Zabytki w Mielcu
Albert Szwaj - mieszkający w Mielcu pasjonat od lat zajmuje się odnawianiem zabytkowych aut. Swoją pasję realizuje również podczas międzynarodowych wydarzeń motoryzacyjnych. Postanowiliśmy zapytać go, jak wygląda jedno z największych wydarzeń gromadzących miłośników dawnego stylu i myśli technicznej.
Chodzi o zlot „48 Heures Automobiles Troyes” - wyjątkowy punkt w kalendarzu pana Alerta. Tegoroczna edycja była dla niego szczególna - wydarzenie obchodziło 40-lecie, a Albert Szwaj po raz pierwszy pełnił funkcję komandora - czyli przewodnika - polskiej reprezentacji.
40 lat historii zlotu w Troyes
Zlot „48 Heures Automobiles Troyes” należy do najstarszych imprez motoryzacyjnych we Francji. Odbywa się w regionie Szampanii, w malowniczym mieście Troyes. Malownicze trasy, wyborne jedzenie, pałace i zamki oraz motoryzacyjne cacka różnych epok - oto impreza w pigułce.
O historii wydarzenia, początkach polskiej obecności oraz tegorocznej edycji opowiedział nam Albert Szwaj.
„Wszystko zaczęło się w 1986 roku we Francji w rejonie Szampanii w mieście Troyes i jest jedną z najstarszych imprez motoryzacyjnych we Francji. W tym roku przez trzy dni (11, 12 i 13 września) setki klasycznych pojazdów z całej Francji i Europy zjechały do Troyes, aby zaprezentować się na wybiegu i przejechać po starannie wybranych drogach departamentu Aube.
Wracając jednak do historii, pierwszym komandorem Polskiej ekipy był Tomasz Skrzeliński, który w roku 1986 wraz z reprezentacją Polski startował z okazji 100-lecia Światowej Motoryzacji w Międzynarodowym Rajdzie Weteranów Szos przez Alpy, gdzie spotkał reprezentację Francji. Ekipa z Francji chyba trochę zaskoczona ciekawymi klasycznymi samochodami, które przyjechały z Polski, postanowiła spotkać się z nami w Polsce.
Właśnie ta reprezentacja z Francji przyjechała na I Międzynarodowy Rajd dookoła Polski zorganizowany przez klub CAAR, którego jestem członkiem. Od strony Francuskiej Tomkowi w organizacji zlotu pomagali Francuzi Polskiego pochodzenia, co zawsze ułatwiało pokonanie trudności językowych.”
Nasze narody mają specyficzne podejście do swoich języków, więc dwujęzyczność jest jak najbardziej porządana w tego typu kontaktach.
Droga starczy za cel
Za Konfucjuszem chyba Kuba Sienkiewicz śpiewa: "Droga starczy za cel". Dla uczestników takich wydarzeń sama droga pokonywana, by z różnych części kontynentu dotrzeć do Szampanii jest częścią całej przygody. Albert Szwaj od lat wybiera podróż klasycznym samochodem, pokonując setki kilometrów za kierownicą pojazdów z historią. To wpisuje się trend celebrowania życia.
Jak podkreśla Albert, nie chodzi wyłącznie o dotarcie na miejsce, ale o delektowanie się miejscami mijanymi po drodze. Tam przecież jemy lokalne potrawy, dyskutujemy z mieszkańcami, pijemy kawę i ćwiczymy swoje umiejętności językowe. A to chyba właśnie esencja naszej europejskiej miłości do podróżowania.
„W zlocie we Francji uczestniczyłem już chyba 5 krotnie, a pierwszy raz w 2012 roku i za każdym razem jadę z Polski klasycznym samochodem na kołach.
Zajmuje to oczywiście 2-3 dni, bo odległość do Troyes, to około 1600 km, ale cała przyjemność jest w podróżowaniu.
2 lata temu w ten właśnie sposób podróżowałem moją Alfa Romeo Spider z 1979 roku, ale wcześniej zdarzyło mi się jechać z moim ojcem Zbysławem, też na kołach samochodem Triumph TR3A z 1961 roku.
W tym roku ze względu na fakt, że jechałem właśnie z Tomkiem, to podróżowaliśmy ciągnąc Jego Triumph Spitfire na lawecie.”
- opowiada nam pan Albert.
Szampania, klasyczne auta i wyjątkowa atmosfera
Sam udział w „48 Heures Automobiles Troyes” to dla uczestników nie tylko prezentacja samochodów, ale również możliwość poznania regionu, jego historii, tradycji, wspólnego spędzenia czasu i wymiany doświadczeń. Klasyczne pojazdy przemierzają malownicze drogi Szampanii, zatrzymując się w wyjątkowych miejscach. Zlot nie jest wydarzeniem dla wtajemniczonych:
„Podczas zlotu każdego dnia mamy do przejechania maksymalnie do 100 km drogami Szampanii połączonymi z degustacją szampana i kuchni Francuskiej. Oczywiście wystawiamy też samochody w ciekawych miejscach w mieście lub w ogrodach zamków czy pałaców, czyli château do oglądania przez tłumy odwiedzających. Trzeba zaznaczyć, że jest to oczekiwane wydarzenie w tym rejonie i zjeżdżają się mieszkańcy nie tylko samego regionu Szampanii.”
Jednym z najważniejszych punktów wydarzenia jest sobotnia gala. To wieczór, podczas którego uczestnicy zamieniają codzienny strój na eleganckie ubrania, a organizatorzy przygotowują wyjątkową oprawę. Trzeba przyznać, że już same zamkowe komnaty (lub lochy) czy ogrody są zupełnie wystarczające, ale gospodarze na tym nie poprzestają.
„W sobotni wieczór jest gala, gdzie obowiązują stroje wieczorowe, jest pokaz mody, wykwintne dania kuchni francuskiej wraz z dobranymi odpowiednio winami białymi i czerwonymi oraz muzyka na żywo. Całość uświetnia obecność maire, czyli burmistrza Troyes i miss Troyes. W trakcie zlotu jesteśmy też gośćmi w Hotel de Ville, czyli ratuszu miasta.”
- opowiada pan Albert.
Kulminacyjny punkt imprezy
Ostatnim akcentem zlotu jest konkurs elegancji, który odbywa się w ogrodach Château de Menois. To właśnie tam komisja wybiera wyjątkowy samochód spośród prezentowanych pojazdów. Jak zaznacza Albert Szwaj, nie zawsze chodzi o wskazanie auta, które jest po prostu najładniejsze.
„W ostatnim dniu, czyli w niedzielę w ogrodach Château de Menois odbywa się konkurs elegancji.
Wygrany, czyli uznany przez komisję nie tyle najpiękniejszy samochód, bo to trudno jest ustalić, ale nieraz najciekawszy lub najrzadszy odbiera nagrodę, czyli puchar.”
Konkurs ma również swój wyjątkowy, charakterystyczny element, który wyróżnia go spośród innych tego typu wydarzeń.
„Co jest charakterystyczne dla tego zlotu, to kierowca zwycięskiego pojazdu siada na jedną z szal wagi, a na drugą szalę kładzione są kartony z butelkami szampana aż do zrównoważenia wagi kierowcy. I tu każdy żałuje, że się odchudzał przed zlotem.”
Pożegnanie z Troyes i dalsza podróż
Choć oficjalnie zlot trwa kilka dni, uczestnicy nie od razu wracają do swoich krajów. Po intensywnym weekendzie przychodzi czas na odpoczynek i dalsze poznawanie Francji.
„Zlot kończy się w poniedziałek, bo trudno po tak wyczerpującym weekendzie z dość dużą dawką szampana i win wyjechać w drogę powrotną do Polski.”
Dla polskiej ekipy podróż ma jeszcze jeden wyjątkowy etap. Od kilku lat po zakończeniu wydarzenia uczestnicy odwiedzają Montrésor - miejscowość nad Loarą, gdzie znajduje się zamek związany z polską historią.
Montrésor - polski ślad nad Loarą
Ta historia jest związana z rodzinami Potockich i Rejów. To właśnie dzięki ich zaproszeniu polska ekipa po raz kolejny mogła odwiedzić wyjątkowe miejsce.
„Nasza Polska ekipa od roku 2016 zapraszana jest dodatkowo przez Rodzinę Potockich i Rejów na kolejne kilka dni do jedynego Polskiego zamku nad Loarą. Czyli do Montrésor, zamku zakupionego w 1849 roku przez Różę z Potockich dla swojego syna hrabiego Ksawerego Branickiego.
Od tamtego czasu jest w rękach Polskiej arystokracji, gdzie schronienie w trudnych czasach powstań, rozbiorów i okresu Solidarności mieli zawsze Polscy patrioci i opozycjoniści.”
Jak wspomina Albert Szwaj, początek tej niezwykłej tradycji również związany był z motoryzacją i jednym z uczestników zlotu w Troyes.
„Wszystko zaczęło się to od obecności na zlocie w Troyes hrabiego Jana Potockiego, który kochał klasyczne samochody i miał ich niewielką kolekcję. Właśnie w Troyes był swoim zabytkowym Austro-Daimlerem z 1927 roku, którego kupił, a ciekawostką jest, że ten samochód był wcześniej w posiadaniu jego wuja, Maurycego Potockiego, założyciela Krakowskiego Automobilklubu i po zakończeniu zlotu zaproponował przedłużenie imprezy w rodzinnym zamku.”
Od tamtej pory wizyta w Montrésor stała się kolejną częścią całej wyprawy.
„Od tamtego czasu zaraz po zlocie przejeżdżamy do zamku w Montrésor i spędzamy w jego okolicy kolejne kilka dni. Niestety 2 lata temu pożegnaliśmy Jania, ale tak dla bliskich brzmiało Jego imię i dzięki gościnności Rodzin Potockich i Rejów kontynuujemy nasze zwiedzanie okolic Montrésor."
Historia, motoryzacja i ludzie
Podczas tegorocznej wizyty polska ekipa mogła ponownie zobaczyć zamek Montrésor, a w nim miejsca niedostępne na co dzień dla odwiedzających.
„Dzięki gościnności obecnych właścicieli zamku Montrésor już po raz kolejny mogliśmy zwiedzić zamek, a tym razem nawet i obszerne piwnice z pozostałościami win nawet sprzed 100 lat.”
Organizacja całego wyjazdu była możliwa również dzięki pomocy osób zaangażowanych zarówno we Francji, jak i podczas pobytu w Montrésor.
„W tym roku od strony Francuskiej w zlocie w Troyes pomagał mi mój kolega Paweł Rożański, mieszkający od 50 lat we Francji wraz z synem Mathieu. Natomiast w Montrésor całość imprezy wraz z rodziną Potockich i Rejów zorganizował zięć hrabiego Potockiego, Maciej Aleksander Bielski z żoną Wiridianą Potocką-Bielską, za co serdecznie wszystkim dziękujemy.”
Dla Alberta Szwaja i pozostałych uczestników była to kolejna podróż, która połączyła klasyczną motoryzację, historię i spotkania z ludźmi z różnych części Europy.
Na kolejną edycję zlotu przyjdzie poczekać dwa lata.
„Do zobaczenia za 2 lata.”
Komentarze (0)