracza daleko poza sam Leżajsk. Zgromadzono tu pamiątki po zakonnikach pracujących na misjach – m.in. w Sachalinie w Japonii, Ukrainie czy Syberii – a także po kapelanach wojskowych.

Odrębny zbiór stanowią osobiste memorabilia po arcybiskupie przemyskim Ignacym Tokarczuku. Urodzony w Łubiankach koło Zbaraża duchowny od najmłodszych lat czuł więź z tamtejszymi bernardynami. Wśród pamiątek zobaczymy jego sutannę, osobisty różaniec, obfity księgozbiór, fotografie oraz przedmioty codziennego użytku.

 

Sutanna papieska Jana Pawła II

Sutanna papieska Jana pawła II. Fot. T. Pawęzka

Jan Paweł II i Karol Wojtyła

Ostatnia z przestrzeni poświęcona została papieżowi Janowi Pawłowi II. W gablotach wyeksponowano papieską sutannę, stułę, książki z osobistym podpisem, różańce, numizmaty oraz tron, na którym Ojciec Święty spoczął podczas pielgrzymki do Kalwarii Zebrzydowskiej w 2002 roku.

Wystawa przypomina też mniej znane epizody z życia Karola Wojtyły. Choć jako papież nigdy nie odwiedził Leżajska, to jako młody człowiek i duchowny był tu dwukrotnie. Po raz pierwszy w 1958 roku, płynąc kajakiem po Sanie, po raz drugi – już jako arcybiskup krakowski – w 1965 roku, kiedy odprawił tu Mszę Świętą i wpisał się do księgi pamiątkowej. Całość uzupełniają dwie miniaturowe rzeźby przedstawiające pomniki papieskie z Piotrkowa Trybunalskiego oraz z Leżajska.

Muzeum, które trzeba zobaczyć

Gdy mija się ostatnią salę, trudno traktować Muzeum Prowincji Ojców Bernardynów wyłącznie jako zbiór archiwaliów. To opowieść o zakonnikach, fundatorach, artystach, oraz o misjonarzach ruszających na krańce świata. To także obraz prozy życia – prostego stołu w refektarzu, piwnicznych magazynów z zapasami, miedzianych kadzi i starych ksiąg.

Siła tego miejsca tkwi w tym, że za każdym przedmiotem kryje się człowiek. Dlatego do Leżajska nie przychodzi się tylko oglądać wiekowe obrazy, rzeźby czy naczynia liturgiczne, ale po to, by poznać historię ludzi i całej wspólnoty. 

 

Posłuchaj wywiadu z Robertem Czerwonką - przewodnikiem po muzeum:

Music by Paul from Pixabay
LicencjaPixabay

 

 

WRÓĆ DO ARTYKUŁU
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
logo