Reklama

Ta droga była wyzwaniem!

Opublikowano:
Autor:

Ta droga była wyzwaniem! - Zdjęcie główne
Udostępnij na:
Facebook

Przeczytaj również:

Wiadomości Nie jest łatwo opisać wszystkiego, co wydarzyło się w nocy z piątku na sobotę, 11/12marca. Pewnie każdy ma swoje wrażenia, przeżycia, wnioski. Nie każdy z uczestników będzie mógł się podpisać pod tym, co za chwilę przeczyta, jednak jest dla mnie wielkim szczęściem móc podzielić się tym, co przytrafiło mi się w ostatnich tygodniach, a kulminację miało w ciepłą marcową noc.

Moje życie wcale nie jest ekstremalne. Zdominowane od dłuższego czasu przez rezygnację, bylejakość i mierność, nudę i monotonie. Wcale nie było tak tragicznie. Praca, dom, obiad, telewizja, co tam nadają, niekoniecznie coś ambitnego, czasem się zmuszę do książki, powtórzę dwadzieścia, no trzydzieści słówek z jakiegoś języka, spotkam się z kolegami, koniec. Dzień za dniem, żadnego rozwoju. I mało kto może sobie wyobrazić, jak bardzo mi to wszystko odpowiadało. Ale od kiedy miałem do czynienia z EDK, poznawałem jej idee, ludzi zaangażowanych w organizację tego przedsięwzięcia, dochodziłem coraz mocniej do wniosku, że ja się zatrzymałem w pół drogi i już nigdy takie życie nie będzie mi pasowało. Ewangelia przecież jest najbardziej ekstremalną sprawą, jaka przydarzyła się światu. Ona nie jest dla ludzi normalnych, jest dla ludzi ekstremalnych. Często na kazaniach słyszymy, że nawrócenie lub – inaczej – podporządkowanie swojego życia Ewangelii to proces, który może trwać nawet całe życie. Ja sądzę inaczej. Nawrócenie to jednorazowa decyzja, tak lub nie i koniec. Albo Ewangelia, albo pogaństwo. Tak rozumianego nawrócenia doświadczyć mogłem podczas drogi do Odporyszowa. Tam każdy kolejny krok stawał się wyborem Jezusa.

Więcej w 12 numerze Korso

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE