Reklama

Wolontariuszki z Fundacji "Animals" chciały odwiedzić psy, ale nie weszły do schroniska - wyjaśniamy

Opublikowano: wt, 11 lut 2020 14:24
Autor:

Wolontariuszki z Fundacji "Animals" chciały odwiedzić psy, ale nie weszły do schroniska - wyjaśniamy - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości W sieci pojawiła się relacja członków organizacji Fundacji "Animals" z Mielca, którzy w ostatnią niedzielę 9 lutego chcieli odwiedzić psy w mieleckim schronisku. Piszą o tym na stronie facebookowej organizacji. Mówią, że pomimo zgłoszenia chęci odwiedzenia psów - nie zostali wpuszczeni do schroniska. Z drugiej strony przedstawiciele schroniska twierdzą, że osoby, które opisały całą sytuację - zgłaszały chęć odwiedzin - sobotę a nie w niedzielę - kiedy zgodnie z regulaminem - nie ma możliwości pracy wolontariackiej. Działacze "Animalsa" bronią się pokazując Korso - kopię rozmowy jaką przeprowadzili z "Oazą" - w rozmowie pada data - niedziela 9 lutego.

Na stronie facebookowej Fundacji Animals - w niedzielę 9 lutego pojawił się wpis, że wolontariusze fundacji relacjonują chęć odwiedzenia psów z mieleckiego schroniska. 

"Mimo wcześniejszego zapisu i potwierdzenia w pt. godz.17.23, ze możemy przyjechać. Ewa I Krzysiek zostali wyproszeni ze schroniska przez Pana Radnego Tomasza.R. Podkreślamy, byliśmy zapisani na niedzielę od godz.13 do godz.17 (Ewa i Aga, ale Aga się rozchorowała i Krzysiek ją zastąpił) , mamy potwierdzenie na messengerze, ze możemy brać psy na spacery (na boksy nie możemy wchodzić, bo nie mamy nowych umów wolontariackich). Przykre było to, że nieznani nam ludzie normalnie spacerowali w tym czasie z psami. Smakołyki zakupione dla psów zabraliśmy z powrotem. Ewa i Krzysiek wrócili do domu." - czytamy we wpisie facebookowym

Z relacji wolontariuszy wynika, że dwójka osób, przyjechała w ostatnią niedzielę do schroniska z chęcią odwiedzenia psów. Miały ze sobą także karmę dla schroniska. Po rozmowie z przedstawicielem schroniska nie zostali wpuszczeni. Wskazali, że takiej zgody nie udzielił im Tomasz Róg, który znany jest w mieście jako radny miejski, a także przedstawiciel Stowarzyszenia "Oaza", które jest gospodarzem schroniska. Poprosiliśmy Tomasza Roga o komentarz w tej sprawie:

Pani Ewa z panią Agnieszką umawiały się na wizytę w schronisku w sobotę. Ponieważ nie są oficjalnymi wolontariuszami schroniska mogą tylko wyprowadzać psy. Nie mogą uczestniczyć w resocjalizacji. Dlatego, bo nie mają podpisanej z schroniskiem umowy wolontariackiej. Pani Ewa nie przyszła do schroniska na umówiony termin, ani nie poinformowała nas o tym, że jej nie będzie. Natomiast przyjechała w niedzielę, bo pewnie tak jej pasowało. Niestety w niedzielę nie ma wolontariatu. Można tylko wyprowadzić psy na spacer. Jednak pani Ewa chciała wtedy prowadzić resocjalizację, a ja podkreślam, że w niedzielę nie ma dnia wolontariatu i na tym skończyliśmy rozmowę i pani Ewa wyszła - komentuje Tomasz Róg

 

Aktualizacja: Na naszą skrzynkę redakcyjną przedstawiciel "Animals" przesłał kopie rozmowy jaką wykonano pomiędzy Stowarzyszeniem "Oaza" w sieci przez messenger. W rozmowie pada data - niedziela 9 lutego - na którą - przedstawiciel "Oazy" wyraża zgodę. 

Warto przypomnieć, że nowym gospodarzem schroniska jest Stowarzyszenie "Oaza", które organizuje pracę w mieleckim schronisku. "Oaza" wspierana, przez rzeszowskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami opracowała regulamin wolontariatu schroniska. W regulaminie są zapisy o tym jak i kiedy można odwiedzać zwierzęta. Praca wolontariacka wymaga także podpisania z "Oazą" umowy z wolontariuszem. 

Wpis na stronie Fundacji:

 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (8)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

  • 2 lata temu | ocena +1 / -1

    Gosc

    To jest masakra co wyprawia „oaza”. Zwierzęta tez maja uczucia i są przywiązani do wolontariuszy którzy się nimi opiekowali, wyprowadzali. Wolontariat nie w niedziele a to niby czemu ? Niech Pan Tomasz R. Nie przesadza.

    • 2 lata temu | ocena +2 / -2

      Csog

      Bo ktoś tam musi siedzieć przy was, a w niedzielę prawie nikogo nie ma. To jest praca z żywymi stworzeniami, zwierzętami. Jak się coś psu czy kotu stanie, to kto za to poniesie odpowiedzialność? Wolontariusze czy pracownicy? Jak pies kiedyś uciekł wolontariuszom, to było wszystko spoko, no zdarza się. Zamiatacie takie rzeczy pod dywan, ale nie mart... Rozwiń

  • 2 lata temu | ocena +7 / -1

    Majka

    Myślę, że jeśli obu stronom chodzi o to samo - dobro zwierząt, to potrafią się porozumieć. Zamiast więc wylewać swoje żale w mediach społecznościowych, spotkajcie się Państwo, wyjaśnijcie swoje oczekiwania i znajdźcie kompromis, bo na waszych przepychankach tracą bezbronne zwierzaki.

    • 2 lata temu | ocena +1 / -2

      Iwona

      Powinno sie zachecac do pomocy zwierzetom, a nie ja utrudniac. Zaraz lud,ie, ktorzy beda chcieli adoptowac psa beda musieli pisac podanie o mozliwosc zobaczenia zwierzat i czekac 6msc na odpowiedz.

      • 2 lata temu | ocena +2 / -0

        Do Iwona

        Dobrze, że wolontariusze nie utrudniają adopcji. XD Jak ostatnio była adopcja kota w Oazie, to wolontariuszki dostały szału macicy i już z góry wiedziały, że kobieta się nie nadaje do opieki nad kotem, nawet jej nie znając. Żałośni jesteście, nara.

    • 2 lata temu | ocena +8 / -2

      szkoda

      Były już 2 nic nie wnoszące spotkania UM MIELEC. Proszę spróbować wejść do schroniska, jeśli tak bardzo Pani żal tych psów i kotów.

      • 2 lata temu | ocena +2 / -0

        Majka

        No i o tym właśnie piszę. Piszę coś, co się Pani albo Panu nie podoba i już jest atak. Tak się składa, że rok temu adoptowałam psa ze schroniska, z rzeszowskiego bo mieleckie nigdy nie było przyjazne, również tym, którzy chcieli zwierzaka adoptować. Może w końcu coś się zmieni.