Reklama

Rolnicy nie mają lekko. Już po raz kolejny zmieniają się przepisy dotyczące szacowania szkód wyrządzonych przez dzikie zwierzęta. Co to oznacza dla hodowców?

Opublikowano:
Autor:

Rolnicy nie mają lekko. Już po raz kolejny zmieniają się przepisy dotyczące szacowania szkód wyrządzonych przez dzikie zwierzęta. Co to oznacza dla hodowców? - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Od kwietnia obowiązywała nowa ustawa odnośnie zniszczonych upraw. Każdy poszkodowany zgłaszał szkodę do swojego urzędu gminy. Od tego momentu pracownik gminy wraz z przedstawicielem koła łowieckiego miał trzy dni na wizytę w terenie i oględziny.

Jak informuje Marian Flis, przedstawiciel Polskiego Związku Łowieckiego, nastąpiła nowelizacja ustawy. - To co mieliśmy od kwietnia, to się nie sprawdziło - mówi.

Wróciło do myśliwych

Od jakiegoś czasu ustawa powróciła do starej formy. Rolnicy powinni zgłaszać szkody do koła łowieckiego, a nie jak do tej pory do gminy. Po ponownej korekcie ustawy rolnicy skarżą się, że mają problem z szacowaniem szkód. Najczęstszym problemem, jaki wymieniają, jest to, że wydłużył się czas, który mają myśliwi na oszacowanie ich pola. Według nowego prawa, poszkodowany musi wysłać pismo do danego koła łowieckiego, które działa na danym terenie. - Koło łowieckie od otrzymania pisma ma czas do siedmiu dni na oszacowanie szkód - mówi Marian Flis ze związku łowieckiego.

W praktyce oznacza to jednak, że rolnik, który zgłasza zniszczenie upraw, musi doliczyć sobie do tych dni czas, w którym listonosz lub kurier dostarczy pismo. - Automatycznie z siedmiu dni robi się dziesięć - skarży się jeden z rolników.

Jak wyjaśnia przedstawiciel łowiectwa, można osobiście dostarczyć do koła łowieckiego pismo zawiadamiające. - Wtedy skuteczne doręczenie jest natychmiastowe - doradza.

Pracownik nie jest konieczny

Oględziny strat na polu rolnika odbywają się komisyjnie. Na miejscu powinien w pierwszej kolejności pojawić się zainteresowany, czyli rolnik. Oprócz niego stawia się przedstawiciel danego koła łowieckiego i pracownik wojewódzkiego ośrodka doradztwa rolniczego, który powiadamiany jest o sprawie przez myśliwego. - Co do pracownika ODR-u, to może być na szacowaniu, ale nie musi - informuje Marian Flis.

Wysokość szkód zazwyczaj wylicza się z powierzchni, na których ona powstała. Następnie mnoży się ją przez wartość rynkową plonów. Dla przykładu, jeżeli dziki zniszczyły 1 ha uprawy kukurydzy, mnoży się go przez cenę kukurydzy, jaka jest aktualnie na rynku.

- Powróciły stare zasady - mówi Ryszard Gurdak z koła łowieckiego "Knieja" z Majdanu Królewskiego. Jak wyjaśnia myśliwy, rolnik zgłaszający szkodę wspólnie z przedstawicielem koła łowieckiego na miejscu dokonują oględzin i ustalają szkody.

Jak wylicza się ceny za szkody? - Mają zostać określone nowe sposoby szacowania - mówi przedstawiciel "Kniei". - Na tę chwilę przy zbożach jest to procent upraw. Przy np. ziemniakach wylicza się liczbę uszkodzonych krzaków czy powierzchni, następnie myśliwy spisuje wszystko - dodaje Ryszard Gurdak.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE