We wtorek popołudniu Mielcem wstrząsnęła wiadomość o odnalezieniu ludzkich szczątków w przepuście pod torami kolejowymi, w rejonie skrzyżowania ulic Padykuły i Sienkiewicza. Dziś znamy już pierwsze ustalenia śledczych, które przekazał nam rzecznik prokuratury.
Biegli: To nie była niedawna śmierć
Przeprowadzone zostały już szczegółowe oględziny odnalezionych szczątków. Stan, w jakim znajdowało się ciało, wskazuje na bardzo długi upływ czasu.
— Biegły nie wykluczył, że do zgonu mogło dojść nawet kilka lat wcześniej — informuje w rozmowie z Korso prokurator Łukasz Malarski, Rzecznik Prasowy Prokuratury Okręgowej w Tarnobrzegu.
Na obecnym etapie bezpośrednia przyczyna zgonu pozostaje nieznana. Śledztwo jest prowadzone w kierunku art. 155 Kodeksu karnego, czyli nieumyślnego spowodowania śmierci.
Odnaleziono dokumenty. Potrzebne badania DNA
Choć tożsamość zmarłego nie została jeszcze formalnie potwierdzona, śledczy mają już pewien trop. Przy szczątkach ujawniono dokument tożsamości, co pozwoliło na wytypowanie rodziny denata.
— Na obecnym etapie postępowania nie ustalono tożsamości zmarłego. Konieczne będzie przeprowadzenie badań DNA po uzyskaniu materiału porównawczego od typowanej rodziny — wyjaśnia prokurator Malarski.
Tragedia w sercu miasta
To odkrycie budzi szczególny smutek – miejsce, w którym odnaleziono szczątki, jest codziennie mijane przez setki pieszych i kierowców. Fakt, że przez lata nikt nie zauważył dramatu, jaki rozegrał się w betonowym przepuście, skłania do bolesnej refleksji nad anonimowością i losem osób, które mogły szukać tam schronienia.
Komentarze (0)