Zastraszał mieszkankę Chorzelowa
Pierwsze z zarzucanych przestępstw miało miejsce 16 lipca 2025 roku. Bartłomiej P. przyszedł do miejsca zamieszkania 52-letniej kobiety w Chorzelowie. Wykrzykując różne słowa, zaczął kopać w drzwi jej mieszkania. Gdy kobieta je otworzyła, oskarżony groził jej pozbawieniem życia, wykonując przy tym jednoznaczny gest wskazujący palcem na odcięcie głowy.
Kolejny atak nastąpił 25 sierpnia 2025 roku. Wracająca do lokalu 52-latka zauważyła, że wycieraczka przed jej drzwiami wejściowymi została nasączona benzyną. Po północy na miejsce ponownie przyszedł Bartłomiej P. Mocno uderzając w drzwi, wykrzykiwał wobec kobiety groźby podpalenia jej mieszkania.
Chuligański atak na stacji paliw i worek z amfetaminą
Do kolejnego drastycznego zdarzenia doszło 10 października 2025 roku na terenie jednej ze stacji paliw w Mielcu. Dyżurny mieleckiej policji otrzymał zgłoszenie, po którym na miejsce skierowano patrol. Funkcjonariusze zastali tam dwóch mężczyzn – jeden z nich miał zakrwawioną głowę.
Jak się okazało, Bartłomiej P. dopuścił się tam występku o charakterze chuligańskim. Działając publicznie, bez żadnego powodu i okazując rażące lekceważenie porządku prawnego, zaatakował 41-letniego mężczyznę. Oskarżony uderzał go pięściami w głowę, przewrócił na ziemię, a następnie kopał i zadawał kolejne ciosy w okolice głowy. Pokrzywdzony doznał licznych obrażeń ciała, które skutkowały naruszeniem czynności narządów na okres powyżej siedmiu dni (średni uszczerbek na zdrowiu) oraz narażały go na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.
Podczas interwencji policjantów Bartłomiej P. próbował jeszcze pozbyć się obciążającego dowodu i odrzucił woreczek foliowy. Po sprawdzeniu okazało się, że znajdowało się w nim ponad 169 gramów amfetaminy.
Grozi mu surowa kara. Był już karany
Przesłuchany w charakterze podejrzanego Bartłomiej P. przyznał się jedynie częściowo do spowodowania obrażeń ciała u pobitego 41-latka. Do pozostałych zarzutów nie przyznał się w ogóle, a jego krótkie wyjaśnienia stoją w sprzeczności ze zgromadzonym przez śledczych materiałem dowodowym.
Bartłomiej P. był już w przeszłości kilkukrotnie karany. W momencie skierowania aktu oskarżenia do sądu 39-latek cały czas przebywał w tymczasowym areszcie.
Mężczyźnie grozi: do 3 lat więzienia za kierowanie gróźb karalnych; do 10 lat więzienia za posiadanie znacznej ilości substancji psychotropowych; do 5 lat więzienia za spowodowanie średniego uszczerbku na zdrowiu i narażenie życia ludzkiego.
Wymiar kary łącznej, jaka może zostać wymierzona oskarżonemu przez sąd, to maksymalnie 18 lat pozbawienia wolności.
Komentarze (0)