Wielki sukces
Mieleccy ratownicy medyczni mają powód do dumy. Podczas zawodów w Olsztynie ich drużyna wywalczyła drugie miejsce w rywalizacji 56 zespołów z całej Polski. Srebrny puchar przywieźli do Mielca, gdzie 14 września w siedzibie mieleckiej stacji pogotowia odbyła się konferencja prasowa poświęcona ich sukcesowi.
W spotkaniu uczestniczyli m.in. starosta mielecki Kazimierz Gacek, Andrzej Bryła, dyrektor PSPR Grzegorz Gałuszka oraz ratownicy Paweł Pasek i Wojciech Machowski.
Dzień i noc
Zawody wymagały od uczestników nie tylko wiedzy medycznej, ale także sprawności fizycznej, szybkości i umiejętności działania w zespole. Zadania odbywały się zarówno w dzień, jak i w nocy.
Jedna z konkurencji doprowadziła nawet do sytuacji, w której zespół został rozdzielony na dwie części. Ratownicy musieli wówczas poradzić sobie z zadaniem w zmienionych warunkach. Wśród przygotowanych scenariuszy znalazła się m.in. sytuacja dotycząca zawału serca.
Jesteśmy w stanie reagować we wszystkich sytuacjach, do których jesteśmy posłani. To długogodzinne, długotrwałe szkolenia pod okiem tych, którzy w całej Polsce oceniają pracę ratowników
- powiedział podczas spotkania Grzegorz Gałuszka.
Rywalizowali najlepsi
To troche jak Mundial. Samo znalezienie się w gronie 56 zespołów nie było oczywiste. Drużyny musiały wcześniej przejść eliminacje, aby dostać się do rywalizacji w Olsztynie.
Podczas mieleckiego spotkania zapytaliśmy Pawła Paska, jak dokładnie wyglądały zadania.
Jak wyjaśnił, zawodnicy byli sprawdzani zarówno pod względem sprawności fizycznej, jak i wiedzy teoretycznej. Jednym z elementów był test, ale na tym rywalizacja się nie kończyła.
Ratownicy musieli w pełnym wyposażeniu pokonać wymagający tor przeszkód, aby dotrzeć do osób poszkodowanych, a następnie udzielić im pomocy. Sprawdzano przy tym nie tylko to, czy znają odpowiednie procedury, ale również jak szybko i prawidłowo potrafią je zastosować.
To właśnie połączenie wiedzy, przygotowania fizycznego i działania pod presją czasu decydowało o wyniku. Dla ratowników to nic nowego - na tym polega ich codzienna praca.
„Towarzyszyło nam niedowierzanie”
Mieleccy ratownicy przyznali, że gdy ogłoszono wyniki zawodów, towarzyszyło im niedowierzanie. Puchar na razie pozostanie w mieleckiej stacji. Grzegorz Gałuszka zapowiedział jednak, że podczas Dnia Ratownika przygotowane zostaną dla ratowników miniatury pucharu, które - ku uciesze dzieci wicemistrzów - będą mogli zabrać ze sobą.
Trzymając podczas spotkania zdobyte trofeum, dyrektor mieleckiej stacji żartował również, że czekają go wydatki, ponieważ obecne gabloty nie pomieszczą takiego okazu.
Docenili ich także finansowo
Podczas spotkania ratownicy otrzymali również upominki od starostwa. Z kolei dyrektor Grzegorz Gałuszka wręczył Pawłowi Paskowi i Wojciechowi Machowskiemu bony o wartości po 3 tys. zł.
Jak wyjaśniał, ratownicy osiągający tak dobre wyniki sami poświęcają na przygotowania wiele czasu i wysiłku, ale również własnych pieniędzy na szkolenia i rozwijanie umiejętności.
Zawody i drugie miejsce naszych ratowników to nie tylko sukces. Pokazuje to, że jako potencjalni poszkodowani, będziemy w dobrych, najlepszych rękach, a żadna sekunda nie zostanie zmarnowana.
Komentarze (0)