Do tragicznego wypadku doszło we wtorek wieczorem na terenie Nadleśnictwa Józefów. Samolot Dromader, czarterowany przez Regionalną Dyrekcję Lasów Państwowych w Warszawie, brał udział w gaszeniu rozległego pożaru, który objął już około 150 hektarów lasu.
Przebieg zdarzenia
Według danych z monitoringu lotu, samolot wystartował z Warszawy o godzinie 19:04. Maszyna zniknęła z radarów o godzinie 20:41.
Specyfika pracy pilotów Dromaderów jest niezwykle wymagająca i niebezpieczna.Maszyny te zrzucają około 2000 litrów wody, nadlatując nad ogień na wysokości zaledwie 80 metrów.
Pożar wybuchł po godzinie 15:00 w miejscowości Kozaki (gmina Łukowa). Sytuacja na miejscu jest określana jako bardzo trudna ze względu na silny wiatr, który sprzyja błyskawicznemu rozprzestrzenianiu się ognia. Ogień przeskakuje po koronach drzew na duże odległości.
Mobilizacja służb z dwóch województw
W akcji ratunkowej bierze udział około 70 zastępów straży pożarnej, co przekłada się na ponad 300 strażaków z województw lubelskiego i podkarpackiego. Oprócz sił naziemnych, do walki z ogniem skierowano trzy Dromadery, śmigłowiec gaśniczy oraz maszynę Black Hawk. Na miejsce wypadku wysłano specjalne grupy operacyjne z Lublina i Podkarpacia
Komentarze (0)