Reklama

Okiem mielczanina [FELIETON]

Opublikowano: ndz, 3 kwi 2022 07:00
Autor: | Zdjęcie: pixabay.com

Okiem mielczanina [FELIETON] - Zdjęcie główne

Szarża ekspertów? Okiem mielczanina [FELIETON] | foto pixabay.com

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Lifestyle Okiem mielczanina nazwaliśmy Wasze przemyślenia na tematy mieleckie. Opisujecie tutaj to, co Was gnębi, męczy lub śmieszy. Przeczytajcie felieton naszego czytelnika. Zgadzacie się z nim? Czy wręcz przeciwnie? Piszcie w komentarzach.

Już myślałem, że na jakiś czas uda mi się pożegnać powiat i jego sprawy. Z ochotą wielką zmierzałem ku innym, będącym w mocy innego włodarza (włodarzy), ale nic z tego...

Znowu zwołali sesję i się podziało. Na tej w zasadzie nie było aż tak najgorzej. Nie wiem, czy to po lekturze moich ostatnich wywodów "o zachowaniu się przy stole", niekoniecznie z żarciem, czy też pod wpływem emocji związanych z wojną na Ukrainie.

Widać było wyraźnie, że "barometr emocji" jakby opadł nieco, do stanu – nazwałbym to – zastoju, ale jednak jakieś "bąbelki" były i niektórym z nich udało się dotrzeć na powierzchnię i tam pęknąć, uwalniając przy tym nie tyle jad, ile wydzielinę powstającą podczas dłuższego zalegania w organizmie.

Nie wiem czemu, ale pod wpływem tego skojarzenia właśnie (o bąbelkach) przypomniały mi się rzeczy pisane ręką człeka roztropnego, znanego z siły jego umysłu, nie tylko w czasach jemu współczesnych, ale i obecnie.

Jak Kochanowski, bo o nim mowa, spisał w swe rymy iście poważny, co nierozwiązywalny — jak się okazuje – również obecnie temat: połączenie dwóch żywiołów – wody i ognia, hulanki i swawoli z mądrością i roztropnością.

"Kto tak mądry, że zgadnie, 

Co nań jutro przypadnie?"                                (Pieśń IX)

i zaraz potem:

"Kto mi dał skrzydła, kto mię odział pióry 

I tak wysoko postawił, że z góry

Wszystek świat widzę, a sam, jako trzeba,

Tykam sie nieba?"                                           (Pieśń X, pisownia oryginalna)

Rzecz tyczy się tego, co owi radni uczynili z okazją, o jaką sami zabiegać mieli już czas jakiś temu, argumentując, że komu jak komu, ale im należy się zaznać spotkania ze wciąż nową dyrekcją szpitala, żeby przedyskutować poważne problemy. Podobno.

Problemów ponoć nie brakuje, tych pilnych zwłaszcza. SOR, kolejki do lekarzy, brak personelu, długi w końcu – to tak naprędce wytrzepane z rękawa. Wiadomo było, że do spotkania takiego dojdzie, że dyrektor i osoby ze ścisłego kierownictwa pojawią się na sesji. Można było się zatem przygotować. Przygotować nie oznacza zastrugać swoją "plemienną dzidę".

Nikt nie miałby pretensji o przemyślane, konkretne pytania, może nawet konsultowane z kimś z branży medycznej, nawet spoza regionu.  Nie za każdym razem "dociskanie" kogoś do muru musi być złośliwe.

A na czym się skończyło? Na złośliwościach, na uszczypliwościach i na próbach eksponowania własnego geniuszu (w tym wypadku nawet ku uciesze innych).

Radny Zbigniew Tymuła już rzucał na forum tego gremium (Rady) swoje rady (!), że tak z marszu wspomnę: "miałeś pan szansę siedzieć cicho w kącie" albo "nie masz pan pojęcia, jak powinno wyglądać wykonywanie planu naprawczego" (stąd moje skojarzenia z "kto mi dał skrzydła...") . Wychodzi na to, że jemu ta wiedza została przyrodzona nawet. On, jak amfibia jaka,  wszedł wprost do pokonywanej przeszkody wodnej prosto z marszu, bez zbędnego przygotowania. A po co? Przecież wiedział od urodzenia, jak rządzi się szpitalem. Co z tego wyszło po 4 latach rządów? Najlepiej wie chyba ostatni z jego dyrektorów. Jak oznajmił końcem 2018 roku, ile długu będzie w lecznicy, to już niedługo po tym (wtedy)  pracę stracił i nawet go nie chcieli, żeby w okresie wypowiedzenia do lecznicy się co rano fatygował. Obecny radny Tymuła z rozrzewnieniem wspomina ów czas, wspominając, jakiego to wspaniałego dyrektora szpitala pozbyto się w Mielcu, to o Leszku Kwaśniewskim.

Tymczasem, jak doniosły media regionalne, L. Kwaśniewski opuszcza właśnie szpital w Lubaczowie, by zająć się kolejnym, tym razem w Krośnie.

Jak poinformował na konferencji prasowej (18 marca)  zorganizowanej w krośnieńskim szpitalu, na ten moment sytuacja tamtejszej lecznicy nie jest najlepsza. Zobowiązania przeterminowane szpitala wynoszą ok.16-17 mln zł. Do tego dochodzi niespłacony kredyt, zaciągnięty w 2018 roku, w wysokości 43 mln zł (źródło: krosno.naszemiasto.pl). 

L. Kwaśniewski chce zaciągnąć dodatkowo 23 mln kredytu, który – jak to określił – ma dać chwilę oddechu po to, by zrównoważyć wpływy z kontraktu z NFZ z wydatkami bieżącymi.

Brzmi znajomo?

W kwietniu 2017 roku, na swojej pierwszej konferencji prasowej w mieleckim szpitalu, którą odbył w towarzystwie ówczesnego starosty Z. Tymuły, również poinformował, że nie jest wesoło, że  szpital mielecki "nabiera wody", średnio miesięcznie około 0,8 mln, i że trzeba będzie wziąć kredyt – jakieś 8 mln, żeby pospłacać najpilniejsze długi i utrzymać/odzyskać (niepotrzebne skreślić) płynność finansową lecznicy.

W 2 lata później, kiedy to o dyrektorze L. Kwaśniewskim rozmawiano już w czasie przeszłym, nowy (obecny) zarząd powiatu zlecił analizę ekonomiczną lecznicy, żeby dowiedzieć się, jak jest naprawdę. Nie milkły bowiem głosy oburzenia, oczywiście ze strony opozycyjnego PiS-u, że takiego dobrego fachowca się pozbyto.

Ekspert - dr Wojciech Głód z Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach nie pozostawił żadnych złudzeń. Szpital nabierał wody. Miesięcznie po 1,2 miliona złotych. Jego audyt potwierdził to, co przyniósł na stół staroście Leszek Kwaśniewski, jeszcze jako dyrektor szpitala. Jak się okazało, przez ostatnie dwa lata (2017 – 2019) szpital zatoczył koło i generował miesięcznie gigantyczne, jak na mieleckie warunki, straty. Po tym co powiedział ekspert, włos się jeżył nawet na łysych głowach.

O tym co niektórzy woleliby zapomnieć, a z pewnością przemilczeć. Lepiej teraz suszyć głowę komuś innemu. Komuś, kto tę "stajenkę" musi posprzątać. 

I tu, zamiast merytorycznej dyskusji, na ostatniej sesji zaczęła się jazda. Szarże samych fachowców. "Eksperci" w osobach radnych Głaza i Olszewskiego, ośmielonych wystąpieniami starszyzny plemiennej - Kamińskiego i Tymuły, dawali popis znajomości tematu. 

Szczególnie żałosny wykon dał radny K. Głaz junior. Na oczach całej publiki i tych, co oglądali to w sieci, targował się z dyrektorem lecznicy o miejsca covidowe jak o pęczek pietruszki na lokalnym bazarze.

I gdyby tak się nie nakręcał w kolejnych wypowiedziach, gdyby choć na chwilę udał się w zadumę, może dosłyszałby gdzieś tam dobywający się z zakamarków świadomości taki cichy podszept: kończ waść, wstydu oszczędź...

 

Autor: Rafał Moya

 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy